Bezmyślnie grillują na balkonach [Listy od Czytelników]

Piękna pogoda zachęca wszystkich do organizowania przyjęć i grillowania – tylko dlaczego na balkonach? Jako mieszkanka jednego z bloków w Nowej Hucie chciałabym zwrócić uwagę na nieprzyjemności, jakie się z tym wiążą. Co to za moda, żeby robić grilla na balkonie? Czy naprawdę wszystko, co przetrzymujemy na naszych balkonach musi śmierdzieć mięsem i węglem?

Jest lato, zatem wiele osób suszy na balkonach pranie. Unoszący się z grilla dym wsiąka w nasze rzeczy, które właściwie nadają się potem tylko znowu do pralki. Oczywiście, że można suszyć pranie wewnątrz mieszkania, ale po pierwsze trwa to znacznie dłużej przy aktualnej pogodzie, a po drugie parująca z materiału woda przyczynia się do powstawania grzyba na ścianach. Logiczne jest zatem, że zamiast trzymać mokre rzeczy na środku pokoju, wykładam je na balkon.

To jednak nie wszystko. Ja i moja sąsiadka od zawsze hodowałyśmy na balkonach kwiaty. Od kiedy jednak przyszła moda na grillowanie, co roku nasze kwiatki obsychają! Nie ma roślin odpornych na dym z grilla, więc dlaczego mam zrezygnować z kwiatów na rzecz zachcianek moich sąsiadów?

Jak z tym walczyć? Kiedy zwracam uwagę sąsiadom, dowiaduję się, że nie daję im żyć i się im naprzykrzam. Niestety inni sąsiedzi zamiast krytykować tych, którzy na balkonie urządzają grilla, biorą z nich przykład! Mam wrażenie, że ludzie są niepoważni. Kto ma coś zmienić w tym systemie, jeśli wszyscy wzajemnie się kryją? Przecież taka zabawa jest niebezpieczna! Wiatr może roznieść płonący węgiel po innych balkonach, a stąd już niedaleko do tragedii. Tylko czy naprawdę coś musi spłonąć, żeby ludzie przestali być bezmyślni?

Katarzyna [nazwisko do wiadomości redakcji]

Opinie zawarte w tym dziale nie muszą pokrywać się z opiniami redakcji LoveKraków.pl. Redakcja zastrzega sobie prawo do zmiany tytułów, dodawania śródtytułów oraz skracania tekstów.