Euro 2016: Najpierw Syprzak, potem Szmal! Kolejny horror dla Polski!
Kolejny horror zgotowali nam reprezentanci Polski w piłce ręcznej na ME. Znów skończyło się jednak happy endem. Po raz pierwszy w historii pokonali Macedonię i zapewnili sobie awans do drugiej fazy turnieju. Wcześniej zmierzą się jednak z Francją (wtorek, godzina 20.30), która również ma już pewność występów w dalszej części turnieju.
10 minut i 26 sekund bez bramki
– Z Serbią słabo zaczęliśmy, przeciwko Macedonii musimy od początku być bardziej skoncentrowani i nie pozwolić rywalom oddalić się na kilka punktów – powtarzali prawie wszyscy reprezentanci Polski przed starciem z Macedończykami. Tymczasem praktyka okazała się jeszcze bardziej brutalna niż początek z Serbami. A Kirił Lazarov, którego w ekipie rywali obawiali się najbardziej, był mniej groźny od ich bezradności w ofensywie.
Biało-czerwoni rzucili na 1:0, potem na 2:1 i…. ich gra w ataku nie istniała. Kilka piłek wybronił Sławomir Szmal, który lepiej wszedł w mecz niż w piątek, ale przy zerowej skuteczności przez ponad 10,5 minuty, musieliśmy przegrywać. Było 2:6, a publiczność z rozpaczą w oczach spoglądała na niebieski parkiet, wydobywając oczywiście z siebie okrzyki dopingu.
Bohater Syprzak ze stuprocentową skutecznością
Nieszczęsna seria bez bramki skończyła się w 16. minucie, a przerwał ją Kamil Syprzak, który do przerwy ciągnął naszą grę, jak mógł, trafiając wszystkie piłki, które miał. Zdobył pięć bramek (prawie połowę dorobku Polaków w pół godziny) i wypadało grać tylko na niego, bo inni reprezentanci albo trafiali w bramkarza, albo notowali fatalne w skutkach straty.
„Kasa” show
Siedem minut drugiej połowy potrzebowali piłkarze reprezentacji Polski, by po raz trzeci wyjść w tym meczu na prowadzenie. W 36. minucie Sławomir Szmal obronił rzut, a chwilę później akcję zakończył Michał Jurecki. Na 16:15 rzucił Jakub Łucak. Kolejne minuty były jednak bardzo nerwowe. Macedończykom zależało, by na boisku było jak najwięcej chaosu. Wynik wciąż był na styku, w ataku niestety zdarzały się Polakom złe decyzje, ale momentami jak w transie bronił nasz bramkarz. W jednej z akcji obronił dwa uderzenia, a po chwili rzut karny. „Sławek, Sławek!” - niosło się po trybunach Kraków Areny, w której zgromadziło się 14 168 fanów.
12 minut przed końcem prowadziliśmy dwoma bramkami po skutecznym rzucie karnym Bartosza Jureckiego. Nie potrafiliśmy pójść za ciosem i zdobywać kolejnych punktów, ale od czego ma się w bramce Sławomira Szmala! Kapitan kadry bronił jak natchniony, a koledzy w końcówce poszli za ciosem i pokonaliśmy Macedończyków pierwszy raz w historii.
Dzięki Kamilowi Syprzakowi po pierwszej połowie mieliśmy jeszcze szanse na to, by powalczyć po przerwie. Druga część meczu to już koncert Sławomira Szmala. Teraz odetchnijcie nieco, a we wtorek widzimy się na kolejnym dreszczowcu. Z Francją.
Macedonia - Polska 23:24 (13:11)
Macedonia: Ristovski, Dupjachanec - Manaskow 1, Stoiłow 1, K. Lazarow 8, Mitkow 2, Jonowski, Mirkulowski 5, V. Markoski, N. Markoski, Mojsowski, Pribak 3, Georgiewski 2, F. Lazarow 1, Ojleski, Kuzmanowski.
Polska: Szmal, Wyszomirski - Lijewski 4, Krajewski, Bielecki 2, Wiśniewski 2, B. Jurecki 4, M. Jurecki 5, Konitz, Grabarczyk, Gliński, Syprzak 6, Daszek, Łucak 1, Szyba, Chrapkowski.