Linia na ul. Lema odjechała w przyszłość. "Nie same rozjazdy są najważniejsze"
Zapowiedzi i pierwsza próba
Dyskusje na temat budowy linii tramwajowej na ul. Lema wracają po dłuższej przerwie. W 2020 roku, kiedy wybrano wykonawcę linii do Mistrzejowic, miasto zapowiadało, że „w trakcie przebudowy skrzyżowania Mogilska, Lema, al. Jana Pawła II, Meissnera pojawią się niezbędne elementy infrastruktury tramwajowej pod planowaną w przyszłości linię wzdłuż Lema”.
Wkrótce potem Zarząd Dróg Miasta Krakowa ogłosił przetarg na przygotowanie koncepcji linii przez ul. Lema. Padały nawet zapowiedzi, że połączenie pomiędzy ul. Meissnera i al. Pokoju mogłoby powstać już na rok po linii do Mistrzejowic. Oferty w przetargu znacznie przekroczyły jednak budżet i skończyło się unieważnieniem.
Mimo to, jeszcze w styczniu tego roku na stronach miasta i wykonawcy pojawiały się wizualizacje uwzględniające budowę rozjazdów w stronę ul. Lema.
Zaskoczenie na budowie
Dlatego też dla części mieszkańców zaskoczeniem był fakt, że podczas trwającej obecnie przebudowy skrzyżowania z ul. Meissnera rozjazdy w stronę ul. Lema nie powstały. Prace co prawda jeszcze trwają, ale samo torowisko jest już gotowe i od września kursują po nim tramwaje.
O to, jak należy interpretować taką zmianę, zapytaliśmy w urzędzie miasta. Urzędnicy tłumaczą, że decyzję o rezygnacji z wyprowadzenia torów w kierunku ul. Lema podjął w kwietniu 2024 roku Zarząd Dróg Miasta Krakowa. Powodem był brak środków na przygotowanie i realizację tej inwestycji w dokumentach finansowych miasta.
Miasto uspokaja, że projekt skrzyżowania uwzględnia elementy potrzebne do uruchomienia nowej linii.
– Warto jednak podkreślić, że mając na uwadze możliwość budowy linii tramwajowej w przyszłości, już na etapie obecnej inwestycji zaprojektowano odpowiedni układ torowy umożliwiający jej wyprowadzenie w stronę ul. Lema – zwraca uwagę Piotr Subik z biura prasowego urzędu miasta.
Rozjazdów nie ma, są inne elementy
Piotr Subik wyjaśnia, że rozmieszczenie rozjazdów tramwajowych zostało tak przygotowane, aby w przyszłości można było zamontować elementy stalowe nowej trasy bez konieczności gruntownej przebudowy skrzyżowania i przy ograniczeniu zakresu niezbędnych prac.
– W miejscach przewidzianych pod przyszłą zabudowę układów sterowania zwrotnicami przygotowano specjalne fragmenty podbudowy torowiska, co pozwoli na zminimalizowanie prac rozbiórkowych. Uwzględniono również instalacje do sterowania i ogrzewania rozjazdów oraz odprowadzania wód opadowych – wylicza.
Również projekt konstrukcji sieci trakcyjnej został dostosowany do ewentualnej budowy sieci nad torami prowadzącymi w kierunku ul. Lema. – Wszystkie słupy trakcyjne mają odpowiednią wysokość i wytrzymałość, dzięki czemu będzie możliwe ich ponowne wykorzystanie bez konieczności wymiany. Także układ zasilania w obrębie węzła zaprojektowano z myślą o obsłudze przyszłej linii tramwajowej – przekonuje przedstawiciel urzędu.
Kto za co odpowiada?
Rozwiązania czysto techniczne to jedno, ale nie bez znaczenia są również kwestie formalne. Budowa linii do Mistrzejowic, realizowana w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego, jest obwarowana wieloma obostrzeniami. Przykładem może być pętla w Mistrzejowicach, która zostanie otwarta dopiero na koniec inwestycji lub niedawne dyskusje o tym, czy można wcześniej uruchomić przystanek „Tauron Arena Kraków Wieczysta”.
Z odpowiedzi miasta wynika, że jeszcze nie wszystko w tej sprawie zostało oficjalne zatwierdzone. – Formalnym potwierdzeniem ograniczenia zakresu prac będzie akceptacja w formie aneksu Polecenia Zmiany nr 6, obejmującego szereg zmian w obrębie skrzyżowania Jana Pawła II – Meissnera - Lema wprowadzonych na etapie projektu wykonawczego. Treść aneksu będzie skonsultowana u przedstawicieli Instytucji Finansujących – informuje Piotr Subik.
PKK: Problem nie leży w rozjazdach
Kamil Bieniek z Platformy Komunikacyjnej Krakowa tłumaczy, że to nie same rozjazdy są tu najważniejsze. Wyjaśnienia ze strony urzędu miasta pokazują, że od strony technicznej budowa linii nadal jest możliwa.
– Dużo większy problem jest w tym, że ze strony Magistratu nie słychać zupełnie nic konkretnego o linii w ul. Lema, a jest to bardzo potrzebna relacja dla zapewnienia przepustowości i niezawodności sieci tramwajowej – komentuje przedstawiel PKK.
Zwraca uwagę, że w obecnej sytuacji każdy tramwaj jadący z Mistrzejowic po nowej trasie będzie musiał wjechać w ul. Mogilską, co rodzi obawy o jej przepustowość – czy uda się zmieścić wszystkich pasażerów w tym korytarzu.
– Niestety, przy wielu podobnych „łącznikowych” inwestycjach tramwajowych zapadła cisza, jak np.: Azory-Cichy Kącik, czy wydłużenie linii na os. Piastów do przystanku kolejowego. Te linie może nie są tak medialne, ale też są konieczne, aby sieć była spójna i działała w sposób niezawodny – podsumowuje.
Jak długo poczekamy?
Czy na możliwość ewentualne budowy linii na ul. Lema wpływa fakt, że nowa infrastruktura będzie przez 20 lat utrzymywana przez partnera prywatnego?
Urzędnicy wyjaśniają, że droga do tej inwestycji nie jest zamknięta. – Wprowadzenie ewentualnych zmian będzie możliwe jedynie poprzez modyfikację umowy, zgodnie z zasadami określonymi w jej zapisach. Warto jednak pamiętać, że rozjazdy w kierunku ul. Lema – jeśli zapadnie decyzja o realizacji zadania – zbudowane zostaną w ramach osobnego zadania, z wykorzystaniem rozwiązań projektowych obecnie przygotowanych – czytamy w odpowiedzi urzędu.
Na razie miasto nie podaje żadnych szczegółów co do tego, kiedy mogłoby powstać takie połączenie. Według naszych informacji, budowa linii tramwajowej na ul. Lema jest uwzględniona w projekcie nowej strategii miasta do roku 2050 (według wersji z 12 września).