Bartosz Grzelak prowadzi samolot i go naprawia. „W Cracovii było trochę miękko”
Problemy Cracovii
48-letni szkoleniowiec uważa, że przejął po Luce Elsnerze dobrą szatnię, z ambitnymi piłkarzami. Nie byłoby jednak zmiany na kluczowym stanowisku, gdyby zespół nie miał problemów. Te są na boisku – drużynie brakuje jeszcze kilku punktów, by zapewnić sobie utrzymanie i spokojnie dokończyć sezon.
– Chcemy pracować w lepszej strukturze. Mam wielki szacunek do trenera Elsnera, ale chciałbym ją trochę zmienić. Zależy nam na większej dyscyplinie w defensywie – podkreśla Bartosz Grzelak.
Zamierza także dokonać korekt w sposobie atakowania.
Pod jego wodzą Cracovia ma też nawiązać do przeszłości, gdy zagrażała rywalom po stałych fragmentach, a także dobrze broniła. Ma w tym pomóc włączenie do sztabu Szweda Patrica Jildefalka – specjalisty od tego elementu gry.
– Znamy się od wielu lat. Jest bardzo dobry w strukturze stałych fragmentów gry, ale też w coachingu. Wie, jak się rozmawia z zawodnikami, jak się ich angażuje – zdradza.
To doświadczenie może być bezcenne
W tym roku Pasy są drugim najsłabiej punktującym zespołem. Nie we wszystkich przegranych lub zremisowanych meczach prezentowały się źle. Zauważył to także nowy trener, który nie kryje, że nad analizą drużyny pracował dzień i noc.
– Wynik nie zawsze był taki, jaki chcieli zawodnicy, ale dawali z siebie wszystko, pracowali do końca meczu – zaznacza Grzelak.
Trener będzie chciał wykorzystać doświadczenia z AIK Solna i Fehervaru (z lig szwedzkiej i węgierskiej), gdzie pracę również rozpoczynał od roli „strażaka”. Z sukcesem utrzymywał zespoły w najwyższych ligach, a potem grały one o wyższe miejsca.
Cracovia ma być niewygodna
Zapewnia, że nie boi się plamy na zawodowym życiorysie, jeżeli w krakowskim klubie by mu nie poszło. Nie ma także problemów z przejmowaniu drużyn w trudnym momencie. Część szkoleniowców nie decyduje się na podjęcie pracy na kilka kolejek przed końcem sezonu.
– Robię to z pasją, uwielbiam piłkę. Co się stanie, to się stanie. W piłce nożnej jest tak, że nie przejmuje się klubu, gdy wszystko jest optymalnie. Najczęściej przychodzimy w momentach, gdy jest potrzebna zmiana – przyznaje.
– Jestem dość spokojny, pracuję metodycznie. Przyszedłem do Cracovii, bo jest tu odpowiedni zespół, zawodnicy chcą coś osiągnąć – dodaje.
Chciałby, by Cracovia była zespołem, przeciwko któremu rywale nie lubią grać. – Do tej pory było trochę miękko. Spróbuję wzmocnić mentalność zawodników – zapewnia.
Choć podpisał umowę do czerwca 2028 roku, na razie broni się przed snuciem opowieści o wielkich planach. – Mam swoje marzenia, ale na razie zostawiam je innym. Sytuacja jest poważna i każdemu o tym mówię. Przed nami jest pięć finałów, skupiamy się na najbliższym meczu – zaznacza.
Kontakt z Robertem Platkiem
Grzelak był też pytany o właściciela Roberta Platka, który mieszka w Stanach Zjednoczonych. To może stanowić problem w codziennym kontakcie. Nie wszystkie inwestycje Platka w futbolu kończyły się powodzeniem.
– Czy ktoś mi może pokazać właściciela, który wszędzie miał sukcesy? Przede mną jest wyzwanie, by zrobić to, czego właściciel oczekuje i był to jeden z jego udanych projektów. Teraz musimy się jednak skupić na najbliższych meczach, byłoby niemądrze rozmawiać o długofalowej wizji – podkreśla.
Brak codziennego kontaktu z Robertem Platkiem nie jest dla Grzelaka żadnym problemem. Gdy pracował w węgierskich klubach tylko raz spotykał się z właścicielami.