Bramkarz Cracovii oddał numer Mateuszowi Klichowi. Dlaczego?
Powrót Mateusz Klicha
Kibice od kilku sezonów wyczekiwali powrotu pomocnika, który w Cracovii wypłynął na szerokie wody i rozpoczął kilkunastoletnią karierę międzynarodową. Drogi 35-latka i klubu zeszły się na początku sezonu, wobec którego przy ulicy Kałuży mają bardzo duże oczekiwania.
Klich przeniósł się do Pasów z Atlanty United z amerykańskiej MLS. Symbolicznie zadebiutował w domowym meczu z Widzewem Łódź, a przeciwko Legii Warszawa i GKS-owi Katowice wychodził w wyjściowym składzie. Na jego koszulce znajdował się numer 43. Gdy przychodził do klubu, był on zajęty przez bramkarza Konrada Golonkę. Klich poprosił go o oddanie ważnej dla niego liczby.
Magia liczb
Mówi się, że koszulki i numery nie grają, ale... – Jak grałem z innym niż 43, to mi średnio szło, więc bardzo mi zależało – mówi piłkarz Pasów. Gest Golonki (jego nowy numer to 91) wydawał się oczywisty, bo spełnił prośbę uznanego zawodnika. Nie wszyscy jednak potrafią się zachować tak jak on.
Gdy do Wisły Kraków w 2013 roku wracał Paweł Brożek, jego ulubioną „23” nosił niemiecki pomocnik Fabian Burdenski i nie oddał napastnikowi numeru. Brożek przez sezon musiał grać z „11”, a „23” (był wielkim fanem koszykarza Michaela Jordana, który występował z tym numerem), odzyskał po odejściu Burdenskiego.