Inwestycja odkładana przez lata. Teraz budzi kontrowersje
Zwycięstwo tak dużego projektu, jak tor wyścigowy przy ul. Kosiarzy, obnażyło niedoskonałe mechanizmy wczesnych edycji budżetu obywatelskiego. Koszt pomysłu został oszacowany na 3 mln złotych i mieścił się w limicie. Problemem jednak okazał się brak dojazdu do terenu, na którym miał powstać. Obecnie mowa o przynajmniej kilkudziesięciu milionach złotych.
W połowie kwietnia magistrat, zmotywowany zbliżającym się referendum, zakomunikował, że zamierza realizować zadanie, dzieląc je na etapy. Wystartował przetarg na stworzenie dokumentacji projektowej. Termin składania ofert mija 19 maja.
Drogie drogi
Pierwszym etapem jest „budowa i przebudowa drogi o długości ok. 1,6 km od skrzyżowania z ul. płk. Stanisława Dąbka i budowa drogi dojazdowej, zapewniającej obsługę komunikacyjną inwestycji”. Ile to może kosztować? Na razie konkrety nie padły. Wicedyrektor ZIS na komisji infrastruktury rady miasta powiedział o „kilkudziesięciu milionach złotych”.
Ale problemów jest więcej niż to, ile pieniędzy będzie potrzebne na inwestycję. Urzędnicy przyznali, że nie przeprowadzili konsultacji społecznych ani nie wiedzą, jak „głośny” może być tor.
W związku z tym grupa radnych z Rafałem Zawiślakiem (Kraków dla Mieszkańców) na czele stworzyła projekt rezolucji w tej sprawie.
Odór już jest. Brakuje hałasu?
Apelują do prezydenta Aleksandra Miszalskiego o „przygotowanie niezależnej analizy hałasu i jego wpływu na otoczenie oraz przeprowadzenie konsultacji społecznych w zakresie realizacji zadania dotyczącego budowy toru motocyklowo-samochodowego przy ulicy Kosiarzy”.
Samorządowcy twierdzą, że ta inwestycja może negatywnie wpłynąć na jakość życia mieszkańców z Płaszowa, Rybitw, Bieżanowa, Prokocimia czy Złocienia.
Radni wskazują, że „mieszkańcy Płaszowa i Rybitw od lat zmagają się z różnego rodzaju uciążliwościami, wynikającymi z przemysłowego charakteru tej części miasta, w tym z problemami zapachowymi i komunikacyjnymi”.
Ich zdaniem każda kolejna inwestycja powinna być poddana analizie i przedyskutowana.
Według projektodawców również należałoby się zastanowić nad sensownością wydawania sporych środków na tego typu inwestycje w czasie, gdy budżet miasta jest przeciążony, a mieszkańcy nie mogą się doprosić o realizację podstawowej infrastruktury czy też wzmocnienie komunikacji miejskiej.