Na Wawelu modlili się z okazji dnia Żołnierzy Wyklętych [ZDJĘCIA]
W Katedrze Wawelskiej abp Marek Jędraszewski odprawił dziś przed południem mszę w ramach obchodów przypadającego w miniony czwartek Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Po mszy uczestnicy przeszli do parku Jordana, gdzie odbył się apel pamięci.
– Naszą pamięcią, pamięcią matki Kościoła chcemy ogarnąć tych, którzy dla Boga, dla ojczyzny, dla Polski dali najwyższe świadectwo cierpienia, życia, śmierci i nadziei. Chcemy się modlić z tych, których określa się mianem Żołnierzy Wyklętych, a jeszcze trafniej Żołnierzy Niezłomnych – tymi słowami metropolita krakowski rozpoczął uroczystą Eucharystię.
– Co jakiś czas z pejzażu naszej ojczyzny wyłaniają się nowe świadectwa ich cierpień i ich męki – mówił arcybiskup. Następnie wspomniał o warszawskim budynku przy ul. Świerszcza 2, który przerobiono na miejsce kaźni, a na jego ścianach odkryto dramatyczne napisy: „Jezu wyratuj", „Matko Boża Opiekunko Nasza Wyratuj".
Medalik Cieplińskiego
Wiele miejsca w homilii metropolita poświęcił historii płk. Łukasza Cieplińskiego, prezesa IV Komendy Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość, który wraz z innymi członkami kierownictwa Zrzeszenia został aresztowany w 1947 roku przez UB.
– Dali do końca świadectwo tego, co znaczy trwać na przekór mądrości tego świata przy Bożej mądrości i przy Bożej mocy. Na przekór logice przemocy tego świata. A doświadczył jej Łukasz Ciepliński w sposób szczególny, skoro wielokrotnie na przesłuchiwania niesiono jego zmasakrowane ciało na kocu, bo już nie miał siły sam iść na kolejne tortury. Skazano go na pięciokrotną karę śmierci, na utratę praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na zawsze, na przepadek całego mienia. Ten wyrok został utrzymany. Nie został uchylony przez ówczesnego prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej – przywołał dramatyczne fakty arcybiskup.
Metropolita krakowski na zakończenie historii Cieplińskiego dodał, że wyrok na nim i jego kolegach wykonano 1 marca 1951 r. strzałem w tył głowy. Pułkownik, idąc na śmierć, wziął w usta medalik Matki Bożej z nadzieją, że może kiedyś po tym znaku ktoś rozpozna jego szczątki. Do dziś trwają poszukiwania.