Niebezpieczny trend, domy jak bloki, protest. Czy Bronowice są skazane na zabudowę „łanową”?
Ulica Truszkowskiego na obrzeżach miasta jest jak ser szwajcarski. Trzeba uważać, gdzie stawia się kolejny krok.
Dziura na dziurze
– Zabudowa łanowa to bardzo niebezpieczny trend, który jest w ostatnich latach mocno dostrzegalny w Krakowie – alarmowali już kilka lat temu radni miejscy.
Jako przykład wskazywali osiedle czteromieszkaniowych bliźniaków, które wyrosło w rejonie dziurawej ulicy Truszkowskiego w Bronowicach.
Temat powraca jak bumerang, a niektórzy mieszkańcy okolicy są już tak zirytowani działaniami dewelopera, że w ramach protestu zablokowali jedną z głównych dróg dojazdowych do Krakowa: ulicę Pasternik.
Przynieśli transparenty: „To nie jest miejsce na bloki”, „Pozwolili zabetonować 4 hektary bez wymaganych decyzji”, „Kraków niszczy swoje dziedzictwo”, „Gdzie byli urzędnicy, gdy niszczono środowisko?”.
Pan Marek, jeden z protestujących: – Od wielu lat staramy się o to, żeby obok nas nie powstawały blokowiska. Deweloper udaje, że buduje małe, pojedyncze budynki, tymczasem w rzeczywistości powstaje zabudowa wielorodzinna.
Radny miejski Łukasz Maślona, obecny podczas protestu: – Mieszkańcy nie chcą przede wszystkim wtłaczania ruchu samochodowego do nowego osiedla w wąską i dziurawą ulicę Truszkowskiego.
Radny miejski Grzegorz Stawowy, wypowiedź z 2023 roku: – Mamy tutaj bardzo długie łany pól, na których powstają bliźniaki czteromieszkaniowe. Deweloper działa zgodnie z prawem, bo na ich budowę w ciągu długich, wąskich działek pozwalają mu zapisy planu miejscowego.
Radna miejska Aleksandra Owca, wpis w mediach społecznościowych: – Trwa spotkanie mieszkańców Bronowic z radnymi, zarządem dróg, ZIM-em oraz przedstawicielami inwestora. Topowym momentem był ten, kiedy inwestor budujący parabloki na niemal 10 hektarach z rozbrajającą szczerością powiedział, że buduje drogę obsługującą inwestycję, ale nie dociągnie jej do drogi głównej (Pasternik), tylko zatrzyma się 100 metrów wcześniej, bo nie ma pieniążków.
Dźwig na dźwigu
Firma Imperial Capital wybudowała w rejonie ulicy Truszkowskiego 216 mieszkań, a w planach jest kolejnych 208.
Mieszkańcy okolicy narzekają, że budynków przybywa, a droga nadal jest dziurawa.
Pan Leszek: – Dziury są łatane, ale po jakimś czasie pojawiają się kolejne. Protesty? Jak widać, nic nie dają: w okolicy mamy dźwig na dźwigu, powstają następne budynki.
Pan Leszek mieszka w domu jednorodzinnym, w pobliżu nowego osiedla:
Do Bronowic sprowadził się z Nowej Huty pięć lat temu:
Wtedy był spokój, ale w ostatnim czasie ruch samochodowy coraz bardziej narasta. Obawiam się, że będzie jeszcze gorzej. Zobaczy pan, za kolejnych pięć lat zniknie następna łąka, w miejsce której powstaną budynki.
Deweloper wybuduje, co ma wybudować, i stąd zniknie. Co go będą obchodziły problemy lokatorów.
Jak dziki Teksas
Mieszkańców ulicy Truszkowskiego odwiedziliśmy drugi raz. Rok temu zgłaszali podobne problemy.
Mieszkanka: – Od sześciu lat nikt nie jest w stanie niczego zrobić z drogą. Dziury są takie, że w samochodzie można sobie zęby wybić. Latem jest dziki Teksas, bo za każdym, kto przejeżdża, powstaje burza piaskowa. Sąsiedzi polewają drogę wodą, żeby nie było tumanów kurzu.
Pani Urszula: – Zawiązało się stowarzyszenie SOS dla Bronowic. Chcemy zatrzymać dalszą zabudowę łanową. 340 domów ma tu powstać. Szkoła pęka w szwach, droga jest jaka jest, interweniujemy w urzędzie miasta, jednak pozwolenia na budowę już są.
Myślenie życzeniowe
Ludzie z nowych budynków wiedzieli, na co się piszą, wybierając mieszkanie w tym miejscu.
Pan Bartłomiej: – Mógłbym mieć takie życzeniowe myślenie, żeby tu powstał wielki park i żeby w okolicy nie było żadnej innej zabudowy. Jestem jednak realistą i mam świadomość, że prędzej czy później pojawią się kolejne budynki.
A droga? Jest fatalna. Mam nadzieję, że jak powstaną następne domy, to w końcu ktoś zrobi porządek z tymi dziurami.
Wątpliwe praktyki
Ponad rok temu nagłówki lokalnych mediów krzyczały: „Kraków idzie na wojnę z patodeweloperką”. Chwilę wcześniej prezydent Aleksander Miszalski i jego zastępca Stanisław Mazur przedstawili pomysł, jak zatrzymać wątpliwe praktyki, które stosują inwestorzy.
Wśród nich wymieniali przebudowę domów jednorodzinnych na bloki z mikrokawalerkami, stawianie budynków na osuwiskach oraz kreowanie sztucznej zieleni.
Prezydent Krakowa nie krył, że miasto długo pracowało nad standardami, które zebrano w jednym dokumencie.
Od górnolotnych zapowiedzi o „ściganiu każdej patodeweloperki” minął rok. Jak standardy sprawdzają się w praktyce? Urzędnicy wskazali, że z dużą sprawą mieli do czynienia na północy miasta, gdzie powstało ponad 40 budynków jednorodzinnych w zabudowie bliźniaczej.
W tym przypadku na inwestorów nałożono obowiązek przywrócenia terenów biologicznie czynnych, czyli po prostu zielonych. Tak też uczynili.
Dopytujemy, czy chodziło o zabudowę w rejonie ulicy Truszkowskiego? Urzędnicy potwierdzili, że tak.
Osiedle łanowe
Kontaktujemy się z firmą Imperial Capital. Prezes Maciej Trzmielewski broni inwestycji:
– Okoliczni mieszkańcy podnosili trzy kwestie. Pierwsza – zmniejszenie intensywności zabudowy i brak realizacji tzw. „osiedli łanowych”. Druga – budowa układu drogowego wraz z ulicą Truszkowskiego. Trzecia – rozwiązanie problemu odwodnienia tej części Krakowa. Odpowiedzieliśmy na każdy z tych postulatów, wywiązujemy się ze swoich zapewnień.
– Dowodem tego jest fakt, że uzyskaliśmy pozwolenie zamienne do wydanej decyzji o pozwoleniu na budowę, zmniejszające inwestycję, którą aktualnie budujemy z 8,3 tys. m2 do 5,8 tys. m2, zmieniając całkowicie jej charakter – dodaje nasz rozmówca.
– W związku z tym nie możemy zgodzić się z twierdzeniem, że aktualnie budujemy lub planujemy budowę bloków. Zachęcam do obejrzenia naszego projektu, wówczas każdy może sam wyciągnąć wniosek, jaki charakter ma nasza inwestycja – podkreśla prezes Imperial Capital.
Jak odnosi się do protestów?
– Jesteśmy w pełni świadomi nastrojów społecznych i odpowiedzialności społecznej, która na nas spoczywa, dlatego odbyliśmy bardzo wiele spotkań z mieszkańcami, urzędami, byliśmy obecni na wielu sesjach rady miasta oraz komisjach i wyszliśmy naprzeciw oczekiwaniom. Dlatego w kolejnych etapach inwestycji zmniejszyliśmy intensywność zabudowy o ok. 35 proc., jak również wysokość budynków z 4 kondygnacji do dwóch oraz zwiększyliśmy odległości między nimi – przekonuje Trzmielewski.
Maciej Trzmielewski dodaje: – Mamy podpisaną umowę z miastem na rozbudowę ulicy Truszkowskiego oraz budowę nowej drogi. Realizację tych inwestycji planujemy rozpocząć w przyszłym roku, natomiast warunkiem jest wydanie decyzji ZRID.
I wylicza: – Na budowę nowego układu drogowego wydamy dodatkowo ok. 10-11 mln złotych, co jest bardzo wysokim zaangażowaniem dewelopera, ponieważ stanowi kwotę ok. 600 zł za m2 powierzchni użytkowej, podczas gdy krakowski wymóg to 250 zł za m2. Wzdłuż ulicy Truszkowskiego planujemy również przeznaczyć nasz teren na zieleń ogólnodostępną.
Podczas protestu mieszkańcy wskazywali, że ciężki sprzęt dojeżdża do placu budowy po ich prywatnych gruntach.
– Aktualnie sprzęt budowlany dojeżdża do naszej inwestycji od strony ulicy Tetmajera, pomimo że zarząd dróg zgodził się, żeby dojazd był możliwy również po ulicy Truszkowskiego. Wychodząc jednak naprzeciw oczekiwaniom mieszkańców, nie korzystamy z niej. Choć w końcu będziemy musieli, skoro zgodnie z naszym zobowiązaniem wobec miasta mamy ją rozbudować – podsumowuje Maciej Trzmielewski.
Miasto potwierdziło nam, że zgodziło się na wjazd samochodów ciężarowych na ulicę Truszkowskiego. Jak również to, że deweloper podpisał umowę z ZDMK, w której zobowiązał się do rozbudowy dróg.
Walka z wiatrakami
Mieszkanka: – Jednego dnia widzimy drzewa, kolejnego już ich nie ma.
Pan Leszek: – To walka z wiatrakami. Wiele zależy nie tylko od dewelopera, ale też od człowieka, który zarządza miastem z magistratu. Jeżeli nie stanie po stronie protestujących, sytuacja mieszkańców będzie coraz gorsza.