Chemiczny smród, mandat i pozew do sądu. Potok znów w centrum uwagi
Chemiczny smród nad wodą
Płynący przez Kraków potok Olszanicki ma 4 km długości.
Wypływa z terenów lotniska w Balicach, a pół kilometra za szkołą podstawową sióstr Pijarek, już na terenie miasta, wpada do Rudawy.
Zimowe spacery nad potokiem nie należą do przyjemnych. Unoszący się nad wodą chemiczny smród aż drażni w nosie.
Ludzie mieszkający w okolicy skarżą się na problemy z oddychaniem oraz na zaczerwienienie oczu.
Problem jest od lat nagłaśniany przez dziennikarzy.
Potok stał się już nie tylko sprawą lokalną. Na temat wpływających do niego zanieczyszczeń rozpisywały się również ogólnopolskie media.
Społecznicy ze stowarzyszenia Nasza Olszanica twierdzą, że w minionym sezonie zimowym – 2025/2026 – nastąpiła dramatyczna eskalacja problemu.
– Smród był wielokrotnie odczuwany nie tylko w dolinie potoku, ale w tym roku również w dolinie Rudawy, do której potok wpływa. Jak zawsze powodował bardzo duże uciążliwości w normalnym funkcjonowaniu mieszkańców – twierdzi nasz rozmówca.
Pozwolenie od marszałka
Potok Olszanicki jest zanieczyszczany substancjami chemicznymi z portu lotniczego w podkrakowskich Balicach. Są używane do odladzania samolotów i płyty lotniska.
Kraków Airport ma pozwolenie na wprowadzanie do potoku ścieków deszczowych ze swojego terenu. W kwietniu 2017 roku wydał je marszałek województwa małopolskiego.
– Potok w tej chwili przepływa pod drogą startową i płytą lotniska. Przedostają się do niego wody opadowe z terenu lotniska. O ile w lecie nie stanowi to problemu, o tyle w zimie razem z wodą wpływają do potoku także substancje służące do odladzania drogi startowej i części dróg kołowania – mówi nam Monika Chylaszek, rzeczniczka prasowa Kraków Airport.
– Pozwolenie od marszałka zezwala nam na wprowadzanie substancji do potoku w określonych w decyzji ilościach. Jeśli normy są przekroczone, mamy świadomość konsekwencji – dodaje Chylaszek.
W ostatnim czasie Kraków Airport otrzymało mandat w wysokości 7 tys. złotych.
Był to efekt planowej kontroli, którą w tym roku przeprowadził Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Krakowie.
– Stwierdzono niedotrzymanie warunków pozwolenia wodnoprawnego, wynikające z biodegradacji środków odladzających – wyjaśnia rzeczniczka lotniska.
– Badania próbek wód z potoku Olszanickiego wykazały okresowe przekroczenia parametrów ChZT i potasu, a widma IR potwierdzały obecność glikolu propylenowego – dodaje Monika Chylaszek.
Zapewnia jednocześnie, że kwestie ochrony środowiska są traktowane przez Kraków Airport bardzo poważnie.
Gigantyczna piana i pozew
Spór między lotniskiem a stroną społeczną narasta. Sprawa trafiła już do sądu.
Tomasz Fiszer ze stowarzyszenia Nasza Olszanica twierdzi, że pozew dotyczy postów w mediach społecznościowych, które opublikowano po zgłoszeniu zanieczyszczenia potoku 25 kwietnia ubiegłego roku. Chodziło o pianę na wodzie i odór w powietrzu.
– Opisywaliśmy w nich, że na całej długości potoku pojawiła się gigantyczna piana. Powrócił też chemiczny odór, który przypomina nieco zapach zgniłej cebuli – mówi nam Fiszer.
– Kraków Airport zarzuca nam, że nazywamy ich trucicielami. A przecież pojawienie się piany i odoru ma związek z obecnością w potoku substancji, które pochodzą z rozkładu mrówczanów sodu i potasu, używanych do utrzymania zimowego lotniska, oraz glikolu propylenowego do odladzania samolotów, które z wodami opadowymi dostają się od lat do potoku – dodaje.
Według relacji naszego rozmówcy, Kraków Airport oczekuje przeprosin i wpłaty 15 tys. zł na rzecz jednej z fundacji.
– Naszym zdaniem nie mamy za co przepraszać. Nasze publikacje w mediach społecznościowych zawsze opieramy na rzetelnych argumentach i podstawach merytorycznych, konsultowanych ze specjalistami, oraz właściwie uzasadnianym materiale dowodowym. Nie jest naszym celem naruszanie dóbr osobistych kogokolwiek i tego typu przypadki nie występują – podkreśla.
– Lotnisko przyjęło retorykę, że robi bardzo dużo, żeby problem zanieczyszczania potoku załatwić, a strona społeczna mu w tym przeszkadza i go hejtuje – dodaje Fiszer.
Jego zdaniem pozew ma na celu próbę uciszenia strony społecznej.
– Lotnisko, jak każdy podmiot prawa, ma prawo do ochrony swojego dobrego imienia w sytuacji, gdy publikowane informacje są nieprawdziwe lub wprowadzające w błąd – odpowiada Monika Chylaszek.
– Stowarzyszenie, powołując się na wykonane w kwietniu ubiegłego roku badania przez WIOŚ, poinformowało opinię publiczną, że w wodzie znajdowały się substancje wykorzystywane do odladzania, jak również powiązało rzekomą obecność tych substancji w wodzie potoku Olszanickiego z wystąpieniem spienienia – dodaje przedstawicielka lotniska.
– Te konkretne badania otrzymane przez lotnisko w drodze dostępu do informacji publicznej z WIOŚ nie potwierdziły tego faktu. Dlatego lotnisko żąda sprostowania nieprawdziwej informacji – podkreśla Chylaszek.
Zapewnia, że Kraków Airport nie chce narażać stowarzyszenia na koszty.
– W przypadku sprostowania pozew zostanie wycofany. Chcemy, by w tej sprawie debata toczyła się w oparciu o fakty, a nie o kłamstwa – dodaje Monika Chylaszek.
– Lotnisko nigdy nie zaprzeczało, iż środki do odladzania stosowane w zimie zanieczyszczają potok Olszanicki – podsumowuje.
Pomoże tylko oczyszczalnia?
Tomasz Fiszer twierdzi, że w najbliższych latach niestety nie zanosi się na poprawę sytuacji.
– Temat przełożenia potoku, który według lotniska ma rozwiązać problem zanieczyszczeń, utknął na wyborze wykonawcy. Inwestycja jest mocno opóźniona – twierdzi Fiszer.
– Niezmiennie uważamy, że jedynie oczyszczalnia mogłaby załatwić sprawę. Cieszą nas jednak zapowiedzi zarządu Kraków Airport, że sprawa oczyszczalni jest analizowana – podsumowuje Fiszer.
Przełożenie potoku, budowa zbiorników
Wspomniane przełożenie potoku to część znacznie większej inwestycji, w ramach której przedstawiciele Kraków Airport zapowiadają też budowę zbiorników retencyjnych na wody roztopowe i zbiorników na paliwo lotnicze.
Faktycznie, celem zadania jest m.in. poprowadzenie potoku Olszanickiego po nowej trasie.
– Wody potoku zostaną całkowicie oddzielone od dopływu wód opadowych z kanalizacji deszczowej lotniska, co ma zapobiec zanieczyszczeniom – przekonywała Monika Chylaszek.
We wrześniu ubiegłego roku władze Kraków Airport otworzyły oferty w przetargu na realizację inwestycji.
Najkorzystniejszą, wartą ponad 122 mln złotych, złożyła firma Budimex Budownictwo.
– Nie jest jeszcze możliwe podpisanie umowy z uwagi na złożone odwołanie do Krajowej Izby Odwoławczej przez jednego z oferentów, a także przeprowadzony proces odwoławczy w KIO oraz trwający aktualnie dla tego postępowania proces odwoławczy w drugiej instancji – dodaje przedstawicielka Kraków Airport.
Podpisanie umowy z wykonawcą może nastąpić jeszcze w tym roku.