Koszmar psów w hodowli. Skazany jednak nie trafi do więzienia

W hodowli psów pod Wieliczką wykryto liczne uchybienia. Prowadzący ją mężczyzna został skazany na rok bezwzględnego więzienia. Jednak na skutek apelacji sąd drugiej instancji zawiesił wykonanie kary na trzy lata.

Kontrola i wyrok

Był koniec stycznia tego roku, kiedy policjanci skontrolowali posesję w Raciborsku w gminie Wieliczka.

Na miejscu zastali właścicieli: mężczyznę oraz jego matkę, a także ok. 100 psów różnych ras, z czego blisko 50 przebywało na zewnątrz budynków.

Pracownicy powiatowego inspektoratu weterynarii zabezpieczyli 33 z nich, jak również sześć kotów. 11 zwierząt wymagało pilnej opieki weterynaryjnej. 

Policjanci twierdzą, że ujawnione nieprawidłowości mogą nosić znamiona znęcania się. Funkcjonariusze wszczęli dochodzenie właśnie pod tym kątem.

Jak już informowaliśmy, nie była to ich pierwsza interwencja na tej posesji. 

Działa tam hodowla psów, o której pisaliśmy na naszym portalu.

W lipcu ubiegłego roku prowadzący ją mężczyzna został skazany przez Sąd Rejonowy w Wieliczce na rok bezwzględnego więzienia.

Teraz nastąpił zwrot w tej sprawie.

U weterynarza bywał okazjonalnie

Jednak od początku. Sąd pierwszej instancji nie miał wątpliwości, że mężczyzna znęcał się nad psami. W nieprawomocnym wyroku można było przeczytać, że przez ponad cztery lata trzymał zwierzęta w warunkach skrajnie niedostosowanych do ich potrzeb.

Psy były mocno zaniedbane, wychudzone, schorowane. Żyły w odchodach, które były sprzątane tylko na potrzeby kontroli. Nie miały stałego dostępu do wody. Niektóre były uwiązane do ścian na krótkich łańcuchach.

Trudno uznać, aby takie warunki nie świadczyły o tym, że nad psami oskarżony się znęcał. Chyba trudno o bardziej jaskrawe przykłady.
Sąd Rejonowy w Wieliczce

Mężczyzna traktował zwierzęta przedmiotowo: jako źródło zarobku. W ogłoszeniach wskazywał inne zwierzęta niż te, które później wręczał swoim klientom.

U weterynarza bywał okazjonalnie. Nie jest bowiem rzeczą normalną, stwierdził sąd, że hodowla z ponad 80 psami nie ma stałej obsługi weterynaryjnej, a zwierzęta wyprowadzane są weterynarzom przed posesję.

Hodowla w Raciborsku
Hodowla w Raciborsku
Policja

Apelacja przyniosła skutek

Mężczyzna odwołał się od wyroku. W efekcie sprawa trafiła do Sądu Okręgowego w Krakowie.

Na skutek apelacji wniesionych przez obrońców oskarżonego, krakowski sąd zmienił zaskarżony wyrok – przekazał nam sędzia Maciej Czajka, rzecznik prasowy ds. karnych. 

Skazany mężczyzna ostatecznie nie trafi za kratki.

– Sąd zawiesił wykonanie kary roku pozbawienia wolności na okres próby wynoszący trzy lata. Nadto okres stosowania zakazu posiadania wszelkich zwierząt oraz zakazu prowadzenia wszelkiej działalności związanej z wykorzystywaniem zwierząt lub oddziaływaniem na nie, obniżył z 15 do 10 lat – dodaje rzecznik.

W pozostałym zakresie wyrok został utrzymany w mocy.

Bez światła, bez wody

Sprawą hodowli zajmowali się m.in. urzędnicy z Wieliczki, którzy w Raciborsku pojawiali się na kontrolach.

Woda dla zwierząt była przynoszona na wyraźne polecenie inspektorów. Część zwierząt była przetrzymywana w brudnych pomieszczeniach gospodarskich bez dostępu do światła dziennego. Zalegały tam odchody, ściółka i sierść zwierząt, a także było pełno pajęczyn – opowiadała nam Olga Biestek, kierowniczka Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Urzędu Miasta i Gminy w Wieliczce.

U kilkunastu psów inspektorzy weterynaryjni zauważyli m.in. zmiany skórne.

– W najgorszym stanie były wychudzone i wyłysiałe owczarki niemieckie – dodawała Biestek.

Na maszynie do rozdrabniania jedzenia dla psów stwierdzono resztki psującego się mięsa oraz larwy owadów.

Bardzo niepokojący był również fakt sukcesywnego powiększania się liczby psów – dodawała urzędniczka.

Podczas kontroli 26 kwietnia 2024 było ich tam blisko 180.

Oskarżony bronił się. Przekonywał, że leczy psy i że dostawały karmy typu premium.