Kraków Airport może być czymś więcej niż lotniskiem. Tego jednak brakuje
Według urbanistów i ekspertów rynku lotniczego współczesne porty coraz częściej przestają pełnić wyłącznie funkcję transportową, a stają się centrami rozwoju biznesu, logistyki i usług.
Określa się to mianem „airport city” lub szerzej – „aerotropolis”. Wokół największych lotnisk naturalnie koncentrują się hotele, centra konferencyjne, magazyny, biura i działalność technologiczna. Rozwój takich stref wymaga odpowiedniego układu transportowego.
Za jedne z najbardziej rozwiniętych przykładów „miast lotniskowych” uznaje się te w Amsterdamie, Singapurze czy Dallas/Fort Worth. W podobnym – aczkolwiek ograniczonym skalą regionalnego lotniska – kierunku rozwijają się także okolice Kraków Airport.
Największe biznesy w bezpośrednim otoczeniu krakowskiego portu można podzielić na kilka grup: hotelowo-konferencyjne, logistyczne i magazynowe, biurowe, a także transportowe i okołolotniskowe.
W okolicy funkcjonują dziesiątki prywatnych parkingów, kilka linii prywatnych busów i taksówek, myjnie oraz usługi wynajmu aut. Ruch pasażerski, sięgający kilkunastu milionów osób rocznie, sprawia, że jest to jeden z najbardziej dochodowych lokalnych biznesów w sąsiedztwie portu.
Czego jeszcze brakuje?
Jeden z parkingów funkcjonuje na blisko 5,5-hektarowej działce należącej do spółki wchodzącej w skład grupy Krakowskiego Parku Technologicznego. W środę informowaliśmy o tym, że firma bada teren pod kątem możliwości budowy kompleksu usługowego. Jak na razie pomysł nie jest skonkretyzowany – trwa postępowanie związane z wydaniem decyzji środowiskowej dla inwestycji.
Niełatwo też odgadnąć zamiary spółki ekspertom. Konrad Hernik, prezes Krakowskiego Towarzystwa Ekonomistów, studzi jednak optymizm co do szybkiej zabudowy tego terenu.
Ekspert zaznacza jednocześnie, że gruntów raczej nie zajmą kolejne proste magazyny, ponieważ ich wartość rynkowa jest na to zbyt wysoka. Szansą na ożywienie tych terenów mógłby być inwestor dysponujący dużym kapitałem i unikalnym, sprawdzonym w realiach rynku pomysłem biznesowym.
– Być może kapitał zagraniczny dostrzegłby tu potencjał, ale jak na razie trudno o takiego partnera – kwituje prezes KTE.
Układ drogowy jest niedrożny
Władze Kraków Airport w środę podpisały umowę na rozbudowę terminala. To jeden z elementów szerokiego planu inwestycyjnego, który ma pochłonąć około 4 mld zł. Zamierzenia lotniska, które muszą być ukierunkowane na zwiększanie ekonomicznego wpływu na region, to jedno. Potrzebne są jednak dalsze inwestycje nie tylko w rozwój infrastruktury, ale również w otoczenie portu lotniczego. Tu już swoje role do odegrania mają: państwo, samorządy i prywatni inwestorzy.
Prezes Kraków Airport Łukasz Strutyński przypomina, że porozumienia dotyczące kompleksowej rozbudowy układu drogowego sięgają początku XXI wieku.
– To uzgodnienie do tej pory nie zostało do końca zrealizowane, bo wciąż czekamy na przebudowę węzła autostradowego, na przełożenie drogi wojewódzkiej czy na rozwiązania usprawniające komunikację lokalną – wymienia.
Zwraca jednak uwagę na najnowsze zapewnienia płynące z rządu o toczących się pracach w tej sprawie, z uwzględnieniem aktualnych potrzeb.
– Mam też nadzieję, że niebawem ruszy przełożenie drogi wojewódzkiej. To będzie takie nowe otwarcie komunikacyjne – dodaje szef krakowskiego portu.
Lotnisko od dawna lobbuje za zapowiadaną budową nowego przebiegu drogi wojewódzkiej nr 774 po przeciwnej stronie autostrady A4. Obecna droga jest równocześnie wykorzystywana w ruchu lokalnym i tranzytowym, czego efektem są korki utrudniające funkcjonowanie portu.
Jednym z problemów jest też przejazd kolejowy, który wymusza zamykanie drogi na czas przejazdu pociągu.
Osobną kwestią są korki na samej autostradzie A4 – GDDKiA planuje rozbudowę tego odcinka, a już w 2027 roku kierowcy przestaną stać przed bramkami poboru opłat.
Parkingi, hotele i biurowce
Lotnisko potrzebuje parkingów, ale nie takich doraźnych, tylko realizowanych w sposób kompleksowy. – Sami mamy bardzo duży projekt w tym zakresie, który jest częścią planu inwestycyjnego – mówi.
Przed pandemią na pewno nie pojawiłoby się pytanie o to, czy budować biurowce, tylko jak dużo. Sam port lotniczy stworzył opracowanie związane z koncepcją Airport City, gdzie oczywiście znalazły się tego typu budynki.
Obecnie nie ma szans na jego realizację z uwagi na upływ czasu i zmianę otoczenia lotniska. Koniunktura daje jasny komunikat: zapotrzebowanie na nowe biurowce spadło przez popularyzację pracy zdalnej, redukcję etatów w międzynarodowych korporacjach oraz fakt, że firmy chętniej wybierają najem w ścisłych centrach miast.
Część konceptu jednak ma szansę na realizację. Niedawno został podpisany list intencyjny dotyczący budowy drugiego hotelu.
– Jesteśmy przekonani, że taka potrzeba istnieje – mówi Strutyński.
Nowości i „marzenia”
Kraków Airport uważnie przygląda się otoczeniu i, jak przekonuje prezes Strutyński, aktywnie prowadzi rozmowy z prywatnymi inwestorami. Zastrzega jednak, że jest za wcześnie, aby mówić o szczegółach.
– Być może niebawem będziemy tu mieć coś ciekawego do zakomunikowania mieszkańcom Krakowa i Małopolski – stwierdza.
Z jednej strony Łukasz Strutyński nie chce sugerować inwestorom, w co powinni inwestować, z drugiej podkreśla, że obecnie transport cargo to ułamek przychodów lotniska. Jasno też deklaruje, co jest najcenniejsze z punktu widzenia Kraków Airport.
Chodzi o tego typu inwestycje jak Centrum Treningowe Ryanaira. Prestiż miejsca podnoszą również centra badawczo-rozwojowe.
– Tych obszarów trochę jest. Pewnie inwestorzy będą sami szukali tych nisz biznesowych, w których mogą się realizować – podsumowuje Łukasz Strutyński.