„Zrobiłam wszystko, co mogłam”. Jaka przyszłość Szpitala Narutowicza?

– Każdego dnia podejmujemy bardzo dużo wyzwań, żeby ten szpital ratować, żeby nim zarządzać i żeby go rozwijać – mówi dr Anna Tylek, dyrektorka Szpitala im. Narutowicza.

Wojskowy instytut medyczny

W środę 10 czerwca radni debatowali na temat ewentualnego połączenia Szpitala Wojskowego i Szpitala Narutowicza. 

Pomysł jest taki, by na bazie tych dwóch placówek powstał wojskowy instytut medyczny.

Podczas sesji głos zabrała również dyrektorka Szpitala im. Narutowicza dr Anna Tylek.

Podejmują dużo wyzwań

Przekonywała radnych, że zrobiła wszystko, aby poprawić sytuację miejskiej placówki.

Każdego dnia podejmujemy bardzo dużo wyzwań, żeby ten szpital ratować, żeby nim zarządzać i żeby go rozwijać – mówiła Tylek.

Szpital Narutowicza
Szpital Narutowicza
Krzysztof Kalinowski, LoveKraków.pl

Stwierdziła, że podstawowym problemem Narutowicza jest zdestabilizowana sytuacja kadrowa.

– Szpitale, które prosperują w lepszej kondycji ekonomicznej i mają bardziej stabilny szyld, nie borykają się z takimi kłopotami – dodawała.

Wyznała, że w ubiegłym roku musiała zawiesić działalność oddziału chorób płuc i chorób wewnętrznych tylko dlatego, że inne podmioty lecznicze są w lepszej kondycji i są w stanie zaproponować bardziej konkurencyjne warunki dla personelu medycznego.

Działalność będziemy odtwarzać w sierpniu.
Anna Tylek

– Nie ukrywam, że poważnym wyzwaniem jest właśnie kadra – mówiła dyrektorka.

Zapewniła, że od kiedy kieruje szpitalem, cały czas zatrudnia personel.

Równolegle zachodzi proces zwalniania się kadry. Nie jestem podmiotem konkurencyjnym dla żadnego podmiotu krakowskiego, bo nie mogę zaproponować lepszych warunków płacy – dodawała Tylek.

– Często siedzę do późnych godzin nocnych i czekam, aż ktoś do mnie przyjedzie z Warszawy, Słupska, Kielc, Katowic, żeby tylko pozyskać kadrę lekarską do naszego zasobu – wyznała.

– Często te rozmowy, tak wyczekiwane, kończą się fiaskiem – dodała.

Przekonywała, że inne krakowskie szpitale czerpią korzyść z niełatwej sytuacji Narutowicza.

Pozyskują kadrę również od nas – mówiła do radnych.

Odbudowała zespół onkologów

Wyznała, że kilka tygodni temu w jednej chwili straciła cały zespół onkologów.

Rekrutowałam od rana do nocy. Udało mi się zbudować mieszany zespół onkologów [z różnych części Polski, przyp. red.] – zapewniła.

– Bez względu na to, co zrobię pod kątem różnych wyzwań, zwiększenia programów, przychodów: jeśli nie będę miała stabilnej kadry, szpital nie będzie mógł rozwijać się, nie będzie mógł być bezpieczny ani dla pacjentów, ani dla pracowników – nie ukrywała dr Tylek.

Przekazała też pozytywne informacje

Uzyskaliśmy zwiększoną skalę przychodów ze strony Narodowego Funduszu Zdrowia. Zrealizowaliśmy nadwykonania. Nie limitujemy świadczeń dla naszych chorych – mówiła.

– Pozyskaliśmy sporo środków zewnętrznych na rozbudowę naszego sprzętu medycznego. Zwiększyłam pozycję negocjacyjną z kontrahentami, zaktualizowałam wszystkie cenniki, zoptymalizowałam wszystkie procesy wewnętrzne jeśli chodzi o operacje ekonomiczno-finansowe – dodawała.

Przekonywała, że dalej może zwiększać przychody, ale kluczowa jest stabilna sytuacja kadrowa.

Wyczerpaliśmy chyba wszystkie możliwości jeśli chodzi rekrutację. Exodus pracowników medycznych wysokiej klasy jest duży – nie ukrywała dyrektorka Narutowicza.

W trakcie konferencji prasowej, która poprzedziła sesję RMK, mówiła:

Forma prawna, jaką ma szpital, ma ograniczone możliwości rozwoju i funkcjonowania. Instytut to najlepsza forma organizacyjno-prawna do rozwoju podmiotu leczniczego na określonych warunkach.

SOR Szpitala Narutowicza
SOR Szpitala Narutowicza
Konrad Kozłowski/LoveKraków.pl

Pojawiły się pewne obawy

Podczas sesji wyznała, że od kilku dni rozmawia z pracownikami i mają oni wątpliwości co do stabilności zatrudnienia.

– Rozmawiamy o opcji, kiedy jesteśmy sami, oraz o opcji, kiedy następuje jakaś zmiana, która jest tutaj dziś na sesji proponowana, czyli stworzenia instytutu. Są obawy, ale są rzeczą normalną, bo byłaby to bardzo poważna zmiana organizacyjna – dodała Tylek.

– Ale myślę, że jeśli pewne warunki byłyby dla naszej kadry spełnione, i nastałoby porozumienie między stronami, to jest to bardzo ważna sprawa do rozpatrzenia dla Szpitala Narutowicza – mówiła.

***

Według miejskich urzędników planowane utworzenie Małopolskiego Wojskowego Instytutu Medycznego ma doprowadzić do powstania jednego z najważniejszych ośrodków klinicznych, naukowych i dydaktycznych w południowej Polsce.

Według założeń nowy instytut będzie zatrudniał blisko trzy tysiące pracowników.