Co dalej z linią na Kliny? Wciąż więcej pytań niż odpowiedzi

Jeszcze przez dłuższy czas nie poznamy odpowiedzi na pytania o to, czy i w jaki sposób miasto zamierza poprowadzić linię tramwajową w kierunku os. Kliny.

Tu zrezygnowali, tu wstrzymali

W listopadzie po jednej z komisji rady miasta informowaliśmy o tym, że Kraków rezygnuje z kontynuowania prac nad linią tramwajową prowadzącą w kierunku Klinów. Radni usłyszeli, że inwestycja dublowałaby przebieg planowanego metra i nie ma na nią środków.

Jeszcze kilka miesięcy wcześniej temat wywoływał wiele emocji wśród mieszkańców. Miasto przedstawiło kilka wariantów możliwych rozwiązań, ale wszystkie z nich zakładały połączenie przez Czerwone Maki i ul. Bunscha.

W grudniu z kolei okazało się, że wstrzymane zostały przygotowania do osobnej, ale powiązanej z tym inwestycji, czyli rozbudowy ul. Bunscha i budowy wzdłuż niej linii tramwajowej. Umowa z firmą przygotowującą koncepcję została rozwiązana. Miasto argumentowało to pracami nad strategicznymi dokumentami – strategią rozwoju Krakowa i planem ogólnym – które mają dopiero określić kluczowe założenia dla rozwoju połączeń w mieście.

Będzie powrót?

Na końcowym etapie prac nad tegorocznym budżetem linia na os. Kliny wróciła do gry, przynajmniej teoretycznie. Wprowadzone poprawką środki mają pozwolić na wybór wykonawcy studium wykonalności dla budowy linii tramwajowej. W planie przetargów urzędnicy wpisali to zadanie już na I kwartał.

Marzec dobiega końca, więc zapytaliśmy w urzędzie o postępy. Pytaliśmy też o to, czy przetarg będzie zakładał różne możliwe scenariusze, czy nadal brane jest pod uwagę tylko połączenie przez Czerwone Maki. A jeśli tramwaj miałby jechać przez Ruczaj, to czy projektanci będą musieli w ramach swojego zadania objąć również odcinek ul. Bunscha, który miał być osobną inwestycją.

Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Jeszcze bez szczegółów

Na większość z tych pytań nie poznamy jeszcze odpowiedzi. 

– Obecnie trwają prace analityczne dotyczące tej linii, uwzględniające różne scenariusze przyszłego zagospodarowania obszaru Klinów. Po przeprowadzeniu analizy i wewnętrznym omówieniu jej wyników, zostaną podjęte dalsze decyzje – mówi nam Piotr Subik z biura prasowego urzędu miasta.

Miasto powołuje się też – podobnie jak wcześniej w przypadku ul. Bunscha – na przygotowywane dokumenty strategiczne – strategię rozwoju i plan ogólny. – To w nich zostaną określone zadania inwestycyjne, które Kraków będzie realizował w dłuższej perspektywie czasowej – podkreśla przedstawiciel urzędu miasta.

Zauważa też, że planowane daty ogłoszenia przetargów są datami orientacyjnymi.

Ze względu na złożoność tematu i wagę decyzji, rozstrzygnięcie zostało odsunięte w czasie
Piotr Subik, UMK

Plan wciąż daleko

Jeśli kluczowe w tej sprawie są postępy w sprawie planu ogólnego i strategii, perspektywa może się okazać dość odległa. Niedawna dyskusja podczas sesji rady miasta pokazała, że władze Krakowa raczej odsuwają w czasie termin prezentacji tych dokumentów, argumentując, że nie są jeszcze na tyle gotowe, by przedstawić je opinii publicznej.

Opozycja zarzuca prezydentowi, że nie chce ujawniać strategicznych dokumentów w przedreferendalnym okresie, obawiając się nowej fali krytyki. Politycy Koalicji Obywatelskiej odrzucają ten argument i przekonują, że tak ważne dokumenty nie powinny powstawać pod polityczną presją i że to właśnie w przypadku referendum i ewentualnego odwołania prezydenta prace nad planem i strategią zostałyby wstrzymane na wiele miesięcy.

Bieżące problemy

Dyskusje prowadzone wewnątrz urzędu to jedno, a bieżące problemy mieszkańców osiedla pozostają aktualne. 

Czy miasto poza planami budowy metra w bliżej nieokreślonej przyszłości planuje polepszyć sytuację komunikacyjną mieszkańców Klinów w czasie teraźniejszym? Czy mają Państwo świadomość, że dostanie się z Klinów w jakąkolwiek inną część miasta wiąże się z przesiadkami i co najmniej 30 minutami jazdy? Co najmniej! Dostanie się na Dworzec Główny wymaga co najmniej 40 minut z przesiadką! – pisała do nas w mailu jedna z mieszkanek.

– Z osiedla Kliny nie ma wyjazdu ani rowerem ani na piechotę, chyba że ktoś lubi chodzić błotnistym poboczem obok szybko jadących samochodów. Jest to całkowicie wyizolowana część miasta, o której urzędnicy wolą nie pamiętać. Czy mieszkańcy doczekają się sensownego połączenia z resztą miasta zarówno przez komunikację miejską jak i sensowną i holistyczną sieć ścieżek rowerowych i chodników? Czy to aż tak dużo? – pytała. – Gdy ogłoszono plany (podkreślam: plany!) budowy metra uznano, że w tym miejscu mieszkańcy przemęcza się kolejne 15-20 lat – podsumowała.