Brożek: Kryzys? Coś jest na rzeczy
35-letni napastnik nie będzie dobrze wspominał 400. występu w koszulce Wisły Kraków. Drużyna Macieja Stolarczyka przegrała z Koroną Kielce 0:1, a za tydzień czeka ją derbowy mecz z Cracovią.
Wisła prowadziła grę, ale zbyt wolno operowała piłką. Po zdobyciu gola Korona cofnęła się i dowiozła trzecie zwycięstwo przy Reymonta.
– Nie potrafiliśmy ich sforsować. Po stracie bramki mieliśmy może z dwa momenty. Graliśmy bokami, ale dośrodkowania nie dochodziły celu. Wysocy obrońcy zbierali piłki – ocenia Paweł Brożek, który pojawił się na ostatnie 20 minut.
Trener Maciej Stolarczyk nie chce szukać tanich usprawiedliwień, ale według niego na nie najlepszą formę wiślaków wpływ miał pucharowy mecz z Lechią Gdańsk. – 120 minut odbiło się nam czkawką. W końcówce nie mieliśmy argumentów – przyznaje.
Brożek zgadza się, i nie zgadza z trenerem. – Graliśmy we wtorek dogrywkę, ale mieliśmy czas na regenerację. Zabrakło kropki nad „i”. Jeżeli chodzi o moją dyspozycję, to mam jeszcze braki – uważa.
Trudne derby
Krakowianie nie potrafią wygrać w lidze od dwóch meczów. Wcześniej stracili punkty z Pogonią Szczecin. To chwilowa zadyszka czy większy kryzys? – Nie stwarzamy tak dużo sytuacji jak z Lechem czy Lechią. Coś jest na rzeczy, ale każdy wiedział, że może przyjśc kryzysowy moment. Przed nami derby i musimy się do nich jak najlepiej przygotować – podkreśla siedmiokrotny mistrz Polski z Wisłą.
Choć Brożek ma już na karku 35 lat, a w niedzielnych derbach może zagrać po raz 20., mecze z Cracovią wciąż wywołują u niego duże emocje. – Lubie tę walkę na boisku, lubię jak wygrywamy. Szkoda, że nie będzie kibiców [na mecz wejdą tylko grupy młodzieży do 16. roku życia], bo dobrze występować także przeciwko wrogo nastawionym, piłka jest też dla nich. Znając trenera Probierza i trudne przeprawy nawet w sezonach, gdy zdobywaliśmy mistrzostwo, nastawiamy się na ciężkie spotkanie – kończy Brożek.