Mieszkańcy apelowali o to od lat. Poznaliśmy pierwsze szczegóły
Problem z otwartymi basenami
Teren przy ul. Żywieckiej Bocznej nie jest dziś wizytówką dzielnicy Łagiewniki-Borek Fałęcki. Pokruszony beton, zniszczone zjeżdżalnie, malunki grafficiarzy, nieuporządkowana zieleń, śmieci.
Za kilka lat ponownie mają tam funkcjonować sezonowe baseny, których tak bardzo brakuje w Krakowie. Od kilku lat w sezonie letnim działa tylko obiekt KS Wanda w Bieńczycach.
Basen w Borku Fałęckim
Pierwsze informacje o budowie nowego Centrum Sportu i Rekreacji „Krakowianka” pojawiły się w 2021 roku. Wówczas koszt dużej inwestycji był szacowany na 140 mln zł. Przedstawiono plany budowy krytej pływalni wraz z zewnętrznym kąpieliskiem, boisk rekreacyjnych, ścieżki biegowej, ścieżki sensorycznej, placu zabaw i skateparku.
Niedługo przetarg
Plany przedstawił Zarząd Infrastruktury Sportowej, w którym ponad rok temu doszło do zmiany dyrektora. We wrześniu jednostka zleciła nową koncepcję zagospodarowania terenów i niedawno ją otrzymała. Biuro projektowe Architekton Przemysław Cepielik otrzymała za nią 132 tys. zł brutto.
– Na obecnym etapie koncepcja przewiduje realizację dwóch basenów zewnętrznych – informuje Sławomir Farbaniec, rzecznik prasowy ZIS-u.
W pierwszym kwartale 2026 roku urzędnicy chcą ogłosić przetarg na przygotowanie projektu pierwszego etapu inwestycji. W budżecie miasta znalazło się na to 200 tys. zł.
W przyszłym roku ZIS chce zawrzeć umowę z wykonawcą, który rozpocznie opracowanie dokumentacji.
Odkupili za 23 mln zł
Tereny, na którym kiedyś funkcjonował popularny basen, należą do spółki UBM Residence Park Zakopianka. Po negocjacjach udało się ustalić cenę wykupu 4,7 ha za 23 mln 157 tys. zł.
Właściciel uzależnił transakcję od ustanowienia hipoteki na kupowanych nieruchomościach. W grudniu miasto podpisało umowę, zapłaciło pierwszą ratę – 6 mln zł i przejęło teren. Termin płatności drugiej transzy mija z końcem lutego 2026.
Firma od 2018 roku była w sporze z miastem, domagając się zapłaty odszkodowania. – Groziło nam, że przegramy sprawę w sądzie i zapłacimy około 20 mln zł, a teren i tak nie byłby nasz – mówił wiceprezydent Łukasz Sęk.