Bramka z dedykacją: Damian, trzymaj się!

Mateusz Szczepaniak strzelił gola do szatni i podwyższył prowadzenie Cracovii w derbach. Wisła, choć częściej atakowała bramkę Pasów, tylko raz zdołała umieścić piłkę w siatce.

Wynik idzie w świat

Nastroje w Cracovii przed derbami nie były zbyt optymistyczne. Porażka i remis w meczach wyjazdowych, a do tego przeciętny styl, sprawiały, że kibice mogli mieć spore obawy, myśląc o wyniku potyczki z Wisłą. – W ostatnich dwóch meczach zdobyliśmy tylko punkt, więc tym bardziej zwycięstwo w derbach bardzo nas cieszy. Wisła być może dominowała, ale najważniejszy jest wynik, a nie styl – zaznaczył szczęśliwy zawodnik Pasów Mateusz Szczepaniak.

Wisła po raz pierwszy w tym sezonie wyszła na boisko z czwórką obrońców. – Mieliśmy przygotowane dwa warianty na ten mecz. Wiedzieliśmy, że na bokach nie będą chcieli się odkrywać tak, jak robili to do tej pory. Grali konsekwentnie. W drugiej połowie sprawili nam nieco problemów. Na szczęście zdołaliśmy sobie ułożyć mecz po swojemu już na początku i trzeba było po prostu grać swoje. Szkoda trochę straconej bramki, bo wynik na zero z tyłu byłby jeszcze fajniejszy. To już jednak nie ma znaczenia – dodał pomocnik Cracovii.

Urok derbów

Dla Szczepaniaka, który latem dołączył do ekipy z ulicy Kałuży, był to debiut w krakowskich derbach. – Takiego meczu jeszcze nie grałem. Takich derbów w Polsce nie ma - one są jedyne w swoim rodzaju – podkreślał zawodnik. – Uprzedzano mnie, że tak będzie. Analiza rywala przed tym meczem nie miała żadnego sensu. I my i Wisła zaprezentowaliśmy zupełnie inny futbol. Nam udało się szybko strzelić bramkę i to nam pomogło. Mogliśmy grać bardziej z kontry, aniżeli dominować nad rywalem – dodał uradowany.

Pomocnik Pasów bardzo dobrze czuje się przy Kałuży. W meczu inaugurującym rozgrywki z Piastem Gliwice rozegrał mecz życia i zdobył bramkę, w derbach również zaprezentował się z bardzo dobrej strony, co potwierdził trafieniem w 43. minucie. – Na boisku daje z siebie wszystko. Raz wychodzi lepiej, raz gorzej, ale staram się nie zrażać – podkreślił autor drugiego gola dla Pasów, który swoje trafienie zadedykował koledze. – Nie było z nami Damiana Dąbrowskiego. Na pewno bardzo chciał zagrać i nam pomóc. Pewno razem z nami cieszył się w domu, dlatego też właśnie jemu dedykuję bramkę. Damian, trzymaj się! – zakończył Szczepaniak.