Finał wieloletniej wojny o Zakrzówek. Miasto podpisało akt notarialny, deweloper dostanie miliony
To koniec jednej z najbardziej skomplikowanych i najdroższych operacji na krakowskim rynku nieruchomości.
Jak dowiedział się portal LoveKraków.pl, władze Krakowa podpiszą dziś akt notarialny ze spółką City Park Kraków. Na mocy porozumienia gmina przejmuje 10 hektarów spornych gruntów, a portugalski inwestor otrzyma z budżetu miasta 55 mln złotych.
Dzisiejszy podpis pod aktem notarialnym zamyka rozdział, który przez blisko dwie dekady rozpalał emocje mieszkańców, aktywistów i polityków. Sprawa, która swój finał znalazła w gabinecie notarialnym, była wynikiem morderczych negocjacji, które w ostatniej fazie nabrały niespotykanej dotąd dynamiki.
Z naszych ustaleń wynika, że ostateczna kwota transakcji to 50 mln złotych. Choć suma ta robi wrażenie, warto przypomnieć, że pierwotne żądania portugalskiej spółki były dwukrotnie wyższe i opiewały na 100 mln złotych. Miastu udało się zatem zbić cenę o połowę.
Cztery lata w sądzie
Proces o odszkodowanie, który City Park wytoczył miastu, trwał cztery lata. Deweloper wyliczył, że za ustanowienie użytku ekologicznego i zablokowanie możliwości budowy bloków na działkach przeznaczonych w planie pod zabudowę, należy mu się dokładnie 109 mln złotych.
Postępowanie sądowe było wyjątkowo żmudne. Ze względu na międzynarodowy charakter spółki i skomplikowaną materię prawno-przyrodniczą, każdy dokument musiał być tłumaczony, co skutecznie hamowało tempo prac. Przełom nastąpił, gdy sąd zasugerował stronom zawarcie ugody.
Nowe rozdanie Miszalskiego
Jeszcze w marcu ubiegłego roku negocjacje wydawały się być w martwym punkcie. Poprzednie władze miasta deklarowały gotowość wykupu, ale tylko po cenach terenów zielonych, co dla dewelopera było nie do zaakceptowania. Rozmowy zostały wówczas zerwane w atmosferze wzajemnych oskarżeń.
Sytuacja zmieniła się po objęciu urzędu przez Aleksandra Miszalskiego. Miasto ponownie usiadło do stołu, tym razem z bardziej elastycznym podejściem.
Dyplomacja magistratu
– Strony wstępnie zaakceptowały warunki ugody, jednak do chwili jej zawarcia przed mediatorem sądowym, jesteśmy oficjalnie w stanie negocjacji – tonowała emocje jeszcze kilka miesięcy temu Dominika Jaźwiecka z biura prasowego krakowskiego magistratu.
Urzędnicy przez długi czas nie chcieli oficjalnie potwierdzić kwoty, zasłaniając się dobrem toczącego się postępowania ugodowego.
Ambicje sprzed lat: Apartamenty za 350 mln
Aby zrozumieć wagę dzisiejszego porozumienia, należy cofnąć się do 2008 roku. To wtedy spółka Gerium (poprzednik City Parku) przedstawiła mocarstwową wizję przekształcenia niemal 100 hektarów Zakrzówka. Całość inwestycji szacowano na niebagatelną kwotę 350 milionów euro.
Wstępna koncepcja zakładała, że 80 proc. obszaru pozostanie zielone, oferując mieszkańcom baseny, ścianki wspinaczkowe i amfiteatr. Jednak kluczowe dla inwestora było pozostałe 20 hektarów między ulicami św. Jacka i Wyłom. To tam miało powstać luksusowe osiedle apartamentowców o wysokości 14 metrów.
Opór mieszkańców zmienił historię
Plany te nigdy nie doczekały się realizacji. Na drodze dewelopera stanął bezprecedensowy opór społeczny. Krakowianie przez lata walczyli o każdy metr kwadratowy zieleni.
W 2016 roku miasto wykonało pierwszy wielki krok, wykupując za 26 mln złotych teren ze zbiornikiem wodnym. Jednak prawdziwy pat nastąpił w 2018 roku, kiedy Rada Miasta Krakowa, głosami m.in. dzisiejszego prezydenta, objęła resztę spornych działek ochroną w postaci użytku ekologicznego.
Sądny dzień w radzie miasta
Wspomniana sesja z 26 września 2018 roku była momentem zwrotnym. To wtedy radni zdecydowali się na ryzykowny ruch, ignorując ostrzeżenia o „kamieniu u szyi” prezydenta Majchrowskiego i widmie bankructwa miasta.
To właśnie te decyzje sprzed ośmiu lat stały się podstawą do roszczeń dewelopera, ale jednocześnie uchroniły Zakrzówek przed wjazdem ciężkiego sprzętu.
Co dalej?
Przejęte przez miasto 10 hektarów gruntów przy ul. Wyłom przestaje być terenem prywatnym.