Dlaczego te stawy są takie cenne? Wpis do rejestru zabytków, a w tle śledztwo

– Stawy w Masłomiącej są tzw. świadkami historii. To również element krajobrazu kulturowego – wyjaśniają przedstawiciele małopolskiego konserwatora zabytków.

Wypompował wodę, wyciął drzewa

Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia wobec Tomasza N., właściciela kompleksu stawów w Masłomiącej w gminie Michałowice. Śledczy zarzucają mu prowadzenie działalności gospodarczej, która zagraża środowisku.

Chodzi m.in. o wycinkę drzew, wypompowywanie wody, zmianę linii brzegowych oraz roboty ziemne na obszarze otuliny Dłubniańskiego Parku Krajobrazowego.

Przypomnijmy, że jakiś czas temu stawy w Masłomiącej zostały wpisane do rejestru zabytków. Dlaczego są tak cenne z punktu widzenia konserwatorskiego?

Zdecydowały względy historyczne

Jan Kozakowski, rzecznik prasowy Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Krakowie twierdzi, że głównie ze względów historycznych.

Stawy są ostatnimi pozostałościami po tamtejszym założeniu dworskim – są tzw. „świadkiem historii” i elementem krajobrazu kulturowego.
Jan Kozakowski, rzecznik prasowy WUOZ-u

Do rejestru zabytków wpisuje się nie tylko historyczne budynki. Może się w nim znaleźć również krajobraz kulturowy. „(...) to przestrzeń, zawierająca elementy przyrodnicze i wytwory cywilizacji, historycznie ukształtowana w wyniku działania czynników naturalnych i działalności człowieka”.

Krzysztof Klęczar, posiedzenie w sprawie stawów w Masłomiącej
Krzysztof Klęczar, posiedzenie w sprawie stawów w Masłomiącej
MUW w Krakowie

Według małopolskiej konserwatorki zabytków Katarzyny Urbańskiej, stawy w Masłomiącej wpisują się w przytoczoną definicję.

Powinny podlegać ochronie ze względu na swoje wartości historyczne, kompozycyjne i poznawcze. Stawy jako pozostałość założenia dworskiego, stanowią o tożsamości miejscowości Masłomiąca, są ostatnim świadkiem historii, który jako jedyny przetrwał do czasów współczesnych w niezmienionej formie – wskazuje Kozakowski.

Stawy nie utraciły wartości

Kiedy zdecydowano o tym, żeby stawy wpisać do rejestru zabytków? – dopytujemy. Jak twierdzi Kozakowski, postępowanie zostało wszczęte w połowie czerwca 2024 roku: po otrzymaniu informacji o prowadzeniu nielegalnych prac, które polegały na zasypywaniu zbiorników.  

– W ocenie małopolskiego konserwatora zabytków, stawy nie utraciły wartości. Posiadają nadal czytelną formę, oryginalny układ oraz urządzenia wodne, w związku z czym 11 lutego 2025 roku została wydana decyzja o ich wpisie do rejestru zabytków – dodaje rzecznik.

Nieruchomości, objętej takim wpisem, nie można niszczyć ani przekształcać bez zgody wojewódzkiego konserwatora zabytków.

Co jednak ważne, decyzja WUOZ-u nie jest prawomocna. Odwołanie od niej złożyli właściciele stawów. Jak się dowiedzieliśmy, końcem września tego roku Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego uchylił zaskarżoną decyzję w całości i przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia.

To ważny element krajobrazu

Przypomnijmy, że w sprawie kompleksu pięciu stawów w Masłomiącej interweniował również wojewoda małopolski Krzysztof Klęczar. – Ze swej strony deklaruję, że tematu nie odpuszczę – zapowiadał w lutym tego roku.

Podkreślał, że stawy są ważnym elementem lokalnego krajobrazu. – Nie tylko w odczuciu społecznym jest to perełka przyrodnicza. Zasypywanie stawów przez właściciela przez społeczność lokalną wprost odbierane jest jako niszczenie przyrody – mówił wojewoda.

I dodawał: – Proszę wszystkie zaangażowane w tę sprawę instytucje, inspekcje i służby o stanowcze działania. Oczekuję od państwa podjęcia zdecydowanych i skutecznych kroków. Co istotne, sprawa jest przedmiotem postępowania przygotowawczego, prowadzonego przez Komendę Powiatową Policji w Krakowie pod nadzorem Prokuratury Rejonowej.

Jak już informowaliśmy, z opinii biegłego z zakresu inżynierii środowiska wynika, że przeprowadzone prace doprowadziły do zmian warunków wodnych i glebowych. W efekcie – jak wskazano – zagrożone zostały skupiska roślin i siedliska zwierząt, także objęte ochroną gatunkową.

Jeżeli sąd podzieli argumenty oskarżyciela, Tomaszowi N. grozi kara do dwóch lat pozbawienia wolności.

To nie wszystko. Na współwłaścicieli stawów zostały nałożone kary pieniężne w łącznej wysokości 250 tys. zł. Dotyczą przebudowy zbiorników bez wymaganego pozwolenia. Pełnomocnik współwłaścicieli wniósł odwołanie.

Tam miała powstać restauracja i wędzarnia, ale niestety nic z tego nie będzie. Nie chciałem zasypać żadnego ze stawów, tylko teren, który jest wpisany w planie jako łąki, ale teraz już chce to sprzedać, bo nie można tak działać – powiedział nam rok temu Tomasz N.

Na najnowsze pytania dotychczas nie odpowiedział.