Miasto planuje montaż nowych odłowni. „Tego czasu nie jesteśmy już w stanie nadrobić”
– Problem obecności dzików w Krakowie występuje już od wielu lat – zaznacza radny Łukasz Gibała (Kraków dla Mieszkańców).
– Biorąc pod uwagę dotychczasowe zgłoszenia mieszkańców, zwierzęta pojawiają się regularnie w tych samych rejonach. Już rok temu w swojej interpelacji zwracałem uwagę na konieczność podjęcia zdecydowanych działań w celu rozwiązania tego problemu, szczególnie że to właśnie jesień jest okresem, w którym coraz liczniej obserwuje się obecność dzików w przestrzeni miejskiej – dodaje.
Dalej przytacza też, że „zaniepokojeni mieszkańcy zgłaszają, że dotychczasowe działania władz miasta w zakresie rozwiązania problemu dzików są niewystarczające”.
– Mieszkańcy wyrażają poważne obawy o bezpieczeństwo własne, swoich dzieci oraz zwierząt domowych – dodaje.
Jaki efekt dały rozmowy?
– Po zapoznaniu się z aktualnym stanowiskiem władz miasta mam świadomość realizowanych działań informacyjno-edukacyjnych, których celem jest zwiększenie świadomości mieszkańców w zakresie prawidłowych zachowań w sytuacji spotkania dzików – zaznacza.
To niezgodne z prawem
– Prezydent Aleksander Miszalski pierwszego sierpnia brał udział w spotkaniu z Głównym Lekarzem Weterynarii. Wystosowano także kolejne pismo do Głównego Lekarza Weterynarii z prośbą o ponowną analizę zagadnienia w sprawie odstępstwa w stosowaniu przepisów Unii Europejskiej – poinformował wiceprezydent Stanisław Mazur.
W odpowiedzi, którą uzyskał w połowie października podano, że Inspekcja Weterynaryjna nie może wprowadzać odstępstw od przepisów UE. Tym samym, że dziki nie mogą być odławiane i przenoszone. Unijne prawo, wprowadzone w celu zwalczania afrykańskiego pomoru świń (ASF), zabrania ich relokacji. Próba wypuszczenia dzików w nowym miejscu jest czynnością wprost naruszającą to rozporządzenie.
W Krakowie działa specjalny zespół
Zastępca prezydenta Krakowa tłumaczy, że od listopada 2024 r. do chwili obecnej Zespół Zadaniowy ds. rozwiązania problemu nadmiernej ilości dzików na terenie miasta zebrał się dwa razy – 6 grudnia minionego roku i 23 września br.
Na ostatnim spotkaniu omówiono m.in. kwestie kampanii informacyjnej prowadzonej przez miasto, dokarmiania dzikich zwierząt szczególnie przez osoby starsze, działalności pogotowia, relokacji odłowni oraz kłusownictwa na terenie miasta. Omówiono zakres grantu prowadzonego na Uniwersytecie Jagiellońskim, którego tematem jest antykoncepcja u dzików - który ma dotyczyć tylko samic. Jego wynik poznamy za dwa lata. Zwrócono też uwagę na temat roślin, która mają odstraszać dziki.
Będzie więcej odłowni
– Biorąc pod uwagę trudności w prowadzeniu odstrzału dzików w zabudowanych rejonach Krakowa, w sytuacjach bezpośredniego zagrożenia zdrowia i życia mieszkańców całodobowe pogotowie dla dzikich zwierząt prowadzi odłowy i odstrzały redukcyjne – wyjaśnia wiceprezydent.
Aktualnie na terenie miasta działają trzy odłownie - w rejonie Zakrzówka, Ruczaju oraz Borku Fałęckiego. Mazur zaznacza, że w ramach przyszłej umowy na prowadzenie pogotowia dla dzikich zwierząt, Urząd Miasta Krakowa planuje zwiększyć liczbę odłowni do sześciu.
Jak również zaznacza, działania pogotowia są mimo to nadal znacząco ograniczone z uwagi na fakt, że od 2021 r. obowiązują przepisy unijne dotyczące afrykańskiego pomoru świń.
Populacja liczona w tysiącach?
– W mediach pojawiają się informacje dotyczące populacji dzików w Krakowie. Mówi się o półtora, dwóch, a nawet pięciu tysiącach. Jako myśliwy ze sporym doświadczeniem mogę powiedzieć, że nie da się tej liczby tak dokładnie oszacować – mówił w jednej z rozmów z LoveKraków.pl Tomasz Ciepły, Łowczy Okręgowy w Krakowie.
Jak również oceniał, dziki są ruchliwe, zmieniają miejsca bytowania, a także zachowania społeczne (rozmnażanie, tolerancja na sąsiedztwo człowieka itp.).
– Nie jesteśmy w stanie jednoznacznie podać tej liczby. Jednak jedno jest pewne – Kraków, ale również inne miasta w Polsce, mają coraz większy problem z dzikami. Przyczyn jest wiele: ocieplenie klimatu, brak srogich zim i dostęp do żeru przez cały rok, co powoduje, że coraz młodsze lochy mają już młode. Kiedyś, dopiero trzyletnie samice dzika przystępowały do rozrodu i rodziły młode, teraz zaledwie roczne mają już potomstwo – tłumaczył Ciepły.
„One i tak nie znikną”
Odłownie okiem myśliwych
Myśliwi są zgodni, że stosowanie odłowni jest marnotrawieniem tuszy zwierzęcia. – W kontekście afrykańskiego pomoru świń (ASF) w Polsce obowiązuje zakaz relokacji dzików. Oznacza to, że dzika, który złapie się w odłowni nie można nigdzie wywieźć. Co zatem się z nim dzieje? Musi zostać uśpiony, a jego tusza zostaje poddana utylizacji – mówił nam Łowczy Okręgowy.
Krakowscy myśliwi znają też przykłady niszczenia odłowni. – Raz do jednej z odłowni w Krakowie złapała się locha z młodymi. Po kilku godzinach cała elektronika odłowni była zniszczona, a szczeble wyłamane w taki sposób, że dziki swobodnie mogły ją opuścić. Po prostu jest grupa ludzi, która nie toleruje żadnej formy uśmiercenia tych zwierząt – opowiadali w rozmowie z LoveKraków.pl.
Więcej na ten temat w materiale - Polowania w mieście. Czy dziki to problem, który w Krakowie powoli wymyka się spod kontroli?