Juvenia przyjęła solidną lekcję rugby. Została zmieciona przez Orkan

W 6. kolejce Ekstraligi Rugby Orlen Orkan Sochaczew pokonał na własnym terenie Juvenię Kraków 75:28.

Choć w drugiej połowie wydawało się przez moment, że Smoki wrócą do gry, zbyt duża liczba błędów własnych oraz przewinień, dała wicemistrzom Polski okazje do zdobywania kolejnych przyłożeń, których tak doświadczony zespół nie mógł zmarnować.

Zabrakło chłodnych głów

Sami nałożyliśmy na siebie mnóstwo presji poprzez błędy przy chwycie piłki oraz zbyt liczne przewinienia. W drugiej połowie odpowiedzieliśmy dobrze na prowadzenie Orkana, ale w dalszej fazie znów oddaliśmy zbyt wiele karnych.
Ciaran Hearn, trener Juvenii Kraków

Podkreśla, że zespół pokazał zawziętość. Jeśli tylko zawodnicy jednocześnie będą potrafili zachować chłodne głowy i utrzymać intensywność, wówczas będą w stanie rywalizować z najlepszymi. – Musimy wierzyć w siebie i swoje umiejętności, ale być też świadomym, że wynik przychodzi dzięki ciężkiej pracy – dodał. 

Smoki nie były faworytem spotkania w Sochaczewie. Orlen Orkan przegrał w tym sezonie zaledwie raz i to różnicą dwóch punktów z Energą Ogniwem Sopot. Pokonał za to mistrzów Polski – Awentę Pogoń Siedlce. Krakowianie mieli jednak spore ambicje. Po tym, jak Komisja Gier i Dyscypliny przyznała zwycięstwo walkowerem Drew Pal 2 Lechii Gdańsk za odwołany mecz pod Wawelem, muszą walczyć o każdy punkt, by na koniec rundy jesiennej znaleźć się w czołowej szóstce.

Wyrównany tylko początek

Niedzielne spotkanie zdecydowanie lepiej otworzyli jednak gospodarze, którzy pierwsze przyłożenie zdobyli już w 2. minucie po doskonałej akcji wykończonej przez Kacpra Wróbla. Kilka minut później Orkan prowadził już 14:0, ale wówczas Juvenia „odgryzła” się po raz pierwszy. Patryk Sakwa fenomenalnie nakrył kop rywala, przejął piłkę i wpadł na pole punktowe.

Mecz Juvenii Kraków
Mecz Juvenii Kraków
Grzegorz Wajda/Arena Akcji

Niewielka różnica między zespołami nie utrzymała się jednak długo. W grze Juvenii zaczęły pojawiać się błędy, które wicemistrzowie Polski konsekwentnie wykorzystywali, zdobywając kolejne przyłożenia i wychodząc na wysokie prowadzenie 42:7. Tuż przed przerwą krakowianie zdołali jeszcze zmniejszyć straty po ładnej akcji zespołowej, świetnym rozegraniu na skrzydło i przytomnym zachowaniu zdobywcy punktów Uzukhanye Nohe.

Czerwona kartka

W drugą połowę lepiej weszły Smoki. Najpierw po przechwycie na pole punktowe wpadł Austin van Heerden, a dziesięć minut później przebojem za linię końcową przedarł się MJ Atkinson. Riaan van Zyl podwyższył obie „piątki” i zrobiło się 42:28. 

Wydawało się, że Juvenia może wrócić do gry, ale niestety znów zaczęły pojawiać się przewinienia. Co więcej w końcówce zespół musiał grać w osłabieniu po kartce dla Adama Grabskiego. Orkan odskoczył na kolejne pięć punktów, a w ostatnim kwadransie zaprezentował prawdziwy festiwal akcji punktowych, zwyciężając 75:28.

2 listopada z liderem

Kolejny weekend to przerwa w rozgrywkach ze względu na mecz reprezentacji Polski z Litwą w Rugby Europe Trophy. W niedzielę 2 listopada krakowianie na własnym boisku podejmą Energę Ogniwo Sopot, czyli niepokonanego w tym sezonie lidera ekstraligi.

Orlen Orkan Sochaczew – Juvenia Kraków 75:28 (42:14)

Punkty: Steenkamp 20, Wróbel 10, Pouhila 10, Meyer 10, Majcher 5, Plichta 5, O’Neill 5, Polakowski 5, Orliński 5 – van Zyl 8, Sakwa 5, Nohe 5, van Heerden 5, Atkinson 5.