Centrum Krakowa w trybie nocnym. „Wydawało mi się, że jestem szczęśliwcem, bo mieszkam na Starym Mieście”
Środek tygodnia, ulica Floriańska. Powoli dobiega godzina 20. Jest jeszcze jasno, ale Stare Miasto powoli przechodzi w tryb nocny. – Chcesz może do stripa? Wstęp jest za darmo, dziewczyny tańczą bez staników, więc cycki też za darmo pooglądasz. Drugie piwo gratis – młoda dziewczyna namawia nas na wizytę w klubie ze striptizem. Wcześniej taką samą ofertą kusiła zagranicznych turystów.
Tym dobrem jest prawo do niezakłóconego korzystania z życia rodzinnego i spoczynku nocnego. Mec. Rydiger firmuje pozew swoim nazwiskiem, ale popiera go ok. 30 mieszkańców Starego Miasta. Dokument trafił już do Sądu Okręgowego w Krakowie. W uzasadnieniu czytamy, że każdej nocy ulica Szewska zmienia się w miejsce hałaśliwych zgromadzeń. „Tłum bez żadnych ograniczeń i skutecznej reakcji pozwanego śpiewa do muzyki, wydobywającej się z lokali, krzyczy, bije się, wymiotuje. Hałas, emitowany przez pijaną hałastrę, przekracza dopuszczone przepisami normy. Trudno przejść ulicą wśród podpitego, rozkrzyczanego, śpiewającego na całe gardło tłumu. Trudno siąść przy rodzinnej kolacji, spać w nocy, poczytać czy choćby pooglądać telewizję”.
Dlaczego pozwanym jest gmina? – Ano dlatego, że to właśnie ona jest właścicielem i zarządcą działki, po której przebiega ulica Szewska, z której dobiega hałas – zwraca uwagę Rydiger. Strona społeczna domaga się w pozwie, by miasto zaprzestało naruszania dobra osobistego mieszkańców, jakim jest m.in wspomniane prawo do niezakłóconego korzystania z życia rodzinnego. Za każde naruszenie gmina miałaby płacić 500 złotych powodowi. – Oczywiście każdy taki przypadek musielibyśmy dokładnie udokumentować, a następnie założyć osobną sprawę sądową przeciwko gminie – dodaje prawnik.
W magistracie mówią, że pozew jeszcze do urzędników nie dotarł. – Nie mamy więc możliwości odniesienia się do argumentów strony społecznej. Prawnicy z pewnością szczegółowo przeanalizują pozew, kiedy do nas dotrze – przekazała nam Monika Chylaszek z biura prasowego krakowskiego magistratu. Nie przypomina sobie podobnego pozwu w ostatnich latach.
W kolejnych dniach opublikujemy:
- Rozmowę z przedstawicielami Fundacji Frank Bold o tym, jak obywatele biorą sprawy w swoje ręce i pozywają państwo za smog, a miasta za hałas.
- Artykuł o tym, jak urzędnicy napisali martwe prawo dla Starego Miasta, a radni je uchwalili.