Awaria w krakowskiej zajezdni. Paliwo wyciekło prosto do rzeki

MPK poinformowało o awarii na terenie zajezdni w Bieńczycach. Do rzeki Dłubni przedostał się olej napędowy.

Zgłoszenia o zanieczyszczeniu dotarły do służb w minioną niedzielę i w poniedziałek. Na miejscu pojawiły się m.in. policja, straż pożarna, pogotowie kanalizacyjne, przedstawiciele Zarządu Infrastruktury Wodnej i MPK.

Inspektorzy WIOŚ relacjonują, że w niedzielę zanieczyszczenie występowało na całej szerokości Dłubni, poniżej jazu piętrzącego. – W chwili dotarcia inspektorów WIOŚ na miejsce zdarzenia, na rzece występowało niewielkie zanieczyszczenie substancją ropopochodną na powierzchni wody oraz wyczuwalny był zapach charakterystyczny dla związków ropopochodnych.

Problem w zajezdni

W trakcie działań służby ustaliły, że substancja dostaje się do rzeki z kanalizacji. Okazało się, że wyciek miał miejsce na terenie Zajezdni Bieńczyce przy ul. Makuszyńskiego.

– Na miejscu stwierdzono obecność sorbentu w miejscu wycieku paliwa w bliskiej odległości od studzienki kanalizacyjnej, a przyczyną był wyciek paliwa z jednego z autobusów. Nie powiadomiono o tym fakcie żadnych służb – informują inspektorzy.

W poniedziałek przedstawiciele WIOŚ pojawili się tam ponownie, po kolejnym zgłoszeniu. – Źródłem zanieczyszczenia był ten sam wylot kanalizacji, z którego do rzeki dostały się resztki wycieku paliwa – czytamy w komunikacie. Strażacy rozłożyli rękawy sorpcyjne, aby ograniczyć rozprzestrzenianie się substancji.

Miasto: to awaria autobusu

Miasto potwierdza, że do zdarzenia doszło na terenie zajezdni. Część paliwa przedostała się do kanalizacji i dalej do rzeki. – Pomimo szybkiej reakcji część paliwa dostała się kanalizacji deszczowej w ulicy Nowolipki, a następnie do rzeki Dłubnia – przyznają urzędnicy.

Jak zapewniono, działania służb pozwoliły szybko opanować sytuację.

Paliwo trafiło do rzeki

W komunikacie miasta podkreślono, że wyciek został usunięty.

Trwają teraz czynności wyjaśniające, które mają ustalić, dlaczego nie zadziałały urządzenia czyszczące, w które wyposażona jest stacja w Bieńczycach.

To właśnie dlatego paliwo trafiło do rzeki bez wcześniejszego podczyszczenia.

MPK: instalacje są kontrolowane

Rzecznik MPK Marek Gancarczyk podkreśla, że infrastruktura jest regularnie sprawdzana.

– Urządzenia czyszczące są na bieżąco konserwowane i są także systematycznie kontrolowane przez odpowiednie służby – dodaje. Ostatnia kontrola Wód Polskich miała miejsce ok. dwóch miesięcy temu.

Będzie kontrola w zajezdni

Sprawą zajmie się Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. – Inspektorzy WIOŚ w Krakowie rozpoczną pozaplanową, interwencyjną kontrolę zajezdni autobusowej MPK Bieńczyce – zapowiedziano.