Były piłkarz Wisły postawił ją w trudnej sytuacji. Jop: Cieszę się, że wrócił
Remis Wisły Kraków
W niedzielę Biała Gwiazda wywalczyła punkt w wyjazdowym spotkaniu z Pogonią Grodzisk Mazowiecki. Gospodarze objęli prowadzenie po zagraniu za linię obrony z rzutu wolnego i główce obrońcy Jakuba Niewiadomskiego.
24-latek był zawodnikiem Krakowian w sezonach 2022/2023 i 2023/2024, przechodząc z rezerw Lecha Poznań. Nie udało mu się zbyt pozytywnie zapisać w pierwszym zespole, ponieważ wystąpił tylko w trzech meczach I ligi i jednym Pucharu Polski.
Jakub Niewiadomski ma talent
Więcej grał w drugim zespole. Tak się składa, że latem 2023 roku w IV lidze objął go Mariusz Jop, obecny szkoleniowiec lidera I ligi. Jak wskazał po spotkaniu w Pruszkowie, gdzie Pogoń podejmuje rywali, Niewiadomskiemu w rozwinięciu skrzydeł przeszkadzały też kontuzje.
W październiku miał operację pachwiny. Spotkanie przeciwko Wiśle było dopiero drugim występem w sezonie.
– Cieszę się, że Kuba wrócił, po wielu perypetiach i kontuzjach. Grał drugi mecz od początku, zdobył bramkę. Wiem, że potrafi to robić, bo nawet na poziomie rezerw miał pięć czy sześć zdobytych bramek – przypomniał Jop.
Błąd przy straconej bramce
Trener Wisły podkreślił, że Niewiadomski ma bardzo dobre wyczucie w polu karnym. Życzył mu powodzenia, zdrowia i rozwoju, bo widzi w nim potencjał do gry na dobrym poziomie.
Wracając do gola byłego wiślaka – czy można go było uniknąć? Został strzelony po faulu i rzucie wolnym, a następnie nie udało się zablokować piłki i uprzedzić strzelca.
Angel Rodado mógł zachować zimną krew
Opiekun Krakowian docenił punkt wywalczony na trudnym terenie z bardzo dobrym przeciwnikiem. Wisła straciła gola i dała się zepchnąć rywalom na początku drugiej połowy. Z czego to wynikało?
– Było kilka prostych, niewymuszonych strat w budowaniu, właśnie poprzez to, że próbowaliśmy rozgrywać piłkę na tym trudnym boisku. To pewnie jeden czynnik. Były też momenty, gdy rywal był bardziej agresywny, skracał dystans do zawodnika z piłką i to czasami był też efekt naszych błędów – ocenił.
Najtrudniej jego drużyna miała po straconym golu, gdy młody zespół gospodarzy poczuł się pewnie, mocniej ruszył na Wisłę i wiele pracy miał bramkarz Patryk Letkiewicz.