"Nie mamy płuc z żelaza". Co ze smogiem zrobi rząd PiS-u?

Krakowski Alarm Smogowy będzie naciskał rząd oraz Komisję Europejską na odpowiednie zmiany w prawie. Wiąże się to z tzw. epizodami smogowymi, kiedy normy zanieczyszczeń są znacząco przekraczane i występują stany alarmowe. Dla przykładu, w Czechach ogłasza się alarm, gdy stężenie PM10 przekracza 100 µg/m3, u nas gdy przekracza aż 300 µg/m3. Trzeba to zmienić.

Uczmy się do innych

KAS skupia się teraz na tym, by stany alarmowe były wprowadzane przy znacznie niższych stężeniach pyłów w powietrzu. Zdaniem działaczy, najlepiej wzorować się na innych. Wystarczy zajrzeć za naszą południową granicę. Czesi stan alarmowy ogłaszają w momencie, gdy stężenie PM10 przekracza średniodobowo 100 µg/m3. Na Słowacji jest to 150 µg. Wszystkie inne kraje, które mierzą się z problemem smogu, mają znacznie niższe poziomy alarmowe niż nasz, czyli 300 µg/m3.

– Konieczne jest rozporządzenie ministra środowiska, w którym powinny znaleźć się niższe wartości. Jeśli posługiwalibyśmy się kryteriami francuskimi, to w Krakowie mielibyśmy permanentny alarm. A przecież nie mamy żelaznych płuc – jesteśmy tak samo narażenie na skutki ekspozycji na zanieczyszczenia jak inni – przekonuje Andrzej Guła z Krakowskiego Alarmu Smogowego.

Członek KAS podkreśla, że jeszcze trzy lata temu stan alarmowy w Polsce ogłaszano przy stężeniu 200 µg/m3. – Nie poradzono sobie ze smogiem, więc rządzący poszli inną drogą… –  kwituje.

– Chodzi o nasze zdrowie, o zdrowie naszych dzieci. A sytuacja, kiedy uczniowie czy przedszkolaki radośnie przechadzają się wzdłuż Alej Trzech Wieszczów, podczas gdy stężenia osiągają niebotyczne poziomy, jest kuriozalne – twierdzi. – Dostaliśmy informację od dyrekcji szkół, że owszem, komunikat został przekazany, ale zupełnie nie wiedzieli, co mają robić – dodaje Anna Dworakowska.

Tutaj możecie przeczytać, jak miasto chce rozwiązać ten problem – link.

Nadzieja w nowym rządzie?

– Do polityków musi dotrzeć fakt, że smog zabija – mówi Dworakowska. Aktywiści będą chcieli spotkać się z nowym ministrem środowiska, Janem Szyszko. – Planujemy spotkanie z nowym ministrem. Zobaczymy, jakie są pomysły na przyspieszenie działań. Zwłaszcza, że problem jest ogólnopolski – twierdzi Guła. – Nie może to zostać zmiecione pod dywan. Jest dużo do zrobienia. Należy przyjąć normy jakości dla węgla, by wyeliminować ten najgorszy sort z rynku. Presja będzie coraz większa, od tego nie będzie dało się uciec – przewiduje Andrzej Guła. Oprócz tego planowane jest spotkanie z przedstawicielami Komisji Europejskiej, by ta zunifikowała we wspólnocie poziomy alarmowe.