Tyle zostało z łąki kwietnej pod Wawelem [ZDJĘCIA]

Pobłogosławienie nasion przez samego papieża Franciszka nie wystarczyło, by łąka kwietna zasiana pod Wawelem przetrwała. Teraz u wylotu ulicy Bernardyńskiej możemy oglądać klepisko z resztkami roślinności. W tym roku na dużą poprawę nie mamy już co liczyć, ale ZZM zapewnia, że w przyszłym dopilnuje sprawy.

Z wielu łąk kwietnych w mieście akurat ta w najbardziej reprezentacyjnym miejscu poradziła sobie najgorzej. Delikatnie mówiąc, niewiele z niej zostało. Oprócz upałów, gołębi i skracających sobie drogę pieszych najbardziej zaszkodziły jej chwasty.

ZZM przyznaje, że chwasty rozrosły się zbyt mocno, a po ich wypieleniu pozostały puste place. Teraz jednostka zamierza wykosić te rośliny, które tam jeszcze rosną i pozostawić je na ok. tydzień, by mogły się wysiać. Wymierne efekty zobaczymy więc dopiero wiosną, a przez najbliższe miesiące stan łąki będzie może i lepszy niż obecnie, ale daleki od oczekiwanego. – Taki jest już urok tych łąk kwietnych, że w okresie po kwitnieniu nie są one już tak atrakcyjne – przyznaje Łukasz Pawlik, zastępca dyrektora miejskiej jednostki. Zapewnia przy tym, że w przyszłym roku na utrzymanie tego miejsca zostanie położony większy nacisk.

Będzie więcej

Niezależnie od wpadki przy Wawelu, ZZM ocenia pozytywnie próbę z łąkami kwietnymi i zamierza tworzyć nowe. Te, które powstały w tym roku, pozostaną, a lista lokalizacji ma się wydłużyć. Prawdopodobnie pojawią się też mniejsze łąki jednoroczne z pojedynczymi gatunkami kwiatów np. słoneczników.

Dyrektor Pawlik podkreśla, że z pozostawianie niekoszonych obszarów jest w mieście bardzo istotne z wielu punktów widzenia. Lepiej niż wykoszona trawa radzą sobie z upałami, mają właściwości pyłochwytne, są schronieniem dla owadów i poprawiają stan gleby. – Zamierzamy wyznaczać w parkach tzw. ekostrefy, gdzie celowo będziemy zaprzestawać bieżącego utrzymania. Utrzymywanie trawnika w sterylności powoduje, że grunt bardzo jałowieje – zapowiada.