Klątwa trwa. Wisła po raz trzeci na zero

Po znakomitym meczu w Białymstoku w piątkowy wieczór Wisła podejmowała przy Reymonta Ruch Chorzów. Ruch to dla Wisły rywal wyjątkowo niewdzięczny - dość powiedzieć, że po raz ostatni w roli gospodarzy Biała Gwiazda ograła chorzowian ponad… cztery lata temu. Tym razem również nie było łatwo…

Wydarzenie: Wisła Kraków w tym sezonie świetne mecze przeplata bezbarwnymi występami. Przed tygodniem wiślacy wygrali w Białymstoku 4:1, więc - kierując się tą analogią - w piątek miało być dużo gorzej. Powiecie, że rozgrywek piłkarskich nie da się ująć w takie ramy? Bzdura. Podopieczni Kazimierza Moskala po raz trzeci z rzędu zremisowali na własnym stadionie 0:0. Była Korona Kielce, była Termalika Bruk-Bet Nieciecza, dziś przyszła kolej na Ruch Chorzów.

Bohater: Patrzymy na boisko - nic nie przychodzi do głowy. Rzut oka na sektor gości - tutaj tym bardziej. No to wyróżnimy kibiców Wisły. Oni pokazali się dziś z naprawdę dobrej strony. Głośno dopingowali swoich ulubieńców przez całe spotkanie, a czerwono-biało-niebieskie flagi powiewały na ich trybunie nieustannie. Na piątkowe spotkanie sprzedano łącznie ponad 15 tysięcy biletów, co jak na ten sezon jest naprawdę niezłym wynikiem.

Rozczarowanie: W drugiej połowie spotkanie zostało na kilka minut przerwane. Wszystko za sprawą kibiców z Chorzowa, którzy użyli do swojej oprawy pirotechniki, a po chwili rzucili race na boisko. Zaprowadzanie porządku zajęło służbom za to odpowiedzialnym sporo czasu. Po chwili goście ponownie odpalili środki pirotechniczne na swojej trybunie, ale tym razem obeszło się już bez przerywania meczu.

Warto zwrócić uwagę: - Do składu Wisły wrócił pauzujący ostatnio za kartki Krzysztof Mączyński. To on stanowił wspólnie z Denisem Popoviciem środek pola gospodarzy.

- Na pierwszą groźniejszą akcję w tym meczu musieliśmy czekać niespełna pół godziny. W 28. minucie Donald Guerrier dogrywał w kierunku Pawła Brożka, jednak wiślakom brakło w tej sytuacji szczęścia.

- Po przerwie więcej niż na boisku działo się na trybunach. Konkretniej na jednej, tej zagospodarowanej przez gości z Chorzowa. O tym szerzej pisaliśmy jednak kilka linijek wyżej, więc nie ma sensu się powtarzać.

- Wisła po raz trzeci z rzędu remisuje przed własną publicznością 0:0. Zawodnicy Białej Gwiazdy, lekko mówiąc, nie rozpieszczają od jakiegoś czasu swoich kibiców..


Wisła Kraków - Ruch Chorzów 0:0

Bramki: To żart? Oczywiście, że nikt.

Wisła: Cierzniak - Jović, Głowacki, Sadlok, Burliga - Mączyński (90+2. Cywka), Popović (40. Uryga) - Boguski, Guerrier (78. Crivellaro) - Brożek.

Ruch: Putnocky - Konczkowski, Grodzicki, Cichocki, Szyndrowski - Surma, Iwański - Mazek (90+2. Podgórski), Lipski, Zieńczuk - Stępiński.

Żółte kartki: Burliga - Szyndrowski, Grodzicki.

Sędziował Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).