Kresy tanie jak nigdy

Ciężko szukać pozytywów w toczących się na wschodzie Ukrainy działaniach wojennych. Trudno jednak nie zauważyć spadku wartości waluty popadającej w ekonomiczną przepaść Ukrainy. Tania jak nigdy hrywna zachęca, by zwiedzić Lwów i przedwojenne Kresy.

Dla wielu Polaków zobaczenie Lwowa, dziś siódmego co do wielkości miasta Ukrainy, a niegdyś jednego z mateczników polskiej kultury, jest niemal tak ważne jak dla muzułmanina przybycie do Mekki choć raz. Konflikt trwający w kraju naszego wschodniego sąsiada sprawił, że wielu rodaków zrezygnowało z wycieczek na dawne Kresy. Tymczasem spadający kurs hrywny spowodował, że wycieczka do dawnej stolicy Galicji jest tania jak nigdy, a nawet najlepsze hotele stoją puste. Dwuosobowy pokój w 5-gwiazdkowym obiekcie to dziś koszt rzędu 100 złotych, zaś za łóżko w hostelu zapłacimy nawet dziesięć razy mniej.

Dlaczego warto zobaczyć Lwów?

Lwów to miasto wyjątkowo ważne dla historii Polski. To tam w kaplicy łacińskiej Jan Kazimierz złożył śluby w 1656 roku, to tam najbardziej rozwijała się polska kultura i sztuka podczas zaborów i w dwudziestoleciu międzywojennym. We Lwowie żyli i tworzyli Maria Konopnicka, Gabriela Zapolska i Artur Grottger, a na świat przyszedł późniejszy król Jan III Sobieski. Wreszcie to w dawnej stolicy Galicji Ignacy Łukasiewicz wynalazł lampę naftową.

Miasto urzeka turystów z całego świata przepiękną architekturą, na czele z wspaniałym średniowiecznym rynkiem, jednym z najwspanialszych gmachów teatralno-operowych w Europie, dworami Czartoryskich i Lubomirskich oraz kościołami i zachowanymi fragmentami murów obronnych. Dla Polaków wyjątkowo ważnym z punktu widzenia historycznego jest także Cmentarz Łyczakowski, na którym pochowano wielu przedstawicieli nauki, sztuki, polityki, uczestników powstań narodowych, bojowników o wolność i niepodległość Polski.

Tuż obok niego znajduje się druga obok Monte Cassino najważniejsza polska militarna nekropolia, czyli Cmentarz Orląt Lwowskich – odbudowana po czasach radzieckich mogiła młodych Polaków, którzy chwyciwszy za broń w 1918 roku, zginęli w obronie polskiego Lwowa przed zajęciem go przez ukraińskich nacjonalistów. Cmentarz liczy ponad 3000 grobów, w których ponad 20% to miejsce pochówku niespełna osiemnastoletnich bohaterskich dzieci Lwowa.

Nie ma czego się bać

Do niedawna trudno było o znalezienie miejsca w hotelu we Lwowie, mimo że ze względu na współorganizację przez Ukrainę Euro 2012 powstało wiele takich obiektów. Dziś pokoje w nawet najbardziej ekskluzywnych miejscach stoją puste. Potęguje strach związany z toczącym się na wschodzie tego kraju konfliktem zbrojnym. Tymczasem często turyści nie zdają sobie sprawy z tego, jak olbrzymia odległość dzieli Lwów od obwodów, w których toczone są walki. Militarne działania są oddalone od Lwowa o 1200 kilometrów. To niemal tyle, ile wynosi z odległość między Krakowem a… Mediolanem.

– Życie we Lwowie toczy się jak dawniej. Nie ma żadnego zagrożenia, bo tereny konfliktu oddalone są od miasta o ponad dzień drogi samochodem – mówi Marian Perun, Polak mieszkający we Lwowie. Jego słowa potwierdzają informacje zawarte na stronie internetowej Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Resort odradza wycieczek na południowy wschód Ukrainy, jednocześnie informując, że nie odnotowano zagrożenia dla zdrowia lub życia w innych niż zaangażowane w walki regiony kraju. Najlepszym, bo biznesowym argumentem za tym, że wycieczki do Lwowa i okolic są bezpieczne, jest to, że nawet ubezpieczyciele nie mają nic przeciwko wysyłaniu grup turystycznych na zachodnią Ukrainę.

Jak dojechać z Krakowa?

Sposobów na dotarcie z Krakowa do Lwowa jest kilka i każdy wiąże się z poświęceniem co najmniej kilku godzin. Najtańszy, zwany wśród pokonujących tę trasę jako wariant „studencki”, w obie strony kosztuje mniej niż… dojazd do Warszawy. Z Krakowa należy pojechać pociągiem do Przemyśla, a stamtąd złapać bus (odjeżdża co chwilę z dworca autobusowego) do granicy w Medyce. Przejście graniczne zaliczamy pieszo, zaś tuż za nim po stronie ukraińskiej znajdziemy zajezdnie mikro-busów, które za kilkadziesiąt hrywien zawiozą nas prosto na parking pod przepięknym gmachem Dworca Głównego we Lwowie. Cena takiej wycieczki w obie strony dla studenta nie przekroczy 60 złotych. Dorosły zapłaci około stu.

Tyle samo, ale za podróż w jedną stronę, zapłacimy jadąc bezpośrednim autobusem z dworca w Krakowie. Te odjeżdżają kilka razy dziennie, ale we Lwowie zatrzymują się na podmiejskim dworcu przy obwodnicy miasta. Do Lwowa dotrzeć można także pociągiem, ale zarówno cena, jak i czas podróży zniechęcają do wyboru tego środka transportu. Niespełna 370 kilometrów kosztować nas będzie ponad 140 złotych, a czas podróży wyniesie ponad 9 godzin.