Medyczny egzamin przy Reymonta. Decyzja w sprawie Brożka w niedzielę [VIDEO]

Ligowy szlagier, po ostatnich słabych sezonach Białej Gwiazdy, znów nabiera właściwego blasku. Spotkanie Wisły Kraków z Legią Warszawa elektryzuje media i kibiców. Ci z Krakowa coraz głośniej mówią o wielkiej szansie na utarcie nosa faworyzowanym rywalom.

Bądź na bieżąco z krakowskim sportem. Dołącz do nas na Facebooku >>

W piątkowe południe Franciszek Smuda i Jan Urban tradycyjnie spotkali się z dziennikarzami. Choć konferencje prasowe dzieliło ponad 300 kilometrów, obie miały wspólny mianownik: pytania przedstawicieli mediów krążyły przede wszystkim wokół stanu zdrowia zawodników.

O problemach Legii szerzej pisaliśmy TUTAJ. Przypomnijmy więc, że jej szkoleniowiec w Krakowie nie będzie mógł skorzystać z kontuzjowanych Koseckiego, Saganowskiego, Radovica i Kuciaka oraz pauzującego za kartki Vrdoljaka. A drobne kłopoty ze zdrowiem ma także kilku innych zawodników.

W drużynie spod Wawelu absencji jest znacznie mniej. Na pewno nie wystąpią Marko Jovanović i Michał Nalepa, do zdrowia wracają za to Ostoja Stjepanović i Donald Guerrier. Nie oznacza to jednak, że klubowy lekarz i masażysta beztrosko drzemią w gabinetach. Sen z powiek spędza im nazwisko odmieniane w tym tygodniu przy Reymonta przez wszystkie przypadki.

– Paweł wczoraj wznowił trening indywidualny, dziś był już z całym zespołem – mówi Smuda na temat staniu zdrowia jedynego napastnika w swojej talii, Pawła Brożka. – Nie można jeszcze powiedzieć na sto procent czy zagra. Decyzję podejmiemy dopiero w niedzielę, ale jeśli z tego wyjdzie, będzie to oznaczało, że lekarz zdał egzamin na piątkę.

Sam zawodnik podchodzi do sprawy bardziej optymistycznie. – Powiem szczerze, że jest lepiej niż się spodziewałem. Mamy jeszcze dwa dni, aby popracować nad tym, by było optymalnie – opowiada, spychając z serc krakowskich kibiców ogromny kamień.

Strata Brożka stanowiłaby bowiem w szeregach Wisły potężną wyrwę. Zastępowanie najlepszego snajpera Wisły Boguskim lub Małeckim, przypomina łatanie dziury w szalupie ratunkowej gazetą. Zwłaszcza, że dla „Brozia” Legia to ulubiony klub do podreperowania strzeleckiego dorobku. Dotychczas warszawskich bramkarzy pokonywał aż dziesięciokrotnie, a jeden z kibiców z tej okazji zmontował nawet specjalne video:


 

Skoro już o kibicach mowa, jest bardzo prawdopodobne, że w niedzielę po raz pierwszy od modernizacji stadionu im. Henryka Reymana wypełnią go do ostatniego miejsca. Do piątkowego południa sprzedanych zostało 29 tysięcy wejściówek, więc na chętnych czeka już tylko niewiele ponad cztery tysiące. Niezależnie od tego, kto wybiegnie w podstawowych jedenastkach obu drużyn, jednego możemy być zatem pewni: będzie się działo!