Zostawi Kraków z ponad 6,5-miliardowym długiem. Jak poradzi sobie z tym nowy prezydent?
Zadłużenie miasta jest niczym innym jak sumą kredytów, pożyczek oraz wyemitowanych obligacji. W przypadku Krakowa dług wynosi obecnie ponad 6,5 mld zł. Ostatnia rata zadłużenia zostanie spłacona w 2043 roku. Deficyt budżetowy to z kolei ujemna różnica pomiędzy dochodami a wydatkami gminy. W tym momencie stolica Małopolski ma go na poziomie blisko 529 mln zł.
Zwraca uwagę, że przez ostatnie lata obecne władze Krakowa stosowały inżynierię finansową, polegającą na przesuwaniu zadłużenia do spółek miejskich. – Jeśli zsumujemy więc realny dług, otrzymamy wartość około 10 miliardów złotych. To ogromna suma, która – jeśli by utrzymać obecne podejście do miejskich finansów – ograniczyłaby zdolność miasta do finansowania np. inwestycji ze środków zewnętrznych, w których wymagany jest wkład własny – komentuje dla nas Łukasz Gibała.
Jego zdaniem do zadłużenia miasta na ponad 6,5 mld zł przyczyniły się: niegospodarność, przeskalowanie inwestycji, a także niewystarczające wykorzystywanie zewnętrznych źródeł finansowania. – Koronnymi przykładami zbędnych wydatków są choćby spółka Kraków5020 i druga miejska telewizja za ponad 20 milionów złotych czy słynna ławka na placu Biskupim za ćwierć miliona. Wiele inwestycji było przeskalowanych, realizowanych z niepotrzebnym rozmachem, tak jak trasa Łagiewnicka za niemal miliard złotych – podkreśla kandydat na prezydenta.