Bronowice protestują. Deweloper wyrzucony z mównicy

„Organ nie czuje, ma przepisy” – usłyszeli mieszkańcy Bronowic walczący z zabudową łanową od urzędników. Podczas spotkania w urzędzie miasta deweloper został wyrzucony z mównicy.

Przedstawiciele kilku wydziałów Urzędu Miasta Krakowa tłumaczyli mieszkańcom Bronowic, dlaczego nie mogą spełnić ich żądań względem inwestycji firmy Imperial Capital. Chodzi o słynną już zabudowę łanową w okolicach ulic Truszkowskiego i Tetmajera. Przedstawiciel dewelopera również chciał odnieść się do zarzutów, ale nie został wysłuchany.

Krojenie salami

Mieszkańcy walczą jak lwy z inwestorem, który konsekwentnie zabudowuje swoje działki „bliźniakami”. Jedno z największych tego typu osiedli w Krakowie powstaje na mocy zapisów planu miejscowego z 2012 roku, który jest obecnie aktualizowany.

Część osiedla już powstała, a w planach jest kolejnych kilkadziesiąt domów. Mieszkańcy alarmują, że „metodą krojenia salami” przekształcane i bezpowrotnie niszczone jest około 10 hektarów terenu. Mówią o zaburzeniach stosunków wodnych, niszczeniu źródlisk czy niewydolności układu drogowego.

– W konsekwencji dochodzi do podtopień działek i stagnacji wody – przekonuje Ludmiła Osecka-Godek ze stowarzyszenia SOS Bronowice. Dodaje, że doszło już do wycięcia 50 drzew i degradacji ekosystemu. Protestujący apelują o interwencję urzędu i wymuszenie na inwestorze uzyskania decyzji środowiskowej.

Organ nie czuje, organ ma przepisy

Zastępczyni dyrektorki Wydziału Architektury tłumaczy, że pozwolenia na budowę były wydawane między 2017 a 2023 rokiem. Stwierdziła, że urząd nie był w stanie przewidzieć, iż inwestor będzie realizował kolejne etapy, ponieważ we wcześniejszych wnioskach nie było takich informacji. Nie było też żadnych przesłanek, aby właśnie w ten sposób potraktować kolejne pisma.

Każdy wniosek traktujemy osobno – mówiła Anna Kądziołka-Czupryńska. Mieszkańcy próbowali przekonać urzędniczkę o tym, jak absurdalne jest takie stawianie sprawy. To jednak nic nie dało. Zderzyli się ze ścianą procedur i poruszania się w granicach prawa.

– Nie możemy spełnić państwa oczekiwań z uwagi na przepisy prawa – stwierdziła. Na sugestię, czy nie czuje, że z inwestycją „coś jest nie tak”, odpowiedziała: „organ nie czuje, organ ma przepisy”. Nawet jeśli urzędniczka rozumiała i zgadzała się z protestującymi, to musiała zachować obiektywizm.

W kwestii decyzji środowiskowej Anna Kądziołka-Czupryńska wyjaśniła, że obecnie prowadzone są konsultacje z innym wydziałem, ale na razie nie ma sygnałów, aby nałożyć taki obowiązek na dewelopera. Dodała jednak, że wydział poprosił spółkę o wyjaśnienia w tej sprawie i niedługo powinna je otrzymać.

Przemysław Ziębacz, zastępca Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego, zreferował, że inspektorzy skontrolowali plac budowy, ale nie było podstaw, by wstrzymać wydane decyzje, a tym samym roboty budowlane. Za niewielką nieprawidłowość mandatem w wysokości 500 złotych został ukarany kierownik budowy.

Chwila dla dewelopera

Zabudowa przy Truszkowskiego
Zabudowa przy Truszkowskiego
Konrad Kozłowski/LoveKraków.pl

Podczas trwającej 2,5 godziny szczegółowej dyskusji deweloper dostał około 10 minut na wypowiedź, przy czym został częściowo zakrzyczany przez zgromadzonych i był zbijany z tropu przez radną Joannę Hańderek, która wyrażała dezaprobatę w stosunku do tego, co mówił.

Marcin Pawłowski, dyrektor ds. przygotowania inwestycji w Imperial Capital, przekonywał, że prowadzone w okolicy inwestycje są od siebie niezależne i każda z nich ma dostęp do drogi publicznej (bądź uzyska go w przyszłości).

Żadna z nich nie przekracza limitów infrastrukturalnych ani powierzchniowych, które wymagałyby uzyskania decyzji środowiskowej
Marcin Pawłowski, Imperial Capital

Przedstawiciel dewelopera deklarował też, że spółka działa zgodnie z prawem, podkreślając, że firma miała pozwolenia na wycinkę drzew. Dodał, że jeśli istnieją jakiekolwiek podejrzenia naruszenia prawa, sprawę należy zgłosić do prokuratury.

Przewodnicząca Komisji Ochrony Środowiska (Nowa Lewica), która – jak zaznaczyła – również mieszka w Bronowicach i jest osobiście zaangażowana w sprawę, po tych słowach odebrała głos Pawłowskiemu i poprosiła o zejście z mównicy.

To nie koniec starcia mieszkańców Bronowic z deweloperem. Podczas spotkania w urzędzie miasta nie było oznak chęci porozumienia. Spółka jest zdeterminowana do zakończenia inwestycji, a mieszkańcy chwytają się każdej deski ratunku, by zablokować możliwość budowy kolejnych domów.