Lekarz był na policji w styczniu. Chciał się poradzić. Pacjent żądał od niego 20 tysięcy złotych
Do tragedii doszło 29 kwietnia rano w Szpitalu Uniwersyteckim. Atak nastąpił nagle i bez żadnego ostrzeżenia. Lekarz Tomasz Solecki, ortopeda, który od wielu lat pracował w szpitalu i był cenionym specjalistą, zginął w miejscu, które powinno być przestrzenią ratowania życia. Motywem działania napastnika była frustracja, związana z przebiegiem leczenia. Dyrekcja SU twierdzi, że jego sprawa była zgłoszona do Rzecznika Praw Pacjenta, ale nie stwierdzono uchybień ze strony lekarza.
Rzecznik prasowy krakowskiej policji Piotr Szpiech potwierdził nam, że Tomasz Solecki był u funkcjonariuszy w połowie stycznia tego roku. – Przekazał, że ma pacjenta, który żąda od niego rekompensaty, bo był niezadowolony z usługi medycznej. Twierdził, że została wykonana niezgodnie ze sztuką lekarską – mówi nam Szpiech. I dodaje: – Lekarz przyszedł się doradzić, co może zrobić. Policjanci poinformowali go o dalszym, ewentualnym toku postępowania. Medyk stwierdził, że nie chce niczego zgłaszać.
Rzecznik krakowskiej policji twierdzi, że z ust lekarza nie padły słowa o groźbach. Nie mówił, że czuje się zagrożony, że zagrożone jest jego życie. – Skończyło się na tej jednej wizycie – podsumowuje Piotr Szpiech.