Miejska ogrodniczka chce odbetonować Kraków. „W mieście popełniono wiele błędów”
– Wcześniej pracowałam w zespole projektowym w Zarządzie Zieleni Miejskiej. W ramach mojej pracy realizowałam wiele projektów, m.in. parki kieszonkowe – Ogrody Krakowian, bulwary, przebudowę ulicy Krupniczej oraz projekt Parku Kolejowego, nad którego II etapem obecnie wraz z zespołem pracujemy, aktualizując koncepcję – mówi Katarzyna Opałka.
Tereny zieleni w ostatnich latach znacząco się rozwinęły. Niemniej jednak największym wyzwaniem pozostają inwestycje niezwiązane bezpośrednio z zielenią – w szczególności drogowe.
Jak zaznacza, inwestycje drogowe wyrządzały największe szkody w zieleni miejskiej – zarówno poprzez wycinki drzew, jak i sposób zagospodarowania przestrzeni publicznych terenów komunikacyjnych, które w dużej mierze decydują o tym, czy Kraków odbieramy jako „betonowy” czy „zielony”.
W tym wypadku zrobiono to najgorzej
Ogrodniczka Miasta Krakowa podkreśla, że pomysł stworzenia zielonego audytu (nowe narzędzie wspierające wprowadzanie błękitno-zielonej infrastruktury w miejskich inwestycjach) wynika m.in. z budowy linii tramwajowej do Mistrzejowic.
– Ta inwestycja pokazała, jak bardzo źle można było zaprojektować tak dużą inwestycję drogową. Gdyby zastosowano inne rozwiązania projektowe, moglibyśmy dziś mówić o części miasta przyjaznej mieszkańcom, z dobrze zaprojektowaną przestrzenią publiczną – zaznacza Opałka.
Wiele rzeczy można było zrobić inaczej
Ogrodniczka nie ma wątpliwości, że przy budowie linii tramwajowej do Mistrzejowic było wystarczająco dużo miejsca, aby zaprojektować zieloną przestrzeń miejską – przyjazną pieszym i rowerzystom, dostosowaną do zmian klimatu, z roślinnością zapewniającą cień i komfort w upalne dni.
– Co zamiast tego powstało? Ekrany akustyczne, masowa wycinka drzew i przestrzeń całkowicie odspołeczniona. To wszystko dało nam bardzo silny argument, by utworzyć Zielony Audyt – podkreśla. – Chcemy unikać sytuacji, w których wyłącznie projektanci drogowi decydują o wyglądzie ulic.
Opałka zaznacza również, że w inwestycjach drogowych dotychczas rola architektów krajobrazu była mocno zmarginalizowana.
Dalej zwraca też uwagę na kolejną kluczową sprawę. – Drzewa to nieodzowny element miejskiej infrastruktury, a nie tylko część parku. Zrozumienie tego jest kluczowe, jeśli chcemy realnie zmieniać przestrzeń miejską – podkreśla Opałka.
Nie wszystko uda się zmienić
Ogrodniczka zaznacza, że część inwestycji, które wkrótce pojawią się w mieście, nie była opiniowana w ramach Zielonego Audytu.
– Dla niektórych inwestycji dokumentacje są już zamknięte i na etapie realizacji nie będą one wyglądać tak, jakbyśmy tego chcieli – mówi Opałka.
Nie dotyczy to jednak wszystkich projektów. – Jednym z takich przykładów jest ul. Starowiślna. Mimo że formalnie Zielony Audyt nie obejmuje inwestycji już trwających, jednostki realizujące projekt same zgłaszają chęć współpracy z nami i wprowadzają nasze uwagi na późniejszym etapie. W tym przypadku uwzględniono wiele naszych uwag, a największym sukcesem jest przeprojektowanie ronda na ul. Podgórskiej, przy kładce kolejowej w taki sposób, aby ocalić istniejące duże drzewo – dodaje.
Wycinka drzew jako ostateczność
– Cieszę się, że w mieście widać coraz większą chęć wprowadzania zmian w inwestycjach drogowych. Coraz częściej uwzględniają one poprawę jakości przestrzeni publicznej, ale potrzeba czasu, aby mówić o pełnym sukcesie – komentuje Opałka.
Katarzyna Opałka zapewnia, że prowadzenie Zielonych Audytów nie opóźnia projektowania inwestycji – działania te odbywają się równolegle z pracami projektowymi.
– Doświadczenie budowy linii tramwajowej do Mistrzejowic pokazuje, że zdecydowanie mniej kosztowne jest wykonanie dobrego projektu z uwzględnieniem Zielonego Audytu, niż późniejsze zmiany i przeprojektowania na budowie – podkreśla.
Przesadzać drzewa czy przesuwać infrastrukturę?
W ostatnim czasie w Krakowie powstała dyskusja na temat stanu drzewa z ul. Lipińskiego, które w kwietniu zostało w widowiskowy sposób przesadzone. Dlaczego było to konieczne? Ponieważ kolidowało z budową ul. 8 Pułku Ułanów. Dzisiaj Akcja Ratunkowa dla Krakowa wylicza błędy tego procesu. Jak wskazuje Opałka, dorodne drzewo z ul. Starowiślnej nie będzie przesuwane – zamiast tego lokalizację zmieni nowe rondo.
– To drzewo jest zbyt duże, żeby je przesadzać. Byłoby to dużym ryzykiem dla jego dalszego życia. Dlatego zdecydowaliśmy o przesunięciu ronda. Jestem zwolenniczką przesadzeń, ale tylko wtedy, gdy mamy pewność, że nie da się zaprojektować inwestycji tak, by drzewo zachować. W takich sytuacjach oczywiście warto rozważyć przesadzenie – mówi Opałka.
Jak to zrobić poprawnie? – Najlepiej w możliwie bliskiej odległości od pierwotnej lokalizacji. Takie próby powinny być podejmowane, a drzewo musi być wcześniej odpowiednio przygotowane. Nie możemy liczyć na łut szczęścia, że po wykopaniu i przesadzeniu drzewo samo się przyjmie i będzie dalej rosło. To żmudny proces, który wymaga staranności – wylicza.
Lepiej sadzić czy mniej wycinać?
– Nie chodzi o to, co jest „lepsze” – sadzenie drzew czy ograniczanie wycinek – ale o to, by te działania były prowadzone równocześnie i świadomie – mówi Opałka.
– Wszędzie tam, gdzie przestrzenie powinny być zadrzewione i jest to uzasadnione, drzewa powinny być sadzone, a wycinki przeprowadzane tylko wtedy, gdy naprawdę jest to konieczne - tłumaczy i jednocześnie podkreśla, że każda decyzja o wycince powinna być w pełni uzasadniona i starannie przemyślana.
„Musimy mocno przyspieszyć”
Jeszcze podczas kampanii prezydenckiej Aleksander Miszalski obiecał mieszkańcom Krakowa nasadzenie 200 tys. drzew. Czy to realne?
– To realne, jeśli będziemy działać systemowo – mówi ogrodniczka. – Jako zespół Ogrodniczki Miasta Krakowa opracowujemy obecnie projekt „odbetonowania” ulic, przede wszystkim w centrum, gdzie jest najwięcej takich przestrzeni. Drzewa muszą być wkomponowane w istniejącą miejską infrastrukturę – miejsca parkingowe, infrastrukturę podziemną i inne elementy przestrzeni publicznej – tak, aby zazielenianie było spójne i funkcjonalne - tłumaczy.
Wiele nasadzeń prowadzi Zarząd Zieleni Miejskiej, często we współpracy z firmami wspierającymi sadzenia drzew. – Tych działań jest naprawdę wiele, dlatego choć liczba 200 tys. drzew jest ambitna, to jest możliwa do osiągnięcia, jeśli uda nam się przyspieszyć tempo sadzenia – dodaje Opałka.
Podkreśla też, że w Krakowie wciąż jest dużo przestrzeni, w której mogą pojawiać się nowe drzewa, a odpowiednie planowanie pozwala, by nowa roślinność współgrała z istniejącą infrastrukturą miejską.
Czy Kraków powinien się na kimś wzorować?
– Kraków jest jedyny w swoim rodzaju, więc nie musi się na nikim wzorować. Ale oczywiście warto podglądać dobre praktyki innych miast i czerpać z nich inspiracje, żeby jeszcze lepiej projektować przestrzeń i zieleń – mówi Katarzyna Opałka.
– W Polsce możemy czerpać inspiracje z Łodzi, gdzie systemowo wprowadzono woonerfy, czy z Gdańska, który rozwija rozwiązania retencji wód opadowych. Warszawa z kolei stawia na odbetonowanie przestrzeni miejskiej. Ze wszystkich tych miejsc możemy uczyć się dobrych praktyk – podsumowuje Opałka.