Bez kiełbachy, za to z uśmiechem [Komentarz]

– 3 maja zawsze jest ładna pogoda – usłyszałem dziś do kolegi. To prawda, trudno sobie przypomnieć, ponure święto uchwalenia Konstytucji 3 Maja. Jest to jedna z niewielu dat w naszej historii, która mimo wszystko jednoznacznie pozytywnie się kojarzy.

Tak samo jest dziś w Krakowie – słonecznie, radośnie, pozytywnie. Mimo ogromnego ruchu na ulicach, setek ludzi na chodnikach, dzieciaków płatających się pod nogami, nie słychać przekleństw, sarkania i wycia karetek czy wozów policyjnych.

Słychać za to o „Szarych szeregach”, „Pierwszej kadrowej” czy „Białych różach” z Tramwaju Patriotycznego, który krąży wokół Plant (na tyle, ile jest to obecnie możliwe) i dojeżdża na Błonia. I właśnie tutaj, w zielonym sercu Krakowa, dzieje się wszystko, co najlepsze.

Mamy święto Polaków – od tych najmłodszych do najstarszych. No, bo kogo nie poruszy najnowocześniejszy sprzęt wojskowy chyba wszystkich jednostek stacjonujących w Krakowie, skoki na spadochronie z wysokości 1200 metrów, pokazy sprawności straży miejskiej (gdybyście widzieli, jak panie strażniczki rzucały o matę wielkimi chłopami!), zaangażowanie służb medycznych w przekazywaniu wiedzy o tym, jak ratować życie, ogromne bańki mydlane puszczane przez szczudlarzy, możliwość ugaszenia pożaru lub przejścia slalomu w okularach, które powodują, że człowiek czuje się jak pijany?

A to tylko garstka atrakcji! Idźcie na Błonia. Nie słuchajmy dziś polityków i ich czczego gadania. Na Błoniach ich nie ma. Nie ma też tandety, kiczu. Nie ma festiwalu piwa i kiełbachy, który tak chętnie sprzedają wszystkim od lewa do prawa, na lewo i prawo.