Kąpiel w Wiśle? Dyrektor ZZM: To staje się coraz bardziej realne
Dla urzędników kluczowym zagadnieniem jest logistyka związana z tłumami mieszkańców i przyjezdnych osób szukających ochłody.
Jak podkreśla dyrektor Zarządu Zieleni Miejskiej w Krakowie Łukasz Pawlik, największym wyzwaniem będzie rosnąca liczba osób korzystających z terenów nad wodą.
Bezpieczeństwo ma opierać się na dyscyplinie użytkowników i sprawdzonych procedurach.
– Opieramy się na sprawdzonych rozwiązaniach z poprzednich lat oraz obowiązujących przepisach. System zabezpieczenia kąpielisk, w tym liczba ratowników, jest dostosowany do wymogów prawnych i doświadczeń z poprzednich sezonów – zapewnia szef ZZM.
Zaznacza przy tym, że ochrona to nie tylko praca ratowników, ale i zachowanie samych użytkowników kąpielisk: dbałość o porządek, przestrzeganie regulaminów, odpowiedzialne zachowanie – w tym unikanie spożywania alkoholu.
– Takie działania mają bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo. Równie istotna pozostaje ścisła współpraca z Policją i Strażą Miejską. Sezon kąpielowy to wspólna odpowiedzialność wszystkich użytkowników, służb i zarządców tych miejsc – dodaje.
Zakrzówek pod specjalnym nadzorem
Niezmiennie najwięcej emocji budzi Zakrzówek, który ze względu na swoją specyfikę wymaga od odwiedzających szczególnej ostrożności. Dyrektor Pawlik nie pozostawia złudzeń – to teren piękny, ale wymagający.
– Największej czujności wymaga niezmiennie Zakrzówek. To miejsce cieszy się ogromnym zainteresowaniem, a jednocześnie ma ograniczoną pojemność i specyficzny charakter dawnego kamieniołomu – wyjaśnia Pawlik i wśród zagrożeń wylicza strome zejścia, urwiska a także ograniczony dostęp do linii brzegowej.
Ze względu na walory przyrodnicze, kluczowe pozostaje przestrzeganie limitów wejść, korzystanie wyłącznie z wyznaczonych stref oraz odpowiedzialne zachowanie użytkowników.
Gdzie się kąpać, a gdzie chronić naturę?
Choć Kraków wypada dobrze na tle innych miast, zapotrzebowanie na nowe kąpieliska cały czas rośnie. Dyrektor ZZM widzi potencjał w Zalewie Zesławice, jednak studzi zapał tych, którzy chcieliby pływać „wszędzie”.
W przypadku Bagrów Ludwinowskich priorytetem pozostanie ekologia.
– Należy traktować je przede wszystkim jako obszar o funkcji przyrodniczej. To cenne siedliska ptaków i innych gatunków, a sam zbiornik ma ograniczoną powierzchnię. Dlatego nie widzę go jako miejsca do kąpania. Tu priorytetem powinna być ochrona przyrody – ucina dyrektor.
Podobnie skomplikowana sytuacja dotyczy Zalewu Nowohuckiego. Mimo wykonanych prac, projekt kąpieliska nie zostanie zrealizowany szybko.
– Zalew Nowohucki to bardziej złożony temat. Nie jest on definitywnie zamknięty, ale obecnie nie jest to projekt do szybkiej realizacji – wyjaśnia Pawlik.
Wylicza też, że w ostatnich latach wykonywano tam dużą pracę nad poprawą jakości wody i równowagi biologicznej, a obecnie jest realizowany projekt mający na celu ochronę bioróżnorodności Zalewu Nowohuckiego.
– Jakość wody w Dłubni nadal stanowi wyzwanie. ZZM współpracuje w tym zakresie z Wodami Polskimi, które planują liczne działania na rzecz poprawy funkcjonowania tej rzeki. Dopiero trwała poprawa tych warunków mogłaby otworzyć drogę do dalszych decyzji – tłumaczy.
Wisła jako kąpielisko?
Najbardziej ambitnym planem na przyszłość wydaje się powrót do historycznych tradycji kąpieli w rzece. Dyrektor ZZM zauważa, że: – W wielu dużych miastach europejskich funkcjonują kąpieliska rzeczne, ale zawsze jest to efekt poprawy jakości wody w tych rzekach – mówi.
Dyrektor podkreśla, że mieszkańcy chętnie korzystają z kąpielisk szczególnie podczas upałów.
– To pokazuje, że kolejne kąpieliska są potrzebne – tłumaczy i podsumowuje, że obecna oferta miasta, wsparta przez pobliski Kryspinów czy Przystań Brzegi [w tym sezonie zamknięta – przyp. red.], póki co stanowi solidną bazę dla mieszkańców.