Kiedy łatwo trafić Wisłę

Biała Gwiazda zamyka tabelę i ma drugą najgorszą defensywę w lidze. 43 procent bramek traci po uderzeniach głową.

Seria niepowodzeń sprawia, że kolejni rywale od razu rzucają się na Wisłę, próbując ją zaskoczyć. Zawodnicy mają spętane nogi i sami również popełniają koszmarne błędy. Tak było w niedzielę we Wrocławiu, gdy bramkarz Michał Buchalik już w szóstej sekundzie wystawił piłkę jak na tacy Michałowi Chrapkowi, który na szczęście dla drużyny Artura Skowronka nie skorzystał z prezentu.

Najgorsze ostatnie 30 minut

Mimo częstych problemów, wiślakom w pierwszym kwadransie sprzyja szczęście. W tym sezonie między 1. a 15. minutą Michała Buchalika pokonał tylko Luquinhas z Legii Warszawa. Im dalej w las, tym gorzej. W drugim kwadransie rywale złamali defensywę krakowian cztery razy, a tuż przed przerwą – sześć. Z reguły więcej goli drużyny tracą w drugiej połowie, gdy piłkarze opadną z sił i na boisku robi się więcej miejsca. W ekstraklasie dotyczy to Wisły i 10 innych zespołów.

Biała Gwiazda z 28 straconymi bramkami ma drugą najgorszą obronę w lidze po Łódzkim Klubie Sportowym (29). Po zmianie stron krakowianie dali się pokonać aż 17 razy, najwięcej w stawce. Między 46. a 60. minutą rywale zdobyli cztery bramki, a w ostatnich 30 minutach aż 13, dokładnie sześć w drugim i siedem w trzecim kwadransie drugiej części spotkania. Decydujące o wynikach trzech ostatnich meczów gole padły w 83. (z Rakowem), 72. (Arką) i 77. minucie (Śląsk).

Rywale lepsi w powietrzu

Piętą Achillesową 13-krotnego mistrza Polski jest ustawianie się w obronie do górnych piłek. Bramka Wojciecha Golli na 1:1 we Wrocławiu była już 12. straconą po strzale głową.

– Dużo trenowaliśmy stałych fragmentów gry, bo trener uczulał nas na to, że jest to nasz słaby punkt – przyznawał Lukas Klemenz, cytowany przez wislaportal.pl po meczu we Wrocławiu. – Przy dobrym bloku i centrze trudno jest obronić, nawet jeśli gra się w strefie piątką, tak jak robiliśmy wcześniej, i przy kryciu indywidualnym – dodał.