Kolejny krakowski szpital stawia na robota. „Człowiek czuje się jak w filmie science-fiction”

Szpital Wojskowy w Krakowie uruchamia program chirurgii wspomaganej robotem. Najpierw operowane będą jelito grube i przepukliny. Lekarze chwalą efekty.

Chociaż na sali jest więcej osób niż zazwyczaj – pierwsze operacje robotyczne budzą spore zainteresowanie także w szpitalu – na bloku panuje ascetyczna atmosfera. Operowany pacjent leży na środku, przykryty niebieskimi prześcieradłami. Widać tylko niewielki kawałek brzucha, nad którym z lekkim szumem poruszają się ramiona robota. Słychać też charakterystyczne krótkie pikania. To system daje znak, że operacja trwa.

Chirurg prowadzący zabieg siedzi w niewielkim oddaleniu, z głową w wizjerze konsoli. Nie patrząc na ręce porusza manetkami, które przypominają nowoczesne joysticki i sterują ramionami robota. Tuż obok stołu operacyjnego siedzi asysta: chirurg i pielęgniarka. Obserwują przebieg operacji na powiększonym kilkukrotnie obrazie na monitorze, gotowi w każdej chwili do wymiany narzędzi podłączonych do ramion robota.

– Człowiek czuje się jak w jakimś kombinezonie VR lub z filmów science-fiction – mówi prof. Michał Nowakowski, szef Kliniki Chirurgii Ogólnej i Onkologicznej w 5. Wojskowym Szpitalu Klinicznym w Krakowie, który przeprowadził pierwsze cztery operacje z zastosowaniem robota.  – Gdy operuję klasycznymi metodami, także laparoskopowo, mam dwie ręce. Gdy siadam do konsoli – cztery. Widzę powiększony, trójwymiarowy obraz, mogę oglądać naczynia czy drogi żółciowe w paśmie bliskiej podczerwieni, w technice obrazowania fluorescencyjnego. Normalnie człowiek w czasie operacji patrzy na wprost, a tu mogę obserwować to, co robię także z boku. To inna jakość – dodaje.

Tę jakość doceniają też pacjenci. Pierwszy, który przy użyciu robota chirurgicznego miał operowaną przepuklinę, wyszedł do domu w dobie operacji. Ponad 40 proc. chirurgów wykonujących zabiegi z wykorzystaniem robota podkreśla, że korzystanie z robotów operacyjnych łączy się z krótszą hospitalizacją i rekonwalescencją, niższymi wskaźnikami powikłań oraz niższym odsetkiem ponownych przyjęć w porównaniu do innych technik małoinwazyjnych.

Roboty chirurgiczne na salach operacyjnych powoli stają się standardem. W Polsce, z systemu da Vinci korzysta 66 szpitali. W Krakowie – 5, w tym Wojskowy Szpital Kliniczny. – To przełomowy moment dla naszego szpitala – nie ukrywa zadowolenia prof. Bartłomiej Guzik, dyrektor placówki. – Ciszę się niezmiernie, że udało się nam uruchomić program robotyczny. Pracowaliśmy intensywnie. Dziękuję wszystkim, którzy to zorganizowali! – dodaje. Robot chirurgiczny wchodzi na stałe do listy nowoczesnych zabiegów, z jakich mogą korzystać pacjenci szpitala przy ul. Wrocławskiej. Jest rozpisanych kilkadziesiąt kolejnych.