Burza wokół S7 w Krakowie. „Mieszkańcy tracą wiarę w ten proces”

Nieufność, złość i obawy o przyszłość domów – tak przebieg spotkania w sprawie drogi S7 relacjonują senator Monika Piątkowska i prezydent Krakowa Aleksander Miszalski.

W czwartek odbyło się kolejne spotkanie dotyczące planowanej drogi ekspresowej S7 pomiędzy Krakowem a Myślenicami, zorganizowane przez wojewodę małopolskiego. 

Jak wynika z relacji uczestników, po raz kolejny wyraźnie wybrzmiał głos mieszkańców południa Krakowa.

To był głos nie tylko mocny, ale i merytoryczny. Argumenty są powtarzane od miesięcy.
Monika Piątkowska, senator Koalicji Obywatelskiej

Emocje i brak zaufania

Z wpisów opublikowanych po spotkaniu wynika, że rozmowom towarzyszyły duże emocje. Uczestnicy mieli mówić o nieufności wobec procesu oraz obawach o przyszłość swoich dzielnic.

– Były emocje: nieufność, złość, obawa o przyszłość domów i rodzin – relacjonował prezydent Krakowa Aleksander Miszalski.

Jak podkreślił, jednym z najpoważniejszych problemów jest rosnące poczucie braku wpływu na decyzje.

– Najgorszy aspekt tego spotkania to mieszkańcy tracący wiarę – zaznaczył.

„Jednym głosem” przeciw wariantowi przez południe

Zarówno Piątkowska, jak i Miszalski wskazują, że stanowisko uczestników spotkania było spójne. Mieszkańcy, organizacje społeczne, przedstawiciele dzielnic i władze miasta mieli mówić jednym głosem.

– Nie chcemy drogi ekspresowej przecinającej nasze codzienne życie – napisał prezydent.

Jednocześnie – jak podkreślają – nikt nie neguje potrzeby rozwoju infrastruktury drogowej.

Droga S7 jest potrzebna, ale nie może powstać kosztem mieszkańców Krakowa – powtarzają zarówno senator, jak i prezydent.

Kraków stawia warunki

Z relacji opublikowanych w mediach społecznościowych wynika, że podczas spotkania miasto przedstawiło konkretne warunki dalszych prac nad inwestycją.

Najważniejszym z nich jest zmiana obszaru analizowanego przebiegu drogi – jego rozszerzenie na wschód i zachód oraz wyłączenie terenów zurbanizowanych, w tym Swoszowic.

– Bez tych zmian nie ma mowy o dalszych pracach – podkreślił Miszalski.

Spór o zasady „głosowania”

Jednym z głównych punktów spornych pozostaje sposób podejmowania decyzji w zespole pracującym nad inwestycją.

Prezydent Krakowa poinformował, że miasto nie zamierza brać udziału w „głosowaniach”, które – jak ocenia – mają jedynie stworzyć wrażenie realnego wpływu.

– Chcemy pracować merytorycznie z ekspertami, a nie pozorować dialog – zaznaczył.

Kraków krytykuje także zaproponowany podział głosów oraz udział w procesie jednostek, które – zdaniem władz miasta – nie mają kompetencji planistycznych.

„Najpierw Kraków, najpierw mieszkańcy”

W swoim wpisie Miszalski podkreślił, że stanowisko miasta w tej sprawie pozostaje niezmienne od lat.

Kraków to nie punkt na mapie inwestycji. To dom setek tysięcy ludzi – napisał.

I dodał: – Stoimy po stronie mieszkańców. Najpierw Kraków, najpierw mieszkańcy.