Miasto sfinalizowało dziś umowę na budowę nowej linii tramwajowej. Inwestycja ma być gotowa w 2015 roku, jednak generalny wykonawca zapewnia, że uda się zakończyć cały projekt kilka miesięcy wcześniej. Porozumienie podpisane przez prezydenta Jacka Majchrowskiego oraz przedstawiciela Mota-Engil opiewa na kwotę 150 mln złotych. Za tydzień rozpoczną się pierwsze prace.
Jacek Majchrowski, prezydent Krakowa zaznacza, że budowa nowego odcinka tramwajowego nie jest łatwym projektem. – Jest to inwestycja bardzo trudna chociażby ze względu na konsultacji i uzgadniania wszystkich spraw z wieloma podmiotami zewnętrznymi – powiedział Majchrowski. Największe utrudnienia pojawiły się w trakcie rozmów z PKP. Realizacja inwestycji będzie polegać m. in. na budowie 600 metrowego wiaduktu nad torami kolejowymi. – Mamy już tramwaj w tunelu, za kilkanaście miesięcy będziemy mieć tramwaj jeżdżący estakadą – mówi Jerzy Marcinko, dyrektor Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu w Krakowie.
Wybudują wcześniej
Na realizację inwestycji wykonawca ma 24 miesiące. Jednak, jak zapewnia prezydent Krakowa oraz członek zarządu Mota-Engil, można spodziewać się przyspieszenia prac. – Umówiliśmy się, że państwo dołożą należytej staranności, aby czas kontraktu skrócić – zdradził obietnice przedstawiciela wykonawców Jacek Majchrowski.
Manuel Da Mota z firmy realizującej inwestycję potwierdził słowa prezydenta. – To jest niezwykle ważny projekt, zarówno z punktu widzenia miasta oraz naszej firmy – informował członek zarządu Mota-Engil Central Europe. – Ze swojej strony mogę zagwarantować, że zdecydowanie dołożymy wszystkich starań oraz wykorzystamy nasze możliwości technicznie, aby zmieścić się w przewidzianym budżecie oraz harmonogramie – dodaje.
Większość pieniędzy daje UE
Największą radość krakowskich urzędników wywołał fakt, że miasto ze swojego budżetu będzie musiało dołożyć tylko kilkadziesiąt procent całej wartości inwestycji. Resztę pieniędzy da Unia Europejska. – Koszt budowy wynosi według przetargu 164 mln zł, ale po internetowej dogrywce mamy zaledwie 150 mln złotych – mówi Majchrowski. – Trzeba mieć świadomość, że z kasy miasta przeznaczone zostanie 61 mln złotych, reszta to środki zewnętrze – dodaje.
Dyrektor ZIKiT, który odpowiada za nadzór nad inwestycją, informuje, że w tej chwili dotacja z Brukseli wynosi niecałe 60 procent, ale można spodziewać się zwiększenia dofinansowania. – Myślę, że uda nam się zdobyć aż 85 procent wartości inwestycji. Czekamy na decyzję władz Unii Europejskiej – mówi Marcinko. Urzędnicy liczą, że Komisja Europejska zaakceptuje wniosek polskiego Ministerstwa Rozwoju Regionalnego ws. naliczania dofinansowania.