Królewski do kibica: Prostytutko. A Wisła wyszarpała 3 punkty
Ostry wpis Jarosława Królewskiego
W innym meczu I ligi, rozegranym w sobotę, beniaminek Polonia Bytom rozgromił Miedź Legnica 4:0. Tę Miedź, która przed przerwą na kadrę w pełni zasłużenie 2:0 pokonała Wisłę. Popularny na platformie X kibic Białej Gwiazdy Daniel Kazała zwrócił uwagę, że zespół, który wspiera, nie zrobił wówczas pół akcji.
Taka ocena występu podopiecznych Mariusza Jopa na Dolnym Śląsku była nieco przesadzona, jednak ogólnie zagrali bardzo słabo – bez animuszu, który mieli w poprzednich kolejkach. Szans na gola rzeczywiście było jak na lekarstwo.
Głos Kazały ewidentnie nie spodobał się Jarosławowi Królewskiemu, prezesowi Wisły. W sobotę po godzinie 22 odpowiedział mu w skandaliczny sposób, określając „populistyczną prostytutką”. – Nic nie umiesz – nie ogarniasz, zakładam, że dodawanie jest dla Ciebie problemem – dodał, obrażając kibica prowadzonego przez niego klubu także w dalszej części wpisu.
Odpowiedź Królewskiego wywołała burzę nie tylko wśród kibiców Wisły. 39-latek lubi podgrzewać atmosferę, wchodzić w interakcje, ale czasami całkowicie mu hamulce. W kolejnym, dużo dłuższym wpisie, prezes jednego z najbardziej utytułowanych klubów historii zaczął się tłumaczyć. Stwierdził, że rzadko reaguje w taki sposób – chyba, że ktoś notorycznie przekracza granice. Jego zdaniem Kazała irytuje jego, sponsorów i kibiców.
Wisła sprezentowała gola
Najlepszą odpowiedzią na – zdaniem Królewskiego – irytujące wpisy Kazały o funkcjonowaniu klubu czy drużyny na pewno byłaby wygrana Wisły z przedostatnim w tabeli Górnikiem. Rywalem, który w tym sezonie jeszcze nie zasmakował trzech punktów. Skończyło się drugim z rzędu remisem.
Po dwóch meczach bez zwycięstwa trener Jop zmienił tylko jednego piłkarza w wyjściowym składzie. Wrócił Kacper Duda, który po powrocie z kadry U-21 był rezerwowym.
Początek rywalizacji należał do krakowian, jednak od 9. minuty ich plan i sama gra się posypały. Bramkarz Kamil Broda tak rozgrywał piłkę z Markiem Carbo, że nawarzyli sobie bardzo gorzkiego piwa. Stracili ją pod swoją bramką, co wykorzystali łęcznianie, a konkretnie dośrodkowujący Dawid Tkacz i strzelający głową Bartosz Śpiączka ( w drugiej połowie opuścił boisko z powodu urazu).
Drużyna Macieja Stolarczyka (byłego zawodnika i szkoleniowca Wisły) do przerwy nie trafiła już w bramkę, ale była lepsza i mogła prowadzić wyżej.
Prowadzenie dodało im wiatru w skrzydła. Czasem zbyt dużego – Branislav Spacil chciał zrobić z sędziego głupca, próbując naciągnąć go na rzut karny. Dowiedzieliśmy się, że Słowak jest przeciętnym aktorem.
Karny i remis
Pierwsza połowa była dla wiślaków jak wiadro zimnej wody wylane na rozgrzaną głowę. Po zmianie stron zabrali się do pracy, naciskali Górnika, ale wynik się nie zmieniał. Najbliżej szczęścia był Maciej Kuziemka – po bardzo dobrej akcji uderzył w poprzeczkę.
W 68. minucie sędzia ukarał Kamila Orlika drugą żółtą kartką za faul na Brodzie i wyrzucił go z boiska. Pomocnik zaatakował bramkarza spóźnionym wślizgiem, przez co ucierpiał rywal.
Do krakowian los się uśmiechnął, mogli grać w przewadze. Do tego problemy zdrowotne zgłaszał bramkarz łęcznian. Na mniej niż kwadrans przed końcem podstawowego czasu David Ogaga zagrał piłkę ręką w polu karnym (dośrodkowanie Frederica Duarte), a wyrównał Angel Rodado.
Zwycięstwo w doliczonym czasie
Gdy Hiszpan oddawał pierwszy celny strzał swojej drużyny, na boisku byli już debiutujący w Wiśle Raoul Giger i Ervin Omić. Gospodarze głównie się bronili, mieli też dwie szanse na zdobycie kolejnej bramki. Niewiele do szczęścia zabrakło Bekzodowi Ahmedovi, który z dystansu obił słupek.
Wisła biła w głową mur. Udało się go przebić Darijo Grujciciowi w piątej doliczonej minucie. Austriak posłał bombę z dystansu i wyrwał trzy punkty dla swojej drużyny.
Górnik Łęczna – Wisła Kraków 1:2 (1:0)
Bramki: Śpiączka (9.) – Rodado (77., karny), Grujcić (90.).
Górnik: Olszak – Bednarczyk, M. Broda, Kruk, Ogaga (90. Krawczyk) – Tkacz (90. Traore), Deja, Ahmedov (90. Osipiuk) – Orlik, Śpiączka (80. Doba), Spacil (86. Kroczek).
Wisła: Broda – Lelieveld, Biedrzycki, Grujcić, Krzyżanowski (64. Giger) – Carbo (64. Omić), Duda – Kuziemka (87. Kawała), Ertlthaler (90. Nikaj), Duarte (87. Sukiennicki) – Rodado
Żółte kartki: Kruk, Spacil, Orlik (dwie), Ogaga, Śpiączka, Tkacz, Deja – Krzyżanowski, Grujcić.
Czerwona kartka: Orlik (68., dwie żółte).
Sędziował Piotr Urban (Warszawa).