Gdzie ta zielona fala?

- Od września na krakowskich drogach jest po prostu tragedia, korki są coraz dłuższe, a frustracja kierowców coraz większa – pisze nasz Czytelnik w mailu przesłanym na adres redakcji. Mówi, że sprawne poruszanie po mieście utrudnia źle ustawiona sygnalizacja świetlna. Urzędnicy tłumaczą, że w tak dużym organizmie jak Kraków, nie da się wszędzie uzyskać tzw. zielonej fali.

Pan Mariusz pokonuje w drodze do pracy ok. 18 kilometrów, jadąc m.in. przez ulice Herberta, Turowicza, Powstańców Śląskich i Nowohucką. Jak mówi, codziennie w mniejszym lub większym stopniu przeżywa ten sam koszmar.

– Praktyka pokazuje, że w Krakowie jeździ się właściwie od skrzyżowania do skrzyżowania. Na niektórych sygnalizacja działa wręcz absurdalnie, czasem zastanawiam się kto tak ją ustawił i co chciał tym osiągnąć? – czytamy w mailu.

Zielona fala

Zdaniem Czytelnika, ustawienie świateł w Krakowie wymaga poprawy. Tak, by jadąc z przepisową prędkością można było trafiać na zielone światła na co najmniej pięciu skrzyżowaniach. – Nie wydaje mi się by mój pomysł był jakąś wybujałą fantazją i podejrzewam, że przy odrobinie dobrej woli i zaangażowaniu ekspertów udałoby się w Krakowie wdrożyć taki system – ocenia autor listu.

Urzędnicy odpowiadają, że Kraków ma już systemy sterujące sygnalizacją świetlną. – Koordynacja w Krakowie jak najbardziej działa. Mogliśmy się o tym przekonać w roku 2014: wtedy dwa razy system uległ awarii, a korki od Alei Trzech Wieszczów sięgały aż do ulicy Wielickiej – mówi Piotr Hamarnik z Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu.

Skomplikowany organizm

Hamarnik zapewnia, że taka koordynacja świateł jest wprowadzana tam, gdzie to możliwe, np. na Alejach Trzech Wieszczów, Wielickiej, Opolskiej czy ciągu Bobrzyńskiego-Grota Roweckiego.

– Zielona fala nigdy nie powstanie na każdym ciągu, bo ze względu na liczbę pojazdów, tramwajów (które mają priorytet) i ciągów wzajemnie się przecinających jest to po prostu niemożliwe do zrealizowania – mówi Hamarnik.