Jak wytrwać na siłowni?
Minęło półtora miesiąca od czasu, gdy w życie weszły noworoczne postanowienia. Wiele z nich brzmiało: „schudnę”, „będę lepiej wyglądać” lub po prostu „zacznę ćwiczyć”. W większości wiążą się one z siłownią. W pierwszych dniach nowego roku miejsce to jest – w opinii stałych bywalców – przepełnione „nowymi”. Gros z nich niestety nie dotrzyma obietnicy złożonej samemu sobie. Jak tego uniknąć?
Od dziś będę ćwiczył!
Najpierw warto sobie zdać sprawę, dlaczego w ogóle coś postanawiamy. Wyjaśnia nam to naukowiec ze Szkoły Wyższej Psychologii w Warszawie. – Robimy postanowienia noworoczne, ponieważ to przyjemne zadanie, które wzbudza w nas pozytywną wizję przyszłości – mówi dr Magdalena Nowicka, psycholog różnic indywidualnych, SWPS. – Najczęściej decydujemy się na zmiany niosące za sobą bardziej pozytywny wizerunek siebie, takie jak zdrowszy styl życia, rezygnacja z nałogów i rozwój osobisty. W psychologii ten pozytywny, wyidealizowany aspekt siebie mówiący o tym, kim chcielibyśmy być, określany jest jako „ja idealne” – dodaje dr Nowicka.
Niełatwo wytrwać. Dlaczego?
– Osiąganie celów wymaga od nas z reguły uruchomienia działań niekoniecznie związanych z pozytywnymi emocjami. Restrykcyjne przestrzeganie diety czy intensywny trening fizyczny to już konkretne wysiłki wymagające determinacji. Działaniom tym często towarzyszy niepewność co do rezultatu – tłumaczy dr Nowicka.
Natomiast dr Mateusz Hohol, neurokognitywista z Centrum Kopernika Badań Interdyscyplinarnych, przypomina w „Tygodniku Powszechnym”, że wyniki eksperymentów psychologów mówią jasno: „mięsień woli” nie może pracować w nieskończoność, a ogólny poziom samokontroli w dorosłości – w najlepszym przypadku – jest wynikiem doświadczeń we wczesnym dzieciństwie. W najgorszym, mamy zapisane w genach, czy np. powiemy papierosom „nie” na 5 godzin czy na 5 lat.
Maraton, a nie sprint
Tomasz Kleszcz, trener personalny, również w swoim życiu zawodowym spotyka się z ludźmi, którzy w Sylwestra czynią postanowienia. – Chodzą na siłownię półtora miesiąca, nie widzą efektów i się zniechęcają. A trzeba pamiętać, że trening to maraton, a nie sprint – mówi. Trener doradza wszystkim, którzy obecnie mają ochotę porzucić ćwiczenia, jedno: cierpliwość. – Bo długo możemy nie widzieć efektów, a jak już przyjdą, będziemy się bardzo cieszyć – zaznacza Kleszcz.
Trzeba jednak zmienić podejście. Dr Magdalena Nowicka twierdzi, że ważne są sukcesy – zwłaszcza te mniejsze, dlatego warto skorzystać z metody małych kroków, dzięki czemu dobry wynik i nagroda nie są odłożone w czasie. Kolejna istotna sprawa: – Im bardziej planowane zmiany wpisują się w nasze priorytety i są zgodne z naszymi wartościami oraz możliwościami, tym łatwiej je realizować. Jeśli planuję intensywnie ćwiczyć na siłowni pięć razy w tygodniu, a nie mam na to czasu, to z planu nici – tłumaczy psycholog.
Jeśli jednak sami nie potrafimy się wystarczająco zmotywować albo efekty są niezadawalające, można sięgnąć po pomoc. – Potrzebny jest plan treningowy i zdrowe odżywianie, a nie bezmyślne jeżdżenie na rowerku – tłumaczy Tomasz Kleszcz. – Miałem klientów, którzy przychodzili sezonowo, ale nie rezygnowali przez to, że coś im nie wychodziło, tylko z różnych innych przyczyn. Mogę też podać przykład kobiety, która chciała schudnąć tylko 10 kilogramów przed ślubem. Udało jej się to, a treningów nie zaprzestała do tej pory. A było to 2 lata temu. Jest wiele czynników indywidualnych, które sprawiają, że jedni na siłownię przychodzą z radością, drudzy, choćby im się zapłaciło, ćwiczyć nie będą – tłumaczy trener.
*
Trenera Tomasza Kleszcza można znaleźć na Facebooku [link]