Blokują ruch tramwajowy i przejmują wejścia do klatek. Dziki problem Krakowa

Strach na Osiedlu Kliny i dzik na torowisku. Krakowski radny alarmuje: – sytuacja jest groźna. Miasto tłumaczy, że osiedla leżą na szlakach migracji dzikich zwierząt.

Problem obecności dzikich zwierząt w Krakowie przestał być jedynie ciekawostką przyrodniczą, a stał się realnym utrudnieniem w funkcjonowaniu miasta. Zaledwie w miniony piątek, 19 marca, pasażerowie komunikacji miejskiej musieli uzbroić się w cierpliwość, gdy trasa tramwajowa w kierunku Górki Narodowej została sparaliżowana.

Dzik na torach, tramwaje w korku 

Nietypowa blokada miała miejsce za przystankiem Papierni Prądnickich. 

– Motorniczy zgłosił dyspozytorom, że nie może kontynuować jazdy. Poinformował, że w pobliżu torowiska leży dzik i to w taki sposób, że przejazd jest niemożliwy. Dyspozytorzy natychmiast powiadomili o tym fakcie straż miejską, a ta wezwała firmę, z którą współpracuje, która opiekuje się dzikimi zwierzętami  – relacjonował Marek Gancarczyk, rzecznik MPK. 

Zwierzę, które prawdopodobnie stoczyło się ze skarpy, wstrzymało ruch linii 18, 50 i 75 na kilkadziesiąt minut. 


Strach na Klinach

Incydent na północy miasta to jednak tylko wierzchołek góry lodowej. W ostatnim czasie radny Michał Starobrat (Kraków dla Mieszkańców) złożył interpelację w imieniu mieszkańców Osiedla Kliny. Z pisma wyłania się obraz osiedla „przejętego” przez watahy zwierząt.

Mieszkańcy obawiają się o swoje bezpieczeństwo. Dziki niejednokrotnie „przejmują” teren między wejściami do klatek, jak również przebywają na placu zabaw
Michał Starobrat

Według relacji wspólnot mieszkaniowych przy ul. Anny Szwed-Śniadowskiej, na osiedlu potrafi przebywać jednocześnie nawet 15 osobników. Poza strachem, problemem jest też estetyka – trawniki praktycznie przestały istnieć, zamieniając się w przeorane klepiska.

Michał Starobrat
Michał Starobrat
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Miasto odpowiada

Na interpelację odpowiedział wiceprezydent Stanisław Mazur, wskazując, że lokalizacja osiedla w sąsiedztwie rozległych terenów zielonych sprawia, iż jest ono naturalnym „korytarzem migracji” dla zwierzyny. – Tereny te stanowią idealne siedlisko dla sporej populacji dzików, która w poszukiwaniu pokarmu penetruje okoliczne tereny – tłumaczą.

Urzędnicy zapewniają jednak, że nie zostawiają mieszkańców bez pomocy.

– Informacje na temat bytowania dzików na bieżąco przekazywane są do Koła Łowieckiego „Podwawelskie” z prośbą o podjęcie skutecznych działań zmierzających do redukcji populacji. Na tych terenach istnieją miejsca, gdzie możliwe jest nadal prowadzenie gospodarki łowieckiej i redukcji populacji zwierzyny łownej – informuje wiceprezydent Mazur.

Dzik, zdjęcie ilustracyje
Dzik, zdjęcie ilustracyje
fot. Bartosz Halik

Jednocześnie zapewnia też, że w rejonach wyłączonych z obwodów łowieckich, działania w zakresie zapewnienia bezpieczeństwa mieszkańcom w sytuacjach bezpośredniego zagrożenia ze strony dzików podejmuje działające na zlecenie Miasta pogotowie ds. dzikich zwierząt

– Pogotowie to, w rejonie ul. Zawiłej, zamontowało specjalistyczne odłownie w celu odłowu dzików stanowiących bezpośrednie zagrożenie dla osób poruszających się w przedmiotowej okolicy – podsumowuje.

Mimo podjętych kroków, mieszkańcy Klinów podkreślają, że ze swoim problemem wciąż czują się odsyłani „od miejsca do miejsca”.