Krzyska 13 nie będzie już pechowym adresem. Zamiast slumsów będzie ładny blok
Ulica Krzyska w Tarnowie to dobra lokalizacja na mapie miasta. Niby nieco z boku od ścisłego centrum, ale całkiem dobrze skomunikowana. I oddalona od hałasu dobiegającego z Alei Matki Bożej Fatimskiej czy leżącej dalej wylotówki na Lisią Górę ul. Nowodąbrowską. Niedaleko stamtąd do jednej z największych w Tarnowie galerii handlowej. W zasięgu ręki szkoły, kościoły, przychodnie i szpital.
Widok rodem z faveli w Rio poszedł z dymem
Przez lata „Krzyska” nie cieszyła się najlepszą sławą. I to nie dlatego, że tamtędy najszybciej można było dojechać na cmentarz komunalny. Ale stąd, że po drodze na nekropolię mijano baraki, do których kwaterowano często osoby podejrzanej proweniencji. Panowały tam fatalne warunki bytowe, choć z niektórych okien wystawały anteny satelitarne. Bezpiecznie też nie było.
Gdy miasto postanowiło ucywilizować ten fragment Tarnowa, wywieziono stamtąd kilkanaście kontenerów śmieci. Mieszkańcom trzeba było zaproponować nowe mieszkania. Część, jakimś cudem przywiązana do tego miejsca, wyprowadzać się nie zamierzała, więc wszystko przedłużało się w czasie. W końcu jesienią 2024 roku wszystkich wykwaterowano, teren ogrodzono i postanowiono wybudować tam blok.
Sądnym dniem dla baraków przy Krzyskiej 13 była sobota 17 maja ubiegłego roku. Wówczas w jednym z pomieszczeń wybuchł pożar. Dym widać było z kilku kilometrów. W gaszeniu brało udział szesnaście zastępów straży pożarnej, nie licząc przybyłych z odsieczą druhów ościennych OSP. Akcja gaszenia trwała ponad sześć godzin. Na szczęście nikt nie ucierpiał.
Sprawców wzniecenia ognia nie szukano. MZB nie zgłosił sprawy na policję, więc problem sam się rozwiązał. Dla świętego spokoju przyjęto wersję, że najprawdopodobniej ogień zaprószyli niezidentyfikowani bezdomni, którzy z baraków zrobili sobie miejsce noclegowo-imprezowe. We wrześniu 2025 roku sprawa została umorzona.
No to kielnie w dłoń!
Właściwie to wszystko jest już przygotowane pod wznoszenie murów, lanie stropów i finalne położenie wiechy. Wykonawca ma już za sobą wyjątkowo niewdzięczne roboty, szczególnie te podziemne.
– Przebudowaliśmy kolidujące sieci, zagospodarowaliśmy plac budowy, przygotowane są wszystkie place składowo-magazynowe. Teraz rozpoczynamy roboty ziemne i robimy wykop pod budynek – mówi Dawid Onak z tarnowskiej firmy Anko, która zwyciężyła w wyścigu po kontrakt na budowę.
Za kilkanaście miesięcy miejsce zmieni się nie do poznania. Stanie tam blok w kształcie litery „L”, w którym znajdzie się 88 lokali rozmieszczonych na trzech kondygnacjach. Dwadzieścia cztery z nich umieszczone zostaną na parterze, po 26 na pierwszym i drugim piętrze oraz 12 na najwyższej kondygnacji.
Blok będzie składał się z trzech segmentów. Dwa z nich będą dwupiętrowe, a środkowy – w sumie cztery kondygnacje. Do budynku będą prowadziły cztery klatki schodowe. Wejścia do nich, z myślą o osobach niepełnosprawnych czy prowadzących wózki z dziećmi, będą bezprogowe. Każda klatka schodowa będzie wyposażona w windę.
Mieszkania będą o różnej powierzchni. Największe będą miały 55 m kw. powierzchni użytkowej, najmniejsze - 32 metry. Wszystkie będą wyposażone w salon z aneksem kuchennym lub – według życzenia – z wydzieloną kuchnią oraz dodatkowe pokoje, w zależności od metrażu. Lokale na piętrach będą miały balkony, natomiast osoby, które zamieszkają na parterze od strony wschodniej będą mogły wypić poranną kawę na tarasie z małym przydomowym ogródkiem.
Zmotoryzowani nie będą musieli martwić się w miejsca parkingowe. Część z nich, bo 43 znajdzie się w podziemiu, obok pomieszczeń technicznych. Komu się nie poszczęści, będzie mógł auto zostawiać „pod chmurką” obok bloku. Batem na chuliganów i złoczyńców będzie zainstalowany wokół posesji monitoring.
Komu mieszkanie, komu?
W nowym bloku swoje gniazdko uwiją mieszkańcy Tarnowa, którzy jakiś czas temu złożyli dokumenty do Miejskiego Zarządu Budynków, który mieści się przy ul. Waryńskiego, spełnili warunki i cierpliwie odstali swoje w kolejce.
– Obecnie na liście oczekujących na mieszkania komunalne mamy około 150 rodzin. Budynek, który zaczęliśmy budować będzie na 88 rodzin. Co to znaczy w praktyce? A to, że jeżeli dzisiaj przeciętny mieszkaniec ubiegający się o mieszkanie komunalne musi czekać nawet cztery lata na klucz, to ten okres się skróci osiemnastu miesięcy. No, góra dwóch lat. Widać więc, jak ważna to inwestycja – słyszymy od Bernard Karasiewicza, prezesa MZB.
Blok przy ul. Krzyskiej ma być także pokusą dla młodych osób, które po skończeniu studiów szukają swego miejsca na przyszłość.
Dodajmy, że 80 procent kosztów budowy bloku, który wyniósł dokładnie 26 milionów 990 tys. zł stanowi dofinansowanie otrzymane przez miasto z Banku Gospodarstwa Krajowego.
A jeśli nie Krzyska, to co?
Budowa bloku przy ul. Krzyskiej nie jest jedynym sposobem na uzyskanie własnego M z zasobów miasta. Miejski Zarząd Budynków myśli o postawieniu czterdziestu mieszkań przy ul. Kąpielowej w sąsiedztwie ul. Krakowskiej za Galerią Tarnovia w kierunku ul. Czerwonej. Tyle samo ma stanąć niemal w samym centrum miasta – na rogu ulic Skargi i Wojtarowicza. Zaś przy Tuchowskiej 76 koło budynków Cash&Carry i niedaleko wydziału komunikacji starostwa planowane jest wybudowanie 42 lokali.
Oprócz tego zawsze można wystartować w programie „Mieszkanie za remont”, które ma w Tarnowie już za sobą trzynaście edycji. Ewentualnie przyjrzeć się ofercie SAN, czyli Społecznej Agencji Najmu. To wspólna inicjatywa prywatnych właścicieli mieszkań oraz Miejskiego Zarządu Budynków.