Duże pieniądze, śledztwo, kontrole. Czy miasto panuje nad dotacjami?
Zatrzymania również w Krakowie
Prokuratura Regionalna w Łodzi prowadzi śledztwo w sprawie zorganizowanej grupy przestępczej, której członkowie w ciągu sześciu lat mieli wyłudzić blisko 40 mln zł gminnych dotacji.
Wśród podejrzanych są dyrektorki niepublicznych liceów, szkół policealnych i podstawowych oraz gimnazjów dla dorosłych.
Postępowanie dotyczy również Krakowa. To właśnie tutaj zostały zatrzymane dwie kobiety, które w przeszłości pełniły funkcję dyrektorek łącznie pięciu szkół.
– Aktualnie te placówki już nie funkcjonują – podaje Krzysztof Kopania z łódzkiej prokuratury. Zatrzymane kobiety są w wieku 57 i 70 lat. Więcej informacji Kopania nie podaje: ze względu na dobro wciąż prowadzonego śledztwa.
Jak zapewniają krakowscy urzędnicy, wydział edukacji przekazywał niezbędne informacje śledczym.
– Z uwagi na dobro toczącego się postępowania, nie możemy nic więcej powiedzieć w tej sprawie – słyszymy w magistracie.
A my pytamy: czy miasto panuje nad tym, jak wydawane są miliony złotych, które w ramach dotacji urzędnicy przyznają placówkom oświatowym?
Ponad miliard złotych dotacji
Łącznie na niesamorządową oświatę Kraków przekazuje co miesiąc, w ramach dotacji, od 85 do 95 mln zł. Rocznie daje to kwotę ponad miliarda złotych.
W listopadzie tego roku miasto udzieliło dotacji przeszło pięciuset placówkom. Pieniądze trafiły m.in. do przedszkoli, szkół podstawowych i placówek dla dorosłych.
Jaka jest skala nieprawidłowości? Małgorzata Tabaszewska z biura prasowego magistratu wylicza, że w ubiegłym roku miasto przeprowadziło 20 kontroli, w trakcie których sprawdzano, czy pieniądze z dotacji zostały wykorzystane zgodnie z prawem. Osiem z nich dotyczyło szkół i przedszkoli publicznych, a dwanaście placówek niepublicznych.
Urzędnicy zapewniają, że każdego roku przeprowadzanych jest kilkanaście, a niekiedy nawet kilkadziesiąt kontroli. Niektóre są wcześniej zaplanowane, ale część z nich odbywa się na podstawie niepokojących sygnałów, które docierają do magistratu m.in. od rodziców czy nauczycieli.
Przeanalizowaliśmy wyniki ponad 20 kontroli. Wnioski? Niektóre placówki wydają pieniądze z dotacji na rzeczy czy usługi, których nie przewidują przepisy. Te mówią jasno: fundusze mogą zostać przeznaczone na zadania, związane z kształceniem, wychowaniem oraz opieką.
Tymczasem, dla przykładu, jedno z niepublicznych przedszkoli, które w 2023 roku otrzymało od gminy blisko 460 tys. zł, za pieniądze z dotacji opłaciło artykuły spożywcze, usługę prawną oraz rozbudowę parkingu.
Inny przypadek? W ubiegłym roku jedna ze szkół podstawowych otrzymała od miasta ponad 2,2 mln zł dotacji, w tym ponad 504 tys. zł przekazano na uczniów, którzy mają orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego.
Kontrola wykazała, że pieniądze wydano m.in. na wynagrodzenia dla kilku nauczycieli i specjalistów, którzy nie posiadali odpowiedniego wykształcenia lub przygotowania pedagogicznego.
Każdy interpretuje, jak chce?
Urzędnicy wskazują, że aby skala nieprawidłowości była mniejsza, należałoby zmienić przepisy. Małgorzata Tabaszewska podkreśla, że konieczne jest przede wszystkim uszczegółowienie artykułu 35 ustawy o finansowaniu zadań oświatowych: tak, aby jednoznacznie określał, jakie wydatki mogą być pokrywane z dotacji.
– Ograniczyłoby to dowolność interpretacyjną – twierdzą w krakowskim magistracie.
Zdaniem urzędników należałoby również wprowadzić obowiązek prowadzenia przez placówki odrębnego konta, na które wpływałaby dotacja, i z którego realizowane byłyby wszystkie wydatki, finansowane z tych funduszy.
– Znacząco ułatwiłoby to kontrolę prawidłowości wydatkowania dotacji – podsumowuje Małgorzata Tabaszewska.
***
Śledztwo, o którym wspomnieliśmy na początku, ciągle trwa. Dotychczas zarzuty usłyszało kilkanaście dyrektorek z różnych części kraju.
Grozi im nawet do 15 lat więzienia.