Automatyczna kontrola w strefie. Kraków został w tyle, teraz będą testy
Pierwsze testy w 2018
Kraków kilka lat temu przymierzał się już do wprowadzenia automatycznej kontroli opłat za parkowanie. Za strefę odpowiadała wówczas jeszcze spółka Miejska Infrastruktura. W styczniu 2018 roku na ulice wyjechał w ramach testów samochód wyposażony w kamery.
– W Krakowie samochody wyposażone w kamery mają pomagać w kontroli strefy płatnego parkowania. Informacje zbierane przez taki system będą w przyszłości przydatne do lepszego zarządzania strefą – informowało miasto w komunikacie.
Na testach wówczas się skończyło. Urzędnicy pytani o powrót do pomysłu powoływali się m.in. na kwestię kosztów, ale też na fakt, że duża część parkomatów w Krakowie nie miała klawiatury umożliwiającej wpisanie numeru rejestracyjnego. Bez tego system nie może prawidłowo funkcjonować: po odczytaniu numeru rejestracyjnego z tablic samochodu konieczne jest sprawdzenie, czy dla tego konkretnego pojazdu wniesiono opłatę.
Lata mijają, Kraków został w tyle
Od 2018 roku wiele w tej dziedzinie zdążyło się już zmienić. Kolejne miasta decydowały się na wprowadzanie takiego rozwiązania w większej lub mniejszej skali. Automatyczną kontrolę wprowadzono m.in. w Warszawie, Gdańsku, Wrocławiu, Szczecinie, Lublinie czy Poznaniu.
Nie oznacza to równocześnie całkowitego pożegnania z pieszymi patrolami. – Wciąż korzystamy z kilku pieszych patroli, bo są nieliczne miejsca, w których łatwiej jest skontrolować tablicę rejestracyjną kontrolerowi. Przydają się też np. w sytuacjach, gdy kierowca zasłania tablicę rejestracyjną albo przysłaniają ją liście – wyjaśnia Jakub Dybalski, rzecznik prasowy warszawskiego Zarządu Dróg Miejskich.
Piesi kontrolerzy też wyposażeni są w specjalne czytniki, którymi skanują tablice rejestracyjne, tak jak samochody do e-kontroli. Nie wypisują kar na miejscu, wszystko odbywa się automatycznie.
W Gdańsku samochód pracuje na terenie całej strefy i uzupełnia pracę 16 kontrolerów. Po Lublinie jeżdżą dwa samochody, a równocześnie kontrole prowadzone są przez co najmniej sześciu kontrolerów.
Więcej kontroli, więcej opłat
Przedstawiciele miast korzystających z e-kontroli nie mają wątpliwości co do tego, że automatyczna kontrola jest znacznie bardziej efektywna.
W ubiegłym roku w Warszawie przeprowadzono prawie 14,8 mln kontroli i wystawiono prawie 412 tys. kar za brak opłaty, z czego ok. 385 tys. wystawiły patrole samochodowe.
Urzędnicy zastrzegają też równocześnie, że zwiększenie liczby kontroli nie przekłada się wprost na taki sam wzrost liczby kar. Kluczowe jest to, że kierowcy, wiedząc o nieuchronności kontroli, znacznie rzadziej parkują bez płacenia.
– Od wprowadzenia e-kontroli nastąpił wzrost liczby opłat dodatkowych, lecz obecnie utrzymuje się on na zbliżonym poziomie. Nastąpiła większa świadomość kierowców w zakresie konieczności wniesienia opłaty podstawowej – mówi nam Patryk Rosiński, rzecznik prasowy Gdańskiego Zarząd Dróg i Zieleni. W efekcie spadł odsetek kontroli zakończonych wystawieniem opłaty, przy jednoczesnym wzroście liczby kupionych biletów i ich średniej wartości.
W roku 2021 wystawiono w Gdańsku 52,6 tys. opłat dodatkowych. Kolejny rok – pierwszy w całości z automatyczną kontrolą – to już 79,3 tys. Później nastąpił spadek do poziomu 72 tys. i 69,8 tys. kar.
Nie ma wątpliwości
– Strefa stała się szczelna, co w połączeniu z podniesieniem kar za brak opłaty spowodowało, że kierowcy w Warszawie płacą za postój, a to z kolei przekłada się na to, że strefa spełnia swoje dwie podstawowe funkcje. Wymusza rotację na miejscach postojowych i zdecydowanie uprzywilejowuje mieszkańców danej okolicy w dostępie do miejsc postojowych – komentuje.
Jak dodaje przedstawiciel ZDM, kluczowe we wprowadzaniu tego rozwiązania są przejrzystość i prostota. – Warszawski system nie daje pola do interpretacji, kierowca nie ma się tu o co kłócić. System jest tak skonstruowany, że nie ma wątpliwości, że w określonym czasie, gdy został „sfotografowany”, nie miał wniesionej opłaty za parkowanie, co oznacza karę. Nie ma w Warszawie „darmowych 10 minut”, system doskonale wie, jakie numery rejestracyjne są zwolnione z opłat. Nie ma opcji kłótni z kontrolerem, bo nie ma biletów za wycieraczką – przychodzą pocztą – wylicza.
Nie tylko wola, ale determinacja
Po niedawnej wymianie parkomatów w Krakowie zniknął jeden z kluczowych argumentów blokujących wprowadzenie tego rozwiązania w Krakowie.
Zapytaliśmy wiceprezydenta Stanisława Kracika o to, czy w urzędzie miasta jest wola, by i w Krakowie kontrole zostały zautomatyzowane. – Jeżeli chodzi o mnie, to jest coś więcej niż wola, to jest determinacja – odpowiada zastępca Aleksandra Miszalskiego.
– Efektywność takiego systemu jest na tyle duża, że jeśli zestawimy to z kosztami pracy kontrolerów, to rachunek wypada jednoznacznie, że trzeba z tego narzędzia skorzystać – mówi.
Będą testy
W urzędzie miasta trwają już rozmowy w tej sprawie. – Ustaliliśmy, że zostaną zorganizowane testy, na okres co najmniej tygodnia, żebyśmy zobaczyli, jak to zafunkcjonuje w warunkach krakowskiego parkowania – mówi Stanisław Kracik. W jego ocenie miasto powinno zdecydować się na taki krok.
Zapowiadane testy miałyby się odbyć już w niedługim czasie. – W innych miastach to działa. Nie możemy decydować się na to, że wszystko będziemy ciągle robić ręcznie – komentuje wiceprezydent.
Od deklaracji do zakupu jest jednak jeszcze daleko. Miasto musi wybrać odpowiednie rozwiązanie i zarezerwować środki na ten cel. To, czy i kiedy się to uda, będzie zależało od ustaleń w sprawie budżetu miasta.
Wprowadzenie automatycznej kontroli nie oznacza tylko oszczędności. Choć koszty pracy kontrolerów spadają, potrzebne są dodatkowe osoby do obsługi zwiększonej liczby wezwań. W praktyce jednak Zarząd Dróg Miasta Krakowa ma spory problem z rekrutacją osób do pracy na ulicach strefy. Według naszych nieoficjalnych informacji, brakuje kilkudziesięciu kontrolerów, co w praktyce odbija się na skuteczności kontroli.