„Nie” dla wozu hybrydowego na drodze do Morskiego Oka

Mogło się wydawać, że ogłoszenie przez Tatrzański Park Narodowy przetargu na wykonanie prototypu pojazdu zaprzęgowego ze wspomaganiem elektrycznym zakończy spór ekologów i fiakrów. Tak się jednak nie stało. Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva! pisze w tej sprawie list do ministra środowiska. Działacze pytają, dlaczego publiczne pieniądze mają zostać przeznaczone na realizację projektu, który ma umożliwić zarabianie kilkudziesięciu prywatnym przedsiębiorcom.

Przypomnijmy, w zeszłym tygodniu Tatrzański Park Narodowy ogłosił przetarg na wykonanie prototypu pojazdu zaprzęgowego ze wspomaganiem elektrycznym. Nowe urządzenie, jeśli sprawdziłoby się w praktyce, zostałoby wprowadzone na trasie do Morskiego Oka.

Skandal – mówią działacze

– Potrzebna Wasza pomoc żeby zapobiec złym pomysłom w sprawie koni z Morskiego Oka! – zaapelowali na jednym z serwisów społecznościowych członkowie Fundacji Viva!. – Tatrzański Park Narodowy chce wydać publiczną kasę na pojazd, który będzie znacznie cięższy od tego obecnego i nie wiadomo, czy w ogóle będzie działał – zaznaczają.

Członkowie Fundacji Viva! chcą zaprotestować przeciwko proponowanemu przez TPN rozwiązaniu. Chodzi m.in. o pieniądze. – Skandalem jest to, że wszyscy złożymy się na to, że fiakrzy wciąż będą mogli zarabiać krocie na tej trasie – kosztem koni oczywiście – twierdzą działacze. – Musimy zaprotestować przeciwko takiemu rozwiązaniu – nawołują i namawiają do przysyłania maili z poparciem dla protestu.

List do ministra środowiska

Fundacja Viva! napisała list do ministra środowiska Macieja H. Grabowskiego w sprawie przetargu ogłoszonego przez TPN. Działacze proszą o interwencję w tej sprawie.

– Tatrzański Park Narodowy chce wydać kilkaset tysięcy złotych publicznych pieniędzy na prototyp pojazdu, dzięki któremu zarabiać ma 60 prywatnych przedsiębiorców, wybranych bez przetargu do świadczenia usług turystycznych na tej trasie – piszą działacze. Informacja o przetargu na prototyp wozu hybrydowego, za który TPN chce zapłacić 200 000 zł okazała się dla działaczy wyjątkowo oburzająca.

Członkowie Fundacji Viva! oczekują od dyrekcji Tatrzańskiego Parku Narodowego wyjaśnień, dlaczego park narodowy, z budżetu przeznaczonego na ochronę przyrody, zamierza skonstruować pojazd, dzięki któremu będzie mogło zarabiać 60 prywatnych przedsiębiorców. – Nie dość, że NIGDY nie ogłoszono przetargu na świadczenie usług transportowych na tym terenie (podczas gdy TPN ogłasza przetargi na obsługę parkingów etc), to teraz park zafunduje z pieniędzy publicznych pojazd, którego nie udało się nigdzie na świecie skonstruować – piszą działacze. – W przetargu na dostarczenie prototypu nie ujęto natomiast dostarczenia pojazdu atestowanego i dopuszczonego do ruchu, posiadającego odpowiednie, przewidziane prawem homologacje. Ten proces, zgodnie z wiedzą specjalistów, może kosztować od 3 do 5 milionów zł – dodają.

Sprawa wymaga zbadania

– We Francji i w Niemczech od kilku lat trwają prace nad takim urządzeniem, ale żadne z nich nie trafiło wciąż na górskie drogi ze względu na brak odpowiednich rozwiązań i bezpieczeństwo pasażerów – twierdzą działacze. Podjęcie tak „kosztownej i niepewnej procedury z publicznych pieniędzy” powinno być według nich natychmiast zbadane.

Członkowie Fundacji Viva! proszą ministra o interwencję i zbadanie „zasadności przeznaczenia publicznych pieniędzy na inwestycję w prywatne biznesy 60 osób oraz brak przetargów na świadczenie turystycznych usług transportowych na drodze do Morskiego Oka”.