Najmłodszy radny Krakowa: Energia i doświadczenie tworzą idealną synergię [Rozmowa]
Michał Drewnicki, wybrany na radnego miasta Krakowa, ma 24 lata i jest najmłodszym samorządowcem zasiadającym w ławach Sali Obrad. Pochodzi z Nowej Huty i przede wszystkim o tę część Krakowa będzie chciał jak najmocniej dbać przez następne cztery lata.
Dawid Kuciński: Zacznijmy od tego: co podkusiło pana, aby działać w samorządzie?
Michał Drewnicki: Przyznam szczerze, że mam pewne cechy charakteru, które od zawsze wymuszały pewną aktywność. Będąc jeszcze w szkole podstawowej już się interesowałem sprawami samorządowymi. Pierwsze moje zetknięcie się z radą dzielnicy nastąpiło w piątej klasie. No, a później – chęć wpływu na lokalne sprawy. Wielu młodych ludzi myśli, że polityka to bagno i należy się trzymać od niej jak najdalej, ale kiedy się zrozumie jak funkcjonuje, to można na nią wpływać.
Trafił pan w końcu do rady dzielnicy, działał w komisji praworządności. Dużo było pracy?
Skupialiśmy się na takich kwestiach, w których mieszkańcy byli nieco bezradni, z racji tego, że policja nie reagowała. Wtedy takie osoby przychodziły do mnie. Wielokrotnie interweniowaliśmy w sprawie porzuconych wraków samochodów, zakłócania ciszy nocnej czy spożywania alkoholu. Zapraszaliśmy też policję na spotkania z mieszkańcami.
I przewrotnie napisał pan książkę, w której niejako postuluje, choć to prowokacja, o likwidację rad dzielnic.
Głównym celem tej publikacji było zwrócenie uwagi na problem, który jest szerszy niż rady dzielnic. To tylko zjawisko, emanacja złego systemu zarządzania i dystrybucji pieniądza. Mówi się, że rady dzielnic są najbliżej mieszkańców, a nie działają tak, jak powinny. System jest nieprzejrzysty, dlatego mieszkańcy nie orientują się, jak działa. Jest na przykład tak, że urzędnik bądź radny nic nie robi przez całą kadencję, a i tak może zostać wybrany na kolejną.
Czym będzie się pan chciał zajmować w radzie miasta?
Głównie to walką o Nową Hutę. Przede wszystkich skupię się na sprawach infrastrukturalnych: rozbudowie węzłów komunikacyjnych, reorganizacji ruchu. Istotną rzeczą jest również poprowadzenie tramwaju do Mistrzejowic przez ul. Meissnera. Tego chcę dopilnować i żeby było zrobione dobrze. Również kwestia kultury jest ważna. Chcę wykorzystać potencjał Nowej Huty, by rozwijały się tam między innymi teatry.
A między sesjami?
Studiuję na AGH, piszę pracę inżynierską na wydziale Geologii, Geofizyki i Ochrony Środowiska. Oprócz tego interesuję się fotografią, przede wszystkim fotografuje Nową Hutę, pokazuję jej piękno. Dlatego można powiedzieć, że zanim zostałem radnym walczyłem o jej dobry wizerunek.
W wydaniu jednego z krakowskich dzienników, radny PO Dominik Jaśkowiec wyraża nadzieję, że w klubie Prawa i Sprawiedliwości będą rządzić młodzi, a nie „zakon”.
W klubie jest bardzo przyjazna atmosfera i nie ma tak, jak sugeruje pan Jaśkowiec. Nie walczymy ze sobą, to bzdura. Połączenie młodych, którzy mają energię z doświadczeniem i wiedzą starszych radnych tworzy idealną synergię.