Nie daj się zrobić w obwarzanka!
Obwarzanek albo precel - różnie na niego mówią. Która wersja jest poprawna? To odwieczny "wewnątrzkrakowski" spór. Nieważne. Ważne, że to niekwestionowany symbol miasta. Kupić go można na każdym rogu. Tylko… dlaczego smakuje coraz gorzej?
Wstaję wcześnie rano, nie zawsze zadowolona i szczęśliwa. Pędzę na uczelnię, do pracy, czy do jakiegoś urzędu. Czasem wszystko na raz. W tym codziennym biegu chętnie bym coś zjadła, bo człowiek niewyspany i głodny to podwójna katastrofa. Na szczęście nie jestem skazana na gotowe kanapki, czy słodkie drożdżówki. Jestem w Krakowie, więc są przecież precle! Zaledwie kilka kroków wystarczy bym dopadła Panią Obwarzankową. Wygrzebuję więc drobniaki i już dzierżę w dłoni mojego ulubieńca! Okrągły wianek posypany makiem lub sezamem, biorę pierwszy kęs... i od razu żałuję każdego wydanego grosza.
Znowu trafiłam na podróbkę. Nie wiem jak to się dzieje, ale coraz częściej na ulicach kupuję coś, co wygląda jak obwarzanek, sprzedawany jest z takich samych wózków, ale smakuje jak… bułka? Gdyby kosztował kilkadziesiąt groszy, może nie byłby to problem. Tyle, że ceny tego tradycyjnego wyrobu galopują nieustannie od kilku lat. Odwrotnie proporcjonalnie do jakości. Więc jak już przeciętny Pan Krakus sięga do swojej kieszeni po półtora złotego, oczekuje czegoś innego niż smaku kajzerki. Czy może to tylko wrażenie?
Jeśli w całej swojej krakowskiej oszczędności decyduję się przejeść jakiekolwiek pieniądze, to chcę dostać to, za co płacę. Za te drobniaki chcę smaku, który znam z dzieciństwa. Chrupiącego ciasta na zewnątrz i lekko lepiącego się, zbitego w środku. Obwarzanka z ciasta obwarzanego. Dlaczego kupując precla mam zastanawiać się, co on kryje w środku? Gdybym miała ochotę na bułkę z sezamem w kształcie wianka, poszłabym do piekarni, a nie wypatrywała Pani Precelkowej. No chyba, że chciałabym nakarmić gołębie - wtedy obojętne, bo nie lubię tych ptaków.
Historia precli sięga życia Władysława Jagiełły, który w 1394 roku zamawiał je na swój dwór. Początkowo tylko kilkunastu piekarzy dostarczało je miastu i to wyłącznie w okresie Wielkiego Postu. Z czasem rozszerzyli działalność o każdy piątek w roku. Setki lat później można go kupić wszędzie. Od rana do wieczora, sześć dni w tygodniu. Obwarzanki stały się symbolem miasta, pojawiały się w literaturze, a Piłsudski porównywał do nich Polskę („Tyle warte, co na brzegach”). Wszystko po to, by w 2012 roku stać się zwykłą bułką w kształcie wianka. Mhmmm, pychotka!
Czy jest ktoś, kto potrafi rozróżnić na pierwszy rzut oka prawdziwe precle od preclopodobnych wyrobów? Jeśli tak, to szczerze zazdroszczę i chętnie wezmę parę lekcji.