Miasto nie weźmie na swoje barki kosztów ŚDM

Kraków Przeciw Igrzyskom sprzeciwia się finansowaniu Światowych Dni Młodzieży z budżetu miasta, czyli z kieszeni krakowian. Działacze twierdzą, że optymalnie byłoby, gdyby miasto nie wydało ani złotówki na to katolickie wydarzenie.  Dodatkowo przedstawiciele KPI narzekają, że urząd ukrywa wydatki związane z ŚDM. – Nikt niczego nie ukrywa. Nie da się też nie wydać ani grosza – ripostuje Filip Szatanik.

Grzegorz Wszołek z KPI chce wiarygodnych informacji na temat wydatków miasta. – Na razie mamy blokadę informacji. Tak być nie powinno, że mieszkańcy nie wiedzą, na co wydawane są ich pieniądze – twierdzi. Działacze uważają, że informacje są ukrywane. Jednak we wrześniu pojwiły się informacje, jak będą wyglądały szacunkowe koszty ŚDM. Więcej o tym tutaj: http://lovekrakow.pl/aktualnosci/miasto-liczy-kardynal-sie-nie-martwi_10268.html

Będziemy się domagać refundacji kosztów

Filip Szatanik z biura prasowego urzędu miasta twierdzi, że magistrat niczego nie ukrywa. Dodatkowo, nie jest tak, że gmina z własnej woli będzie finansować wszystkie zadania, do jakich została niejako zobowiązana. – Przyjęcie pielgrzymów wiąże się z m.in. komunikacją. Nie będzie się dało ugościć tylu pielgrzymów bez wydania złotówki. Cieszymy się, że taka liczba osób do nas przyjedzie, ale jednocześnie prezydent będzie się domagał od organizatora mocnego wkładu finansowego. Jeśli nie refundacji, to przynajmniej partycypacji ze strony rządowej – twierdzi Szatanik. Przedstawiciel urzędu dodaje, że takie koszty jak dostosowanie placówek szkolnych do przyjęcia pielgrzymów czy udostępnienia komunikacji zbiorowej muszą być zrefundowane.

Urzędnik dodaje również, że mimo wszystko wydarzenie to jest szansą dla branży turystycznej. – Korzyści wizerunkowe są bardzo duże, kamery całego świata będą skierowane na Kraków. Żniwo będziemy zbierać latami. Podkreślam jednak, że nie ma żadnych przesłanek, aby miasto samo finansowało wszystko – podkreśla Filip Szatanik.

Będą chcieli poznać szczegóły

– Nie kwestionujemy organizacji Światowych Dni Młodzieży. Pytamy, jak dzielą się koszty między miastem a Kościołem. I jakie koszty poniesie nasze miasto. Mówi się o 80 mln złotych, ale nie wiemy, na jakie zadania konkretnie ta kwota ma zostać przeznaczona – mówi Tomasz Leśniak z Kraków Przeciw Igrzyskom.

– Zadania infrastrukturalne powinny być jak najbardziej finansowane, to poza dyskusją. Natomiast koszty organizacyjne, tak jak w przypadku prywatnych podmiotów, powinny być właśnie po ich stronie. Chcemy się więc dowiedzieć, jakie zobowiązania nakłada prawo, a co jest realizowane z woli politycznej – zaznacza Leśniak.

Co się zmieniło?

Informacje na temat tego, ile pieniędzy miasto przeznaczy i na co konkretnie zostaną wydane, pojawiła się w mediach jakiś czas temu. Jednak to były tylko szacunki. – Cały czas zespoły zadaniowe pracują nad tą sprawą. Te koszty nie są jeszcze do końca ustalone. Faktycznie, ogólna kwota to 200 mln złotych. Tyle miasto wstępnie musiałoby wydać, ale jak mówiłem, nie ma żadnych podstaw do tego, by całą kwotę brało na swoje barki – uważa Szatanik.

Komentarz
Przypomnijmy, że partycypacja w kosztach wygląda następująco: ze sprzedanych pakietów pielgrzyma miałoby wpłynąć do ogólnego budżetu 30% kwoty potrzebnej do orgnizacji wydarzenia, strona kościelna zapewnia 30-40%, reszta pochodziłaby ze środków samorządowych. Tak przynajmniej było mówione w lecie. Teraz się to zmienia. miasto ostrzej stawia swoje warunki. Wcześniej za wszelką cenę chciało ukryć jakiekolwiek niesnaski z Kurią. Na przykład sprawę z zegarem na Bazylice Mariackiej. Kościół z pewnością nie obawia się tego, że ŚDM się nie uda lub zabraknie środków. Dodatkowo ostatnio widać wyraźne zbliżenie hierarchów krakowskiego kościoła z tym toruńskim.