Miejska ogrodniczka: Miasto powinno przede wszystkim dbać o to, co już posiada

O tym, że Kraków potrzebuje więcej zieleni, nie trzeba nikogo przekonywać. Ogrodniczka Miasta Krakowa wskazuje na kilka miejsc, które nowych parków potrzebują najbardziej.

W Krakowie jest kilka inwestycji, w których miałam przyjemność uczestniczyć i które mają ogromne znaczenie dla mieszkańców. Projekty tych parków opracowane zostały już wcześniej, ale w poprzednich latach nie znalazło się na nie finansowanie, dlatego wciąż nie zostały zrealizowane. Po pierwsze, Park Grzegórzecki to miejsce, na które od lat czekają krakowianie i które zdecydowanie trzeba wprowadzić w życie. Kolejnym istotnym projektem jest park w Czyżynach, w rejonie ul. Na Załęczu. To przestrzeń niezwykle ważna w tej części miasta, gdzie w ostatnich latach powstało i nadal powstaje wiele nowych bloków
Katarzyna Opałka, Ogrodniczka Miasta Krakowa
Wizualizacja - Park Grzegórzecki
Wizualizacja - Park Grzegórzecki

Park kieszonkowy to zbyt mało

Na osiedlu Złocień potrzebny jest park miejski – i to od zaraz. Niedawno powstał tam park kieszonkowy w ramach Budżetu Obywatelskiego, który miałam przyjemność projektować. Jego ogromna popularność pokazuje, że zielona infrastruktura w tej części miasta jest zdecydowanie niewystarczająca w stosunku do rosnącej zabudowy i potrzeb mieszkańców – mówi w rozmowie z LoveKraków.pl Katarzyna Opałka. 

Nie tylko Złocień …

Ogrodniczka Miasta Krakowa wskazuje też, że w stolicy Małopolski jest wiele innych obszarów o dużym potencjale dla nowych parków miejskich. Jak zapewnia, należy do nich teren po Kanale Krakowskim wzdłuż rzeki Wilgi

– Mógłby zostać przekształcony w zieloną przestrzeń rekreacyjną. Szczególnie istotny jest rozwój bulwarów wzdłuż Wisły w rejonie Zabłocia, w sąsiedztwie nowych osiedli mieszkaniowych i Krakowskiej Akademii. Ten obszar powinien zostać zagospodarowany możliwie szybko – w ostatnich latach przybyło tu wielu mieszkańców, a powstają kolejne bloki – tłumaczy.

W mieście trwa też dyskusja o przyszłości terenów Białych Mórz – to jeden z gorących tematów, który jest obecnie analizowany w ramach Zielonego Audytu.

– Wszystkie te obszary mają ogromny potencjał, a kluczowe jest, aby proces ich zagospodarowania uwzględniał zarówno potrzeby mieszkańców, ochronę środowiska, jak i istniejącą infrastrukturę miejską – tłumaczy Opałka.

Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Kupować czy dbać o to, co już jest?

– Nowe parki często wymagają wykupu gruntów. Uważam, że miasto powinno przede wszystkim dbać o to, co już posiada, ale jeśli chce rozwijać tereny zielone, konieczne są także kolejne wykupy – mówi Opałka. 

– Osobiście najbardziej interesują mnie parki rzeczne. Przez kilka lat uczestniczyłam w zespole projektowym „Wisła Łączy”. Idea projektu była taka, aby dopływy Wisły były połączone z samą rzeką zarówno ścieżkami, jak i ciągami terenów zielonych, tworząc spójne przestrzenie rekreacyjne wzdłuż wody. Ze względu na nieuregulowaną własność gruntów udało się do tej pory zrealizować jedynie ścieżkę nad Rudawą – tłumaczy.

Spore wyzwanie

Jak wskazuje, największym wyzwaniem pozostaje kwestia własności gruntów. 

Bez ich wykupu nie uda się zachować ciągłości terenów zielonych. Wiem jednak, że miasto sukcesywnie skupuje kolejne działki, tak aby w przyszłości te zielone ciągi mogły powstać. Trzeba przy tym pamiętać, że nie zawsze zależy to wyłącznie od miasta – druga strona również musi być skłonna do sprzedaży, dlatego realizacja takich projektów wymaga cierpliwości i współpracy – mówi miejska ogrodniczka.

Park Grzegórzecki
Park Grzegórzecki

Dziko czy atrakcyjnie?

O to, jak powinny wyglądać nowe, zielone przestrzenie w mieście, ciągle trwa batalia. Mieszkańcy coraz częściej zabiegają, by parki pozostawały dzikie. Oczywiście nie brakuje też zwolenników rekreacji w cieniu drzew, co niesie ze sobą potrzebę montażu małej architektury lub siłowni pod chmurką.

Aby mieszkańcy faktycznie korzystali z terenów zielonych, niezbędna jest odpowiednia infrastruktura – podkreśla Opałka. 

Park Grzegórzecki jest przykładem

– Tereny pozbawione udogodnień odwiedza bardzo niewiele osób, a same przestrzenie bywają mniej bezpieczne, zwłaszcza w centrum miasta. Park Grzegórzecki jest przykładem takiego miejsca. Obecnie, bez odpowiedniej infrastruktury, korzysta z niego stosunkowo niewielu mieszkańców, a sam teren bywa postrzegany jako niebezpieczny. Dlatego tak ważne jest, aby zielone przestrzenie były atrakcyjne i przyjazne, dostosowane do potrzeb użytkowników – zaznacza.

Lecz nie tylko to jest istotne. – Z drugiej strony są tereny, które powinny być chronione przed nadmierną ingerencją człowieka. Tam dodatkowa infrastruktura jest zbędna, a ingerencja powinna ograniczać się do niezbędnego minimum, aby zachować naturalny charakter miejsca – podsumowuje miejska ogrodniczka.